Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Święczkowski do Trybunału? Konkurencja dla „prezes Julii”

Bogdan Święczkowski i Zbigniew Ziobro. Zdjęcie z marca 2018 r. Bogdan Święczkowski i Zbigniew Ziobro. Zdjęcie z marca 2018 r. Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta
Jeśli doszłoby do różnicy zdań albo interesów (interesy PiS i Solidarnej Polski bywają sprzeczne), to mało prawdopodobne, by Bogdan Święczkowski tak po prostu Julii Przyłębskiej się podporządkował. Tak czy owak trwający w TK wakat narusza konstytucję, za co nikt nie odpowiada.

Od pięciu miesięcy obecna władza nie obsadza miejsca zwolnionego przez prof. Leona Kieresa w Trybunale Konstytucyjnym. Powoduje w ten sposób stan sprzeczności z konstytucją. A wszystko dlatego, że w partyjnej grze ma to być kandydat partii Zbigniewa Ziobry, a ten chce na to miejsce obecnego Prokuratora Krajowego Bogdana Święczkowskiego. Tego zaś nie chce PiS.

Dopiero ostatnio w rozmowie z dziennikarzem RMF Rochem Kowalskim wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki na pytanie, czy PiS poprze kandydaturę Święczkowskiego, miał odpowiedzieć: „Myślę, że tak”. To jeszcze nie znaczy, że zapadła decyzja, ale może być sygnałem, że szef Solidarnej Polski znowu coś w zamian za swoje głosy w Sejmie od PiS wyciśnie.

Czytaj też: Nadciąga zmęczenie taką Polską w Unii

Święczkowski rządzi żelazną ręką

Święczkowski, nazywany przez prokuratorów „Godżillą” z racji nie tylko postury, ale też – nazwijmy to – wyjątkowej asertywności, rządzi w prokuraturze żelazną ręką.

Poważną karierę zaczął jako szef ABW za pierwszych rządów PiS (2005–2007). Po przegranych wyborach ówczesny Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro powołał go do Prokuratury Krajowej, skąd – po jej likwidacji przez rząd PO-PSL – przeszedł w stan spoczynku z poborami wysokości 75 proc. pensji urzędującego prokuratora Prokuratury Generalnej. W 2011 r. został posłem z ramienia PiS, ale nie chciał zrezygnować z tytułu i pieniędzy prokuratora w stanie spoczynku. Przegrał przed sądem i marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna mandat poselski mu wygasił.

Powrócił do gry w 2015 r., porzucając stan spoczynku i zostając szefem przywróconej Prokuratury Krajowej i zastępcą Prokuratora Generalnego. To on stoi za decyzjami personalnymi o delegowaniu prokuratorów, którzy nie chcą rezygnować z gwarantowanej im prawem niezależności w prowadzeniu śledztw. I za awansami (delegowanie wyżej i nagrody) dla prokuratorów elastycznie korzystających z obowiązku niezależności.

To on wydał wytyczne, by uczestniczkom i uczestnikom zeszłorocznych protestów przeciwko antyaborcyjnemu wyrokowi Trybunału Julii Przyłębskiej stawiać zagrożony ośmioma latami więzienia zarzut spowodowania powszechnego zagrożenia dla zdrowia i życia (z powodu pandemii). Nie proponował tego samego wobec uczestników nielegalnego wtedy Marszu Niepodległości.

Czytaj też: Po wyroku Trybunału Przyłębskiej. Polska na krawędzi

Konkurent dla „prezes Julii”

Bogdan Święczkowski ze swoją asertywnością raczej nie będzie chętnie widziany w Trybunale Przyłębskiej przez PiS. Stanowiłby naturalną konkurencję dla „prezes Julii”, faworytki Jarosława Kaczyńskiego. Jeśli doszłoby do różnicy zdań albo interesów (co możliwe, bo interesy PiS i Solidarnej Polski bywają sprzeczne), to mało prawdopodobne, by się tak po prostu podporządkował.

A więc wakat się przedłuża. Powtórzmy: sytuacja, w której miejsce w Trybunale jest nieobsadzone, narusza konstytucję. Tyle że nikt konkretnie za to nie odpowiada. W szczególności nie odpowiada marszałek Sejmu – on działa dopiero po zgłoszeniu kandydatur. A to może zrobić albo prezydium Sejmu, albo grupa co najmniej 50 posłów. Tylu Ziobro nie ma.

Kandydatów mogłaby zgłosić opozycja, zmuszając w ten sposób władzę do jakichś działań. Borys Budka, przewodniczący klubu parlamentarnego KO, mówi, że nie zgłaszają kandydata, bo cały czas jest trzech wybranych sędziów w 2015 r., a niezaprzysiężonych przez prezydenta Andrzeja Dudę. Ten argument można zbić: ci sędziowie wybrani byli na konkretne miejsca – tak stanowi prawo, więc nie można ich kierować na inne, zwolnione później. Budka ma też inny argument: „Czy my chcemy legitymizować to bezprawne ciało z tzw. dublerami? I kto chciałby orzekać w takim towarzystwie? Poza tym PiS pewnie w ogóle nie poddałby takiej kandydatury pod głosowanie – złamałby regulamin, ale co z tego? Nie pierwszy raz” – mówi. Ale zapowiada, że klub jeszcze się w tej sprawie naradzi.

Czytaj też: Jak odwoływał Ziobro? Wyrok Trybunału Praw Człowieka

Sytuacja niekonstytucyjności. Nikogo to już nie dziwi?

Za chwilę sytuacja niekonstytucyjności może się pogłębić, bo z polskiego Trybunału do unijnego chce odjeść prof. Uniwersytetu Wrocławskiego Rafał Wojciechowski. I rząd – na razie nieoficjalnie – jego kandydaturę wybrał. Swoją drogą sytuacja, w której dalsza kariera jednego z sędziów TK zależy od rządu, gdy orzeka on w ważnych dla niego sprawach (choćby niedawny wniosek premiera o uznanie za sprzeczne z konstytucją wyroków TSUE) wprost godzi w niezawisłość sędziego i bezstronność orzeczeń. Jednak w odniesieniu do Trybunału Przyłębskiej nikogo to dziś już nie bulwersuje. I trudno się dziwić, skoro sam Trybunał – tym razem na wniosek prokuratora Zbigniewa Ziobry – orzekł, że nie obowiązują go zasady bezstronności i niezależności zawarte w art. 6 (prawo do bezstronnego sądu) Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

Gdyby prof. Wojciechowski został sędzią TSUE, brakowałoby w TK już dwóch sędziów. Wprawdzie nie zablokuje to Trybunału, bo minimalny „pełny skład” do orzekania w niektórych kategoriach spraw to 11 sędziów, ale mamy np. pandemię, sędziowie mogą chorować. Na razie więc wakat nie wpływa na orzecznictwo, więc władzy nie doskwiera. A za niekonstytucyjność tej sytuacji – powtórzmy jeszcze raz – nikt nie odpowiada.

Czytaj też: Kompania pod wodzą mgr Przyłębskiej podbija Europę

Więcej na ten temat
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną