Kraj

Co z zabiegami? Szpitale czekają na publikację wyroku TK

Posłanki Wanda Nowicka i Anna Tarczyńska podczas interwencji w Szpitalu Bielańskim w Warszawie Posłanki Wanda Nowicka i Anna Tarczyńska podczas interwencji w Szpitalu Bielańskim w Warszawie Kuba Atys / Agencja Gazeta
Na razie nikt kobiet nie odsyła. Dyrektorzy szpitali i ordynatorzy oddziałów ginekologicznych czekają. Jeśli wyrok uznający aborcję patoembrionalną za niekonstytucyjną zostanie opublikowany, będą odmawiać terminacji ciąży.

W czwartek Trybunał Konstytucyjny pod przewodnictwem Julii Przyłębskiej wydał wyrok o niezgodności z konstytucją aborcji ze względu na ciężką wadę lub chorobę płodu. Prof. Andrzej Torbe, ceniony ginekolog, ordynator Kliniki Położnictwa i Ginekologii Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie, nie kryje, że od tego czasu środowisko medyków czeka.

Jeśli wyrok zostanie opublikowany, oczywiście będziemy respektować prawo. Na razie nie został, więc możemy dyskutować między sobą, ale prywatnie – mówi prof. Torbe. W jego klinice rocznie przeprowadza się 25–30 terminacji ciąż, które nie mają żadnych szans na leczenie ani tym bardziej narodziny zdrowego dziecka.

Czytaj też: Konserwatywny rząd skazał kobiety na bezdzietność

Dyrektor chce wstrzymać zabiegi

Od historycznego już posiedzenia Trybunału na oddziałach ginekologicznych urywają się telefony. Dzwonią dziennikarze z jednym pytaniem: „czy odsyłacie pacjentki?”, dzwonią same pacjentki, które nie wiedzą, co je czeka. Powodem jest nie tylko orzeczenie TK, ale też decyzja dyrekcji Szpitala Bielańskiego w Warszawie. W piątek 23 października zastępca dyrektora ds. lecznictwa placówki przesłał pismo do kierownika oddziału ginekologii i położnictwa zalecające niewykonywanie aborcji planowanych ze względu na ciężkie wady płodu. Do dokumentu dotarło Radio TOK FM.

„W związku z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego zwracam się do Pana Profesora o niewykonywanie w ramach działalności leczniczej i terapeutycznej w Klinice Ginekologii i Położnictwa aborcji w przypadku ciężkich wad płodu, czyli przerwania ciąży w przypadku, gdy badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu” – napisał dr Piotr Kryst, zalecenie uzasadniając opinią radcy prawnego szpitala. Według niej opublikowanie orzeczenia w „Dzienniku Ustaw” oznacza, że wyrok zaczyna obowiązywać już od północy dnia poprzedniego. Kiedy i czy w sytuacji protestów ogarniających praktycznie cały kraj orzeczenie zostanie opublikowane – nie wiadomo.

Czytaj też: Po wyroku w sprawie aborcji. Co nam może zrobić Europa?

Warszawski ratusz interweniuje

W szpitalu klinicznym na wschodzie Polski „Polityka” usłyszała: – Wszyscy mają ręce pełne roboty w związku z covidem. Co chwila ktoś jest na kwarantannie albo jest chory. I w takiej sytuacji wydaje się wyrok, który dla wielu kobiet oznacza po prostu piekło? O zaleceniach Szpitala Bielańskiego słyszała już cała Polska, ale moim zdaniem wyszli przed szereg. My czekamy. Dopóki orzeczenie nie zostanie wydrukowane, nie podejmujemy żadnych działań.

W poniedziałek w warszawskim ratuszu w sprawie Bielańskiego interweniowała posłanka Lewicy Wanda Nowicka – szpital jest placówką miejską. Tego samego dnia Paweł Rabiej, zastępca prezydenta stolicy, wystosował pismo do dyrektorów i zarządów szpitali, w których miasto ma udziały lub jest podmiotem tworzącym.

„(…) po zasięgnięciu opinii prawnych dotyczących skutków orzeczenia dla przeprowadzenia zaplanowanych zabiegów terminacji ciąży, wskazujących, że usunięcie art. 4a ust. 1 pkt 2 ustawy z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży z systemu obowiązującego prawa nastąpi z rozpoczęciem dnia, w którym dojdzie do publikacji orzeczenia TK w »Dzienniku Ustaw«, polecam szpitalom nadzorowanym przez m. st. Warszawa prowadzenie zaplanowanych zabiegów terminacji ciąży w przypadkach określonych (…) do czasu publikacji wyroku Trybunału Konstytucyjnego” – oficjalne stanowisko władz Warszawy trafiło nie tylko do Szpitala Bielańskiego.

Czytaj też: „Telefon dzwoni non stop”. Jak Polki przerywają ciążę w pandemii

Lekarze są przerażeni

Pacjentki czekające na terminację ciąży zwykle są traktowane priorytetowo, przede wszystkim z przyczyn psychologicznych – przyznaje prof. Krzysztof Preis, ordynator Kliniki Położnictwa w Katedrze Perinatologii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, i dodaje, że obecnie w placówce żadna kobieta nie jest osobiście dotknięta wyrokiem TK.

Szpital kliniczny w Gdańsku, jak chyba wszystkie placówki medyczne w kraju, dysponuje już opinią prawną dotyczącą wyroku wydaną przez kancelarię radcy prawnego Mateusza Kawy, który napisał: „Utrata mocy obowiązującej przez przepis ustawy zakwestionowany przez Trybunał Konstytucyjny następuje z momentem publikacji orzeczenia w »Dzienniku Ustaw«, jednak ustawa od momentu odczytania sentencji orzeczenia trybunału traci domniemanie zgodności aktu prawnego z konstytucją”.

Dr Agata Mandes, ginekolożka pracująca w Samodzielnym Publicznym Szpitalu Klinicznym im. prof. W. Orłowskiego w Warszawie: – Czekamy. Lekarze. Pacjentki. U nas w szpitalu planowane terminacje ze wskazań, dopóki orzeczenie Trybunału nie zostanie wydrukowane, będą wykonywane. A co będzie dalej, zobaczymy…

Nieoficjalnie od wielu lekarzy można usłyszeć, że są po prostu przerażeni, bo pacjentki wymagające pomocy i nierzadko ratowania życia na tę pomoc w Polsce nie będą mogły liczyć.

Lekarka: Polska odwróciła się od pacjentek

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

Jedni śpiewali – drudzy donosili

Jak powiedział pewien przyjaciel poety, „Mamy przed sobą dwa oblicza tej samej Rosji, jedno tworzy i śpiewa, drugie buduje i donosi”.

Daniel Passent
19.01.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną