Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Z ostatniej strony

Polityka i obyczaje

Polityka

Znienacka oburzony prof. Aleksander Nalaskowski rzuca na szalę cały swój autorytet („Sieci”): „Otóż w polskim medium państwowym, wyjaśnię – w naszym medium, bo w TVP – pojawił się półkownik (od słowa półka). To film Ewy Stankiewicz »Stan zagrożenia«, dokument o Smoleńsku. (…) Przyznam, że mnie to otrzeźwiło. W końcu znosiłem dzielnie przez kilka lat z rzędu infantylnego Zenka Martyniuka (…), ale cenzury nie zniosę! I będę o tym głośno mówił. (…) Co takiego się stało, że o Smoleńsku już się nie mówi? (…) Czy takich przypadków jest więcej? Czy prezesi z Woronicza chcą wymusić powstanie drugiego obiegu filmowego?”. Byłyby to pytania dramatyczne, gdyby nie były tak groteskowe. Po odpowiedzi prosimy udać się na Nowogrodzką, prezes ponoć uwielbia rozmawiać ze „swoimi” profesorami.

Inny profesor, europoseł Ryszard Legutko, też bez wahania ociera się o śmieszność („Do Rzeczy”): „Żyjemy nad przepaścią. Jeśli zmieniłaby się władza w Polsce, to przed nami jest przepaść, rzucą nas w te ideologiczne okowy i znowu, mówiąc symbolicznie, trzeba będzie iść do lasu w partyzantkę. (…) Na naszym kontynencie to my jesteśmy tymi, którzy Europy bronią, a ci, którzy ją atakują, to m.in. Komisja Europejska czy Parlament Europejski. Ten ostatni jest zresztą instytucją całkowicie absurdalną (…)”. I pewnie dlatego partyzant Legutko w nim zasiada i zarabia.

W „Tygodniku Solidarność” socjolog prof. Henryk Domański podaje dane Europejskiego Sondażu Społecznego, „gdzie cyklicznie zadaje się pytanie: czy uczestniczył/a pan/pani w legalnej demonstracji ulicznej w ciągu ostatniego roku? Odsetki demonstrantów dla Europy Środkowo-Wschodniej, w tym Polski, są niskie.

Polityka 13.2021 (3305) z dnia 23.03.2021; Felietony; s. 106
Oryginalny tytuł tekstu: "Z ostatniej strony"
Reklama