Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Kraj

Smierdiakow nie chce się zabić

Chodzi mi wciąż po głowie ten cytat z Hamleta: „wiemy, czym jesteśmy, ale nie wiemy, czym możemy się stać”, bo, że coś się z nami stało, to jest ewidentne.

Piszę ten felieton w 9. dniu wojny, zaznaczam to, bowiem mam poczucie, że świat w przyszłą środę, gdy POLITYKA trafi do Państwa rąk, może być już w zupełnie innym miejscu i to, co dziś wydaje mi się ważne i pewne (choć czy cokolwiek jeszcze takie się wydaje?), w tak nieodległej nawet przyszłości warte może nie być nawet tyle, co stara ruska onuca.

Dzisiejszej nocy obudziłam się przecież (jak ostatnio każdej nocy) w okolicach trzeciej nad ranem i zamiast spać, oglądałam w sieci, jak Rosjanie ostrzeliwują teren Zaporoskiej Elektrowni Atomowej, której usiłują bronić Ukraińcy, czy jeszcze tydzień temu przyszłoby mi do głowy, że tym właśnie będę się zajmować nad ranem? Co będę sprawdzać nocą za tydzień? Moja wyobraźnia nie sięga już tak daleko. Tu trzeba umysłu Philipa K. Dicka.

Dziś również 10. urodziny mojego starszego dziecka. Trudno mi o bardziej gorzkie podsumowanie tej dekady – mój syn rodził się dla świata, który wyobrażałam sobie zupełnie inaczej, rozczarowania rzeczywistością przychodziły jednak coraz szybciej, by ostatnimi czasy nabrać prędkości światła. Będzie po południu dmuchał świeczki na torcie i wymyślał swoje dziecięce życzenia, które przecież powinny się magicznie spełniać, a ja będę zaciskać oczy, żeby nie płakać, bo przecież też mam cały arsenał życzeń.

Gdy mój syn przyszedł na świat, w Warszawie i Kijowie szykowano się na Euro 2012, Polska i Ukraina miały zaraz stać się gospodarzami pierwszej tak wielkiej imprezy masowej, która – gdy nam ją przyznano – zdawała się prawdziwym zrządzeniem losu, niebywałym wręcz zastrzykiem energii i – co najważniejsze – finansowania, które miało wepchnąć nasze kraje na nowy poziom rozwoju. Tak nam w każdym razie wtedy tłumaczono. Ostatni odcinek autostrady z Łodzi do Warszawy, otwierający w końcu stolicę Polski na Zachód, został oddany rzutem na taśmę.

Polityka 11.2022 (3354) z dnia 08.03.2022; Felietony; s. 88
Reklama