Kraj

Kwiaty dla Himmlera

Utrzymywanie, jak to czyni rosyjska polityka historyczna, jakoby więźniowie obozów zmuszani do niewolniczej pracy mieli wolną wolę i decydowali, przy czym harowali i jakie było przeznaczenie rezultatów ich pracy, jest typowym kłamstwem oświęcimskim.

Kiedy słyszę „polityka historyczna” – wyciągam pepeszę. Podzielam pogląd, że polityka historyczna to nic innego jak zorganizowane kłamstwo historyczne, uprawiane na ogół na rzecz państwa, partii politycznych czy kościołów. To funkcjonariusze państwowi ustalają tematy badań, potrzebne konkluzje, przyznają pieniądze, granty i ordery. Wszystko dla bieżących korzyści politycznych.

Oto mały przykład rosyjskiej polityki historycznej. Na portalu rosyjskim New Rezume czytamy: „W mieście Sankt Petersburg, w Federacji Rosyjskiej, rozesłano nauczycielom w szkołach podstawę programową, w której Stany Zjednoczone i Wielka Brytania nazywane są wrogami Związku Radzieckiego w czasie II wojny światowej.

Polityka 38.2020 (3279) z dnia 15.09.2020; Felietony; s. 79

Czytaj także

Historia

O Niemcach, którzy z konieczności zostali Polakami

Książka naszego redakcyjnego kolegi Piotra Pytlakowskiego „Ich matki, nasi ojcowie”, której fragment publikujemy, opowiada o losach niemieckich dzieci mieszkających na ziemiach, które po II wojnie światowej przypadły Polsce.

Piotr Pytlakowski
15.09.2020