Prenumerata na trudne czasy.

6 miesięcy za 99 zł.

Subskrybuj
Kraj

Odwilż w sądach? Sędzia Juszczyszyn powraca

Sędzia Paweł Juszczyszyn Sędzia Paweł Juszczyszyn Łukasz Dejnarowicz / Forum
Paweł Juszczyszyn po 389 dniach został przywrócony do orzekania. Rząd porządkuje sprawy w sądownictwie, licząc na unijne pieniądze.

„Decyzja o moim zawieszeniu, mam wrażenie, została wydana w celu realizacji oczekiwań władzy politycznej. Teraz to przywrócenie mnie do orzekania również jest realizacją oczekiwań polityków obecnie rządzących. Wszystko w mojej ocenie ma na celu wprowadzenie w błąd Komisji Europejskiej co do tego, że są realizowane warunki, pod którymi Polska miałaby otrzymać pieniądze z Krajowego Planu Odbudowy” – tak Paweł Juszczyszyn skomentował swoje przywrócenie do orzekania.

Czytaj też: Pieniądze i sprawiedliwość. Jak się ziobryści targują z PiS

Trzy warunki Brukseli

Przywrócenie do orzekania odsuniętych decyzją Izby Dyscyplinarnej sędziów jest jednym z trzech warunków postawionych przez Komisję Europejską, żeby odblokować Krajowy Plan Odbudowy i w efekcie umożliwić napływ unijnych funduszy. Pierwszym jest likwidacja Izby Dyscyplinarnej, drugim – reforma postępowania dyscyplinarnego tak, by nie służyło do represjonowania sędziów za orzekanie oraz obronę niezależności sądów i niezawisłości sędziów. Te dwa warunki ma – zdaniem rządu – załatwić niedawno przyjęty przez komisję sejmową do drugiego czytania prezydencki projekt ustawy (sędziowie i opozycja nie akceptują tych rozwiązań).

Żeby spełnić warunek przywrócenia sędziów, należałoby to zrobić jeszcze w stosunku do pięciu zawieszonych osób: Igora Tulei, Macieja Ferka, Piotra Gąciarka, Macieja Rutkiewicza i Krzysztofa Chmielewskiego.

Czytaj też: Sąd bezprawia. Sędzia Tuleya nie wrócił do orzekania

Prezes Roch z urzędu bada sprawę

Sędzia Juszczyszyn został zawieszony w lutym 2020 r. za to, że rzekomo przekroczył uprawnienia, wydając postanowienie zobowiązujące kancelarię Sejmu do udostępnienia mu list poparcia dla sędziowskich kandydatów do tzw. neo-KRS, czyli upolitycznionej Krajowej Rady Sądownictwa. W jego przypadku powodem odwieszenia może być też ochrona Macieja Nawackiego, członka neo-KRS i prezesa Sądu Rejonowego w Olsztynie. Nawacki mógłby bowiem zostać pociągnięty do odpowiedzialności za odmowę wykonania wyroku sądu pracy o przywróceniu Juszczyszyna do sądzenia.

Sąd w Bydgoszczy w marcu wydał postanowienie o grzywnie z zamianą na areszt za niedopełnienie przez Nawackiego obowiązku wykonania wyroku. Nawacki zaś oświadczył, że wykona tylko orzeczenie Izby Dyscyplinarnej. I Izba pospieszyła w sukurs. A konkretnie zastępca rzecznika dyscyplinarnego Michał Lasota złożył w niej pismo, w którym sugerował przywrócenie Juszczyszyna do orzekania wobec faktu, że od dwóch lat w jego sprawie nic się nie dzieje. A prezes Izby Dyscyplinarnej Adam Roch postanowił z urzędu zbadać sprawę. Zdecydował, że dwa lata zawieszenia w czynnościach służbowych sędziego to zbyt dolegliwy środek zapobiegawczy i może godzić w konstytucyjną zasadę nieusuwalności sędziego.

Czytaj też: Tuleya na razie wolny. Niedokończone dzieło zastraszania

Pięciu sędziów czeka

Nic ująć. Choć można by dodać, że zawieszenie od początku było środkiem nieproporcjonalnym do zarzucanego Juszczyszynowi czynu. A zarzut był produktem politycznego zamówienia: żeby udaremnić kontrolę list poparcia dla sędziów kandydujących do neo-KRS. Było wiadomo, że okaże się to, co się niedługo okazało, gdy kancelaria Sejmu ujawniła opinii publicznej te listy: że kandydatury podpisywały osoby, które w zamian dostały awanse albo awansowały wcześniej, a teraz się odwdzięczają podpisem. Albo pracujące w Ministerstwie Sprawiedliwości i podpisujące w ramach nieformalnego polecenia służbowego.

Adam Roch orzekł przywrócenie Juszczyszyna do pracy, a prezes Nawacki natychmiast oświadczył, że ten wyrok wykona. Happy end, kurtyna, oklaski: prezes Nawacki syty i sędzia Juszczyszyn cały. A prezes Roch ma zasługę, której uwzględnienia może się domagać, gdy przyjdzie do rozwiązania Izby Dyscyplinarnej albo – być może – porządkowania sprawy neosędziów w Sądzie Najwyższym.

Kolejnych pięciu zawieszonych sędziów czeka. Wśród nich Igor Tuleya, w którego sprawie – tak jak w sprawie Juszczyszyna – istnieje wykonalne postanowienie sądu o przywróceniu do pracy. Ale prezes Sądu Okręgowego w Warszawie Piotr Schab odmówił wykonania go i oświadczył, że posłucha tylko Izby Dyscyplinarnej.

Jeden Juszczyszyn wiosny nie czyni. I pieniędzy na KPO nie przyniesie.

Czytaj też: Zawieszeni sędziowie chcą natychmiast wrócić do orzekania

Więcej na ten temat
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną