Kraj

Polski sąd pyta TSUE o prawa dzieci rodziców tej samej płci

Polski sąd zapytał TSUE o prawa dzieci rodziców tej samej płci. Polski sąd zapytał TSUE o prawa dzieci rodziców tej samej płci. Marta Frej
Trybunał Sprawiedliwości UE wypowie się, czy polskie urzędy łamią unijne prawo, odmawiając rejestracji zagranicznych aktów urodzenia dzieci mających rodziców tej samej płci.

Troje sędziów Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie na wniosek Rzecznika Praw Obywatelskich zadało w tej sprawie pytanie prejudycjalne.

De facto bezpaństwowcy

Sędziowie Ewa Michna (przewodnicząca i sprawozdawca), Janusz Kasprzycki i Hanna Knysiak-Sudyka pytają TSUE, czy odmowa transkrypcji takich zagranicznych aktów urodzenia nie narusza art. 20 ust. 2 i 21 ust. 1 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej. Gwarantuje on prawo obywatelom UE do swobody poruszania się na obszarze wspólnoty, do petycji, głosowania i kandydowania w wyborach, korzystania z ochrony dyplomatycznej i konsularnej. Sędziowie pytają także, czy taka odmowa nie narusza zakazu dyskryminacji zapisanego w Karcie Praw Podstawowych Unii oraz zasady dobra dziecka.

Brak rejestracji aktu urodzenia oznacza de facto brak uznania polskiego obywatelstwa dziecka. Choć konstytucja gwarantuje to każdemu, kto ma rodzica Polaka, dzieci rodziców tej samej płci nie mogą dostać paszportu, korzystać na prawach obywatela z systemu ochrony zdrowia czy edukacji, w przyszłości nie będą mogły brać udziału w wyborach. Jeśli akt urodzenia wystawi państwo spoza Unii albo takie, w którym do nabycia obywatelstwa liczy się prawo krwi (jak w Polsce) – nie mogą swobodnie przyjechać do kraju ani poruszać się bez wiz po UE. Mają de facto status bezpaństwowca.

Czytaj też: Tu mówią rodziny jednopłciowe. Dlaczego się nas boicie?

Rubryka „matka” i rubryka „ojciec”

Problem odmawiania rejestracji dzieci, które – w myśl konstytucji – są polskimi obywatelami, narasta. Urzędnicy poza ustawą zasadniczą nie mają jednoznacznej podstawy prawnej do rejestracji takich aktów urodzenia. W ustawie o aktach stanu cywilnego jest mowa o matce i ojcu, a we wzorze rejestracji dziecka rubryka „matka” i „ojciec”. W zagranicznych aktach urodzenia są po prostu „rodzic 1” i „rodzic 2”.

Poza tym urzędnicy odmawiali transkrypcji, powołując się na klauzulę porządku publicznego z ustawy o aktach stanu cywilnego: „Kierownik urzędu stanu cywilnego odmawia dokonania transkrypcji, jeżeli (...) transkrypcja byłaby sprzeczna z podstawowymi zasadami porządku prawnego RP”. W tym wypadku – ich zdaniem – narusza to art. 18 konstytucji mówiący, że małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo są pod ochroną Rzeczpospolitej.

Rodzice, którym urzędy odmówiły transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia, odwoływały się do sądów administracyjnych i najczęściej przegrywali. W 2018 r. Naczelny Sąd Administracyjny uznał, że w przypadku transkrypcji aktu urodzenia nie może być mowy o klauzuli porządku publicznego, bo uznanie praw dziecka tego porządku nie narusza. Od tego czasu zdarzało się, że urzędnicy dokonywali transkrypcji, ale wpisując tylko kobiety i tylko w rubryce „matka”.

Rok temu NSA w poszerzonym, siedmioosobowym składzie orzekł, że w przypadkach transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia klauzula porządku publicznego ma zastosowanie, bo z art. 18 konstytucji wynika, że w prawie polskim rodzicami dziecka mogą być tylko matka i ojciec. Jednocześnie stwierdził, że sytuacja, w której dziecko de facto nie może korzystać ze swojego prawa do obywatelstwa, łamie jego konstytucyjne prawo. Jak z tego mają wybrnąć urzędnicy stanu cywilnego – nie powiedział. Jednocześnie odmówił zadania pytania prejudycjalnego do TSUE, o co wnioskowała Kampania Przeciw Homofobii, która pilotowała sprawę.

Teraz pytanie zadała trójka sędziów z WSA w Krakowie.

Czytaj też: Dziecko pary jednopłciowej ma i nie ma prawa do obywatelstwa

RPO: Chodzi o niedyskryminowanie dzieci

RPO, który wnioskował o zadanie pytania, podkreśla, że sprawa nie dotyczy uznania jednopłciowego rodzicielstwa. „Wyrok TSUE – jeśli orzeknie on o sprzeczności odmowy transkrypcji z prawem UE – też nie będzie miał takich skutków. Może natomiast ponownie otworzyć małoletnim obywatelom i obywatelkom – Polski, a tym samym UE – drogę do posiadania polskiego aktu urodzenia, polskich dokumentów tożsamości, numerów PESEL, do swobodnego przemieszczania się po Unii Europejskiej i korzystania z praw podstawowych. Bez dyskryminacji wynikającej z tego, że mają rodziców tej samej płci”.

Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen w listopadzie zapowiedziała przedłożenie przepisów „o wzajemnym uznawaniu praw rodzicielskich w różnych krajach Unii”. Komisarz ds. praw człowieka Vera Jourová doprecyzowała, że chodzi o uznawanie skutków prawnych małżeństw jednopłciowych, w tym posiadających dzieci.

„Uznawanie skutków” to nie obowiązek np. wprowadzenia małżeństw jednopłciowych czy prawa do adopcji dzieci, a jedynie akceptacja relacji rodzinnej, majątkowej i innych praw cywilnych uznanej w innym unijnym państwie. Na taką zmianę prawną muszą wyrazić zgodę wszystkie państwa Unii.

Czytaj także: Mamo, tato, jestem lesbijką

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kultura

Smartfonowa rewolucja według Wiśniewskiego

Czy świat wszechobecnych i wszechmocnych smartfonów jest tym, o czym marzyliśmy? A bezprzewodowa ewolucja stale przyspiesza.

Mariusz Herma
19.10.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną