Kraj

Ponad 34 tys. nowych zakażeń. Rząd zaostrza lockdown

manae / PantherMedia
W Polsce odnotowano ponad 34 tys. nowych zakażeń, zmarło 520 osób. – Zbliżamy się do granic wydolności służby zdrowia – mówił premier Mateusz Morawiecki na konferencji prasowej. Minister zdrowia ogłosił kolejne obostrzenia.
Premier Mateusz MorawieckiKrystian Maj/Kancelaria Prezesa RM Premier Mateusz Morawiecki

„Polska znajduje się w najtrudniejszym momencie pandemii od 13 miesięcy” – mówił na czwartkowej konferencji prasowej premier Mateusz Morawiecki. Przypomniał, że w czwartek zarejestrowano najwyższy wzrost zakażeń: ponad 34 tys. osób, a na chwilę obecną zajęte jest ponad 70 proc. łóżek i ponad 70 proc. łóżek respiratorowych. „Zbliżamy się do granic wydolności służby zdrowia, trudne decyzje są naprawdę konieczne” – podkreślał Morawiecki.

Morawiecki atakuje opozycję

Premier w swoim wystąpieniu mówił o potrzebie narodowej solidarności, nie omieszkał też zaatakować opozycji i prywatnej służby zdrowia. „Przypomnijmy sobie jeszcze raz, co opozycja w sytuacji służby zdrowia proponowała – komercjalizację. A czy służba prywatna dzisiaj – wobec której mam najwyższy szacunek oczywiście także – ratuje zdrowie i życie pacjentów covid-19? Czy słyszymy o tym, że jakieś wielkie szpitale prywatne są otwarte i właśnie zamieniane na (szpitale) dla pacjentów leczonych na covid-19? Otóż nie, tylko państwo w takich najtrudniejszych chwilach próby musiało rzucić i rzuciło wszystkie swoje siły i środki, wszystkie swoje rezerwy i odwody po to, żeby uratować jak najwięcej Polaków. Po to, żeby ratować zdrowie Polaków, życie Polaków, ale jednocześnie też ratować miejsca pracy, ratować gospodarkę” – mówił premier.

Zapytany o ewentualność wprowadzenia stanu wyjątkowego lub klęski żywiołowej w przypadku rosnącej liczby zakażeń – szczególnie gdyby wprowadzone obostrzenia nie przyniosły rezultatu – Morawiecki powiedział: „Wszystko dla dobra obywateli, wszystko, by ratować sytuację w służbie zdrowia. Nie wykluczamy żadnego scenariusza, jeśli po dwóch, trzech tygodniach miałoby być jeszcze gorzej”.

Obostrzenia od 27 marca do 9 kwietnia

„Nie ma już żadnych wątpliwości, że trzecia fala przewyższy wszystko to, z czym mieliśmy do tej pory do czynienia” – po premierze pałeczkę przejął minister zdrowia Adam Niedzielski. Trzecia fala, według ministra, jest „bardziej dolegliwa zarówno na poziomie hospitalizacji, jak i na poziomie wykorzystania łóżek respiratorowych”. Zwiększana ma być baza łóżkowa i respiratorowa: „według dzisiejszych danych dostępnych w systemie covidowym jest już 36 tys. 231 łóżek”. To o ponad 6 tys. więcej niż 15 marca.

Minister zdrowia zwrócił także uwagę, że sytuacja w poszczególnych województwach jest zróżnicowana: od „modelowego” woj. warmińsko-mazurskiego, w którym w wyniku wprowadzonych obostrzeń można obserwować spadek liczby zakażeń (z powyżej 900 zachorowań dziennie do poniżej 840), po woj. śląskie, które „praktycznie w ciągu ostatnich dwóch tygodni z pozycji średniej w Polsce stało się liderem liczby zachorowań w przeliczeniu na 100 tys. mieszkańców”.

„Jesteśmy w sytuacji kryzysowej, w sytuacji ciężkiej i nie możemy sobie już pozwolić na myślenie logiką »co można otworzyć«, którą jeszcze myśleliśmy od połowy stycznia i staraliśmy się takie kroki wykonywać” – tłumaczył szef resortu zdrowia i zaprezentował nowe, obowiązujące przez kolejne dwa tygodnie, obostrzenia. To:

  • zamknięcie wielkopowierzchniowych sklepów detalicznych (o pow. większej niż 2 tys. m kw.) w tym budowlanych i meblowych, zamknięcie centrów i galerii handlowych (z wyjątkiem m.in. sklepów spożywczych, aptek);
  • bardziej rygorystyczne normatywy w placówkach handlowych i na pocztach o pow. powyżej 100 m kw.: 1 osoba na 20 m kw.;
  • od 27 marca w kościołach obowiązywać będzie analogiczny limit osób: 1 osoba na 20 m kw. (z uwzględnieniem standardowych zabezpieczeń takich jak maseczki i 1,5-metrowe odstępy);
  • do 9 kwietnia zostaną zamknięte salony urody, fryzjerskie i kosmetyczne;
  • żłobki i przedszkola zostaną zamknięte – z wyjątkiem placówek, które zapewniają opiekę dzieciom pracowników ochrony zdrowia i służb porządkowych;
  • działalność obiektów sportowych zostaje ograniczona wyłącznie dla sportu zawodowego.

„Namawiamy do spędzenia świąt w domu, zdecydowanie rekomendujemy przejście na pracę zdalną” – mówił Niedzielski. I przypomniał także o obowiązującym nadal limicie dla zgromadzeń: do pięciu osób (nie licząc osób zaszczepionych). Zapytany o możliwość wprowadzenia kar za zagraniczny wyjazd turystyczny – na wzór rozwiązań przyjętych w Wielkiej Brytanii – szef resortu zdrowia odpowiedział, że zależy to od sytuacji epidemicznej. „W tej chwili nie rozmawiamy o takim rozwiązaniu, ale ono absolutnie nie jest wykluczone”.

Wcześniejsze obostrzenia

Od soboty 20 marca obowiązują obostrzenia, które nie przynoszą efektu: osłabienia trzeciej fali pandemii. To m.in. nauczanie zdalne w klasach I–III, zamknięte hotele, teatry, kina, muzea, galerie sztuki, kasyna, a także baseny, sauny, solaria, obiekty sportowe. Tylko niektóre sklepy mogą działać w galeriach handlowych. Od wielu miesięcy obowiązują też inne zakazy: m.in. działalności restauracji (poza usługami na wynos).

Już w środę było wiadomo, że rząd wprowadzi mocniejsze restrykcje. „Wiele wskazuje na to, że będą niezbędne dodatkowe obostrzenia. W czwartek przedstawimy nowe decyzje, także te związane z Wielkanocą. Widzimy, co dzieje się u naszych sąsiadów, którzy wprowadzają kolejne obostrzenia. U nas niestety trend jest wzrostowy, dlatego nie możemy pozostać obojętni” – zapowiadał Michał Dworczyk, szef kancelarii premiera i pełnomocnik rządu ds. szczepień.

Tego dnia ogłoszono, że dobowa liczba nowych zakażeń wyniosła prawie 30 tys., a z powodu covid zmarło 575 osób (115 nie miało chorób współistniejących). Według informacji z kancelarii premiera zajętych jest już ponad 75 proc. łóżek przeznaczonych dla pacjentów z covid-19. W minionych 24 godzinach stwierdzono 34 151 nowych zakażeń koronawirusem, z powodu covidu zmarło 520 osób.

Rada Medyczna: zamknąć przedszkola i żłobki

Media spekulowały w środę, co może zostać zamknięte od najbliższych dni, natomiast wieczorem odbyło się posiedzenie rządu i doradzającej mu Rady Medycznej. Prof. Magdalena Marczyńska z rady przekazała po tym spotkaniu, że rząd niemal na pewno zamknie m.in. duże sklepy i salony usługowe. Kwestia zamknięcia przedszkoli i żłobków nie została rozstrzygnięta – tłumaczyła.

„Rada była zgodna, że lockdown powinien być mocniejszy. Jeśli z danych wynika, że obecnie młodsze dzieci wyraźnie częściej się zakażają i mogą być źródłem choroby rodziców i dziadków, to żłobki i przedszkola powinny być zamknięte” – powiedziała prof. Marczyńska. Jej zdaniem problemem jest tylko kwestia nieobecności w pracy rodziców, którzy wykonują zawody medyczne.

„Kalkulacja jest taka, że jeżeli są obostrzenia i tak mocne, to należy je jeszcze na dwa tygodnie wzmocnić, aby został osiągnięty lepszy efekt. Nie było rozmowy o zakazie przemieszczania. Raczej będą apele o to, aby zmniejszyć mobilność w okresie świątecznym” – podkreśliła profesorka.

Spotkanie w sprawie kościołów

Od dawna wiadomo, że w niektórych parafiach obostrzenia nie są przestrzegane, a policja nie egzekwuje ich w świątyniach. Czy rząd jest w stanie zdecydować się na zamknięcie kościołów w okresie Wielkanocy?

Minister zdrowia Adam Niedzielski spotkał się w środę z sekretarzem generalnym Konferencji Episkopatu Polski bp. Arturem Mizińskim. Skończyło się na apelu do wiernych i proboszczów. „Kierując się troską o życie i zdrowie wiernych, uczestniczących w życiu Kościoła, apelujemy do wszystkich księży proboszczów o bardzo poważne podejście do obowiązujących zasad dotyczących liczby wiernych, którzy w jednym czasie mogą uczestniczyć w nabożeństwach” – napisali.

W kościołach i świątyniach powinna przebywać jedna osoba na 15 m kw., zebrani powinni zachować dystans co najmniej 1,5 m. Obowiązkowo muszą być używane maseczki zakrywające usta i nos.

Czy możliwy jest twardy lockdown?

O takim scenariuszu mówi się często, może do niego dojść, jeśli kolejne zaostrzenia restrykcji nie przyniosą oczekiwanych efektów. Jak pisze dziennikarz naukowy „Polityki” Paweł Walewski, „większość ekspertów z zakresu chorób zakaźnych i epidemiologii nie ma wątpliwości, że zamknięcie Polaków w domach przyniosłoby to słynne już wypłaszczenie krzywej nowych zachorowań”. Eksperci z dziedziny prawa wypowiadają się w innym tonie: hierarchia aktów prawnych została postawiona na głowie, przepisy wydane na podstawie doraźnych rozporządzeń nie korespondują z obowiązującymi ustawami.

Każde zamrożenie kontaktów społecznych zatrzymuje rozwój pandemii. Wirusy namnażają się tylko w organizmie swojego gospodarza i rozprzestrzeniają łatwo między ludźmi, gdy łańcuch powiązań tworzą ciasno przylegające do siebie ogniwa. „Tak jest zwłaszcza w przypadku wirusów przenoszonych drogą kropelkową, jak właśnie SARS-CoV-2, lub zarazków grypy. Na początku pandemii wiele pisano o wskaźniku R (lub tzw. współczynniku reprodukcji), na podstawie którego można snuć przypuszczenia, w jakich regionach epidemia zaczyna wygasać, a gdzie nadal będzie się rozwijać. Jeśli R maleje poniżej 1, to znak, że coraz mniej ludzi zakaża się od siebie, a więc zagrożenie się wycofuje. Na mapach MOCOS (Modelling Coronavirus Spread) widać wyraźnie1, że już w ubiegłym tygodniu w większości powiatów Polski R sięgał 1,5, a na niektórych obszarach dochodził nawet do 2,5. To jedna z tych wróżb, które będzie musiał wziąć pod uwagę rząd” – pisze dziennikarz „Polityki”.

I dodaje: „Niestety znużenie obostrzeniami oraz irytacja chaotycznymi decyzjami rządu od pewnego czasu narasta dużo szybciej, niż przebiega narodowa strategia szczepień, więc kolejne obostrzenia z pewnością wzburzą umęczonych ludzi i trudno będzie im wytłumaczyć ich sens. Dlatego Izrael tak błyskawicznie zabrał się za wyszczepianie – dobrze skalkulowano, że im prędzej uda się uodpornić jak największą część społeczeństwa, tym szybciej spadnie ryzyko nakładania na kraj kolejnych obostrzeń, których wszyscy mają serdecznie dość”.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kultura

Wojewódzki z Matą o „Patointeligencji” i „Patoreakcji”

Mata, autor „Patointeligencji”, który właśnie opublikował nowy utwór z równie mocnym tekstem: – Społeczną rolą artysty czasami jest wystawienie się na strzał. Ja się czuję z tym dobrze, to zamieszanie czemuś służy.

Kuba Wojewódzki
03.04.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną