Prenumerata na trudne czasy.

6 miesięcy za 99 zł.

Subskrybuj
Kraj

Pedofilia i sprawa bp. Janiaka. Watykan pilnie strzeże swoich akt

Nuncjusz apostolski abp Salvatore Pennacchio z wizytą w Polsce Nuncjusz apostolski abp Salvatore Pennacchio z wizytą w Polsce Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta
Przedstawiciel papieża w Polsce abp Salvatore Pennacchio odmówił Sądowi Okręgowemu w Kaliszu przesłania dokumentacji zgromadzonej w Watykanie na temat sprawy bp. Edwarda Janiaka, byłego ordynariusza diecezji kaliskiej.

Zmarły we wrześniu bp Edward Janiak został pozbawiony urzędu decyzją Watykanu i skazany na symboliczne kary kościelne. Według ustaleń niezależnych od Kościoła i rządu mediów (m.in. dokument braci Sekielskich „Zabawa w chowanego”) dymisja mogła być związana z tuszowaniem sprawy podległego mu ks. Arkadiusza Hajdasza. Duchowny został oskarżony o molestowanie i wykorzystywanie nieletnich, w tym ministranta Bartłomieja Pankowiaka. Przyznał się do winy, został skazany na trzy lata więzienia, jednak wyrok zaskarżyły obrona i prokuratura. Sąd Okręgowy uchylił go i sprawę umorzył, bo w jego ocenie uległa przedawnieniu. Umorzenie było możliwe wskutek luki powstałej w toku kolejnych nowelizacji przepisów.

Czytaj też: Papieski prałat, kompozytor „Barki”, pedofil

Szeroka jurysdykcja Watykanu

W tej sytuacji Bartłomiej Pankowiak i jego brat Jakub, ofiary księdza, pozwali w trybie cywilnym diecezję kaliską o zadośćuczynienie za wyrządzone im krzywdy. Domagają się miliona złotych. Według informacji, które „Polityka” uzyskała od Sądu Okręgowego w Kaliszu, w połowie grudnia 2020 r. sprawa została skierowana do mediacji, ale nie doszło do ugody. 10 sierpnia sąd zobowiązał pełnomocnika diecezji do przedłożenia dokumentacji dotyczącej posługi kapłańskiej Hajdasza, składanych na niego skarg oraz decyzji Watykanu odnoszącej się do bp. Janiaka.

Decyzja ta ma kluczowe znaczenie. Opinia publiczna wie tylko, że została podjęta, ale nie wie, dlaczego i z jakim uzasadnieniem. Ponieważ diecezja odmówiła, 16 września sąd zwrócił się do nuncjatury w Warszawie. Kiedy ta zwróciła uwagę, że właściwa droga pytania powinna prowadzić przez resort spraw zagranicznych, sąd ponowił prośbę w tym trybie. I ministerstwo przekazało teraz odpowiedź odmowną nuncjatury. Warto ją zacytować w całości i ze względu na język, i ze względu na treść. Oto ona w formie przesłanej nam przez Sąd Okręgowy w Kaliszu:

„Protokół Dyplomatyczny Ministerstwa Spraw Zagranicznych w piśmie z dnia 19 listopada 2021 r. poinformował, że pismo sądu z dnia 26 października 2021 r. zostało przekazane Nuncjaturze Apostolskiej przy nocie dyplomatycznej, w odpowiedzi Nuncjatura Apostolska notą z dnia 17 listopada 2021 r. przekazała, co następuje: »W nawiązaniu do wniosku wystosowanego przez I Wydział Cywilny Sądu Okręgowego w Kaliszu tutejsze Przedstawicielstwo Papieskie zostało zobowiązane do przekazania, że prośba Sądu nie może zostać uwzględniona, ponieważ dotyczy dokumentu wystawionego przez Stolicę Apostolską i przechowanego w archiwum misji dyplomatycznej, które zgodnie z art. 24 Konwencji wiedeńskiej o stosunkach dyplomatycznych są nienaruszalne w każdym czasie i niezależnie od miejsca, gdzie się znajdują«”.

Czytaj też: „Nie powiem tak, nie powiem nie”. Biskup, który krył pedofilów

Stolica Apostolska zamyka drzwi

Nuncjatura uściśliła również, że w postępowaniu kanonicznym zarówno dokumenty wystawione przez właściwe dykasterie Stolicy Apostolskiej, jak i podmioty działające w Polsce na mocy jej delegacji pozostają w jurysdykcji Watykanu. Dlatego nawet gdy kopia dokumentacji przesłanej do Watykanu pozostaje w diecezji, istnieje procedura międzynarodowej pomocy prawnej.

Nadto wskazano, że wnioski o pomoc sądową powinny zawierać możliwie dokładne wskazanie konkretnych faktów, w odniesieniu do których prowadzone jest postępowanie, istotnych elementów, które w związku z nimi są badane, oraz uzasadnionych powodów, dla jakich wniosek o pomoc prawną jest kierowany do Stolicy Apostolskiej. Umożliwi to właściwym organom Watykanu ocenę takiego wniosku. Nie będą uwzględniane „wnioski ogólnikowe, pozbawione elementów umożliwiających właściwym organom ocenę ich sensowności, zasadności i przydatności”.

Wymowa dokumentu zdaje się taka: w zasadzie spełnienie prośby jest niemożliwe z podanych w nim powodów, ale drzwi nie są całkowicie zatrzaśnięte, następny ruch należy do sądu. Tyle że ruch – prośba o pomoc prawną ze strony Watykanu – oznacza, po pierwsze, przedłużenie procesu, a po drugie, nie rokuje optymistycznie dla sprawy zadośćuczynienia, gdyż prawnicy kościelni z łatwością mogą prośbę odrzucić choćby ze względów formalno-prawnych.

Czytaj też: Watykan karze kard. Gulbinowicza. Ma dość zmowy milczenia

Czy Kościół zadośćuczyni?

Te niuanse de facto stawiają skrzywdzonych na przegranej, a w każdym razie bardzo trudnej pozycji. O przyczynach takiego stanu rzeczy możemy tylko spekulować. Może chodzić np. o to, że ujawnienie szczegółów watykańskiej decyzji w sprawie biskupa zadziałałoby łańcuchowo. Mogłyby się pojawić postaci i informacje, których ujawnienie nie leży w interesie Kościoła. Na podobnej zasadzie władze kościelne w Polsce odmawiają dostępu do teczek personalnych duchownych oskarżanych o przestępstwa seksualne (według mediów diecezja kaliska nie chce wydać akt ks. Hajdasza), a Watykan nie chce upubliczniać akt i uzasadnień wyroków w sprawach biskupów uwikłanych w strategię „omerty”. Świeżym przykładem jest sprawa metropolity katowickiego abp. Wiktora Skworca. Watykan przyjął jego dymisję, lecz pozwolił mu mimo zarzutów zaniedbania obowiązków w sprawie księży pedofilów, gdy był ordynariuszem tarnowskim, doczekać wieku emerytalnego.

Preteksty są różne (ostatnio kuria poznańska odmówiła wydania akt sprawy pedofilskiej z udziałem księdza, bo jak twierdzi, po prostu ich nie ma, zostały przekazane do Watykanu), skutek ten sam: opinia publiczna nie może poznać całej prawdy lub zweryfikować oficjalnego przekazu kościelnego. Służy to interesom systemu kościelnego, ale uderza w interes publiczny. Obywatele mają prawo do pełnej i rzetelnej informacji o bulwersujących zdarzeniach w instytucji społecznego zaufania, jaką jest Kościół. Gdy jej nie otrzymują, zaufanie i prestiż dramatycznie spadają, rodzą się teorie spiskowe. Ofiary mają prawo do zadośćuczynienia.

Czytaj też: Wymarsz młodych z religii staje się masowy

Pedofilia w Kościele. Irlandia dała przykład

Tak nie musi być. W Irlandii na fali kryzysu pedofilskiego władze kościelne współpracowały ze świeckimi, śledczy uzyskali swobodny dostęp do akt i archiwów. Odejście tam, gdzie ma to społeczne uzasadnienie, od polityki zamkniętych, „nienaruszalnych” archiwów nie narusza autonomii Kościoła i nie przekracza jakichś czerwonych linii w relacjach Kościół–państwo–społeczeństwo. Przeciwnie, współpraca między nimi w tak drastycznej sprawie, jaką jest krzywdzenie dzieci i nieletnich, pomaga kryzys opanować.

Czytaj też: Irlandzkie kłamstwo. Kaczyński źle broni Kościoła

Więcej na ten temat
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną