Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Wejdą, nie wejdą?

Powszechne domniemanie, że Putin może w każdej chwili zaprowadzić w Mińsku swoje porządki, determinuje zachowanie Łukaszenki, opozycji i Europy, w tym Polski.

Białoruska rewolucja ma pewne podobieństwa z ukraińskim Majdanem, ale różnic jest więcej. Na Ukrainie szło o korupcję i kurs na Europę, w Białorusi – o bezczelnie sfałszowane wybory. Ukraina miała realny parlament i to utrata poparcia we własnej frakcji przypieczętowała los prezydenta Janukowycza. Miała też liderów opozycji parlamentarnej, którzy byli partnerami do rozmów. I co najważniejsze, Ukraina nie bała się interwencji Rosji, choć – jak teraz wiemy – powinna była.

Powszechne domniemanie, że Putin może w każdej chwili zaprowadzić w Mińsku swoje porządki, determinuje zachowanie Łukaszenki, opozycji i Europy, w tym Polski. I tak jak na Ukrainie stawką rewolucji była geopolityczna orientacja kraju, tak w Mińsku jedyną szansą na sukces jest przeprowadzanie zmiany władzy bez reorientacji. Łukaszenka, któremu Putin uratował skórę, nie będzie już tym samym Łukaszenką. I wygląda na to, że spotulniały, gotowy na wdrożenie ZBiR-u (Związek Rosji i Białorusi) Łukaszenka to dla prezydenta Putina scenariusz numer jeden. Maksimum korzyści przy minimum kosztów.

Drugi to zapewne podmiana Łukaszenki na kogoś z wewnątrz białoruskiej nomenklatury. Wymiana dyktatora na opozycjonistę, nawet prorosyjskiego, byłaby przyznaniem sprawstwa ulicy, a to ostatnie, do czego chciałby dopuścić Władimir Putin. Bo dla niego Białoruś to nie tylko terytorium podejścia do przestrzeni powietrznej nad Moskwą i pomost w kierunku okręgu królewieckiego, lecz przede wszystkim laboratorium polityczne w zarządzaniu społeczeństwem. Jeszcze by tego brakowało, żeby Białoruś miała być prekursorem w demokratyzacji Rosji.

Unia Europejska nie ma wielkiego wpływu na bieg wydarzeń w Mińsku i dobrze, że nie udaje, że ma. Z jednej strony może wprowadzać sankcje na winnych łamania praw człowieka, z drugiej – przypominać, że Białoruś nie wykorzystała jeszcze wszystkich możliwości Partnerstwa Wschodniego, takich jak ruch bezwizowy.

Polityka 36.2020 (3277) z dnia 01.09.2020; Komentarze; s. 8
Reklama