Kraj

Tani chwyt Dudy przeciwko Trzaskowskiemu

Prezydent Andrzej Duda na lotnisku wojskowym w Balicach Prezydent Andrzej Duda na lotnisku wojskowym w Balicach Jakub Porzycki / Agencja Gazeta
Prezydent wytknął koalicji PO-PSL, że to za jej rządów Rosja sprowokowała wojnę domową w Ukrainie. Chwyt poniżej pasa.

Andrzej Duda przed odlotem na spotkanie z Donaldem Trumpem uraczył nas m.in. uwagą dotyczącą jego roli w umacnianiu bezpieczeństwa Polski. Kąśliwą i bezsensowną. Wytknął PO-PSL, z udziałem Rafała Trzaskowskiego, że to za ich rządów Rosja sprowokowała wojnę domową w Ukrainie, a Polacy drżeli ze strachu, czy nie rozleje się ona szerzej i czy armia nas obroni. To chwyt poniżej pasa.

Czytaj też: W drugiej turze Trzaskowski już remisuje z Dudą

Duda szkodzi polskim interesom

Nasza polityka wschodnia może być przedmiotem dyskusji, lecz głowa państwa powinna darować sobie takie skróty myślowe, i to przed wizytą w Białym Domu. Jego obecny gospodarz nie odnotował na odcinku polityki wobec Ukrainy i Rosji wielkich sukcesów. Musiał bronić się przed zarzutami ingerencji na tle swojej rywalizacji z Joe Bidenem, na którego szukał haków w Ukrainie. Trump od lat mierzy się też z oskarżeniem, że jest zbyt ustępliwy wobec Putina.

W takim kontekście słowa Dudy są nie tylko niedorzeczne, ale i szkodliwe. Moce sprawcze rządu PO-PSL w zakresie polityki wschodniej były takie, jakie mogły być, lecz generalna zasada, iż niezależność Ukrainy od Rosji leży w interesie obu naszych państw, jest słuszna. Tak samo jak w ich interesie narodowym leży współpraca z USA w ramach NATO. Tak działo się za czasów ośmioletnich rządów Donalda Tuska i Ewy Kopacz, tak dzieje się za rządów Zjednoczonej Prawicy.

Na tym polega ciągłość polityki państwowej w słusznych sprawach. Niemądre jest jej podważanie lub zrywanie, i to na użytek kampanii wyborczej. Nikt przytomny po stronie obecnej opozycji nie zarzuca Dudzie czy premierowi Morawieckiemu, że za ich kadencji wybuchła pandemia. Mieli na to wpływ taki jak Kopacz z Trzaskowskim na wybuch konfliktu w Donbasie.

Podkast „Polityki”: Czy Trzaskowski ma realną szansę wygrać z Dudą

Po co Duda poleciał do USA

Tanie chwyty sztabu Dudy nie odwrócą uwagi od kontrowersyjnej jednodniówki w Waszyngtonie. Nie przysłonią jej podwójnie negatywnego aspektu. Po pierwsze, nie zatrą wrażenia, że Duda i Trump potrzebują tego spotkania przede wszystkim w swych kampaniach i ten doraźny cel jest najważniejszy, a nie istotne tematy bilateralne czy sojusznicze. Po drugie, wizyta u Trumpa zbiega się z zapowiedzią redukcji garnizonu amerykańskiego w Niemczech, pokłosia klęski Hitlera, a zarazem po dziś dzień filaru bezpieczeństwa zachodniej wspólnoty demokracji. W takim kontekście na wizytę Dudy w Białym Domu można patrzeć jak na gest poparcia dla bardzo niepokojącej polityki obecnego prezydenta USA wobec Unii Europejskiej.

W dobrze prowadzonej polskiej polityce zagranicznej stosunki bilateralne powinny być zharmonizowane z relacjami w ramach NATO i UE. Nie można przykładać ręki do ich rozluźniania czy osłabiania. Tymczasem administracja Trumpa usiłuje wyławiać z tych wspólnot państwa, które w jej ocenie są chętne do współpracy z nią na takiej transakcyjnej, niesolidarnej, wybiórczej, a może i wasalnej zasadzie. To droga donikąd, zwłaszcza że druga kadencja Trumpa jest mniej więcej tak samo pewna jak druga kadencja Dudy.

Czytaj też: Desperacja i bezwzględność. Trump traci popularność

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Historia

O Niemcach, którzy z konieczności zostali Polakami

Książka naszego redakcyjnego kolegi Piotra Pytlakowskiego „Ich matki, nasi ojcowie”, której fragment publikujemy, opowiada o losach niemieckich dzieci mieszkających na ziemiach, które po II wojnie światowej przypadły Polsce.

Piotr Pytlakowski
15.09.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną