Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Kraj

Wschód, Zachód

Nie o agenturalne, a o mentalne związki PiS z putinowską Rosją chodzi

Prezes PiS Jarosław Kaczyński Prezes PiS Jarosław Kaczyński Prawo i Sprawiedliwość / Facebook
To w tym miejscu Tusk chce poprowadzić linię frontu tej kampanii. Kaczyński jako główne zagrożenie dla wolności Polaków wskazuje dziś Brukselę/Berlin, a nie Moskwę; jest, jak Orbán, ideowym putinistą, wrogiem zachodniej liberalnej demokracji.

Kim jest Tomasz Szmydt? Desperatem, psychopatą, fanatykiem, samobójcą? Długoletnim szpiegiem czy raczej ofiarą własnej głupoty, próżności, szantażu? Na razie więcej mamy pytań niż odpowiedzi, ale sprawa byłego sędziego, który nagle objawił się w roli „ruskiej onucy”, jest dużym kłopotem dla PiS. Mimo wszelkich retorycznych akrobacji ujawniane dokumenty jednoznacznie potwierdzają, że spektakularna kariera Tomasza Szmydta była ściśle związana z obozem Zjednoczonej Prawicy i ministerstwem sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry.

Należał do stosunkowo wąskiej grupy, „kasty” sędziów, którzy w latach 2017–18 – jak przypomina Ewa Siedlecka – organizowali hejterskie akcje internetowe przeciwko koleżankom i kolegom broniącym niezależności sądownictwa. To wtedy Polska Fundacja Narodowa, kierowana przez Macieja Świrskiego (teraz jako przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji ma trafić przed Trybunał Stanu) obwieszała kraj bilbordami oskarżającymi sędziów o rozmaite niegodne czyny, jak kradzież wiertarki czy spodni. Paradoksalnie, dopiero teraz Świrski mógłby powiesić plakat z prawdziwie poważnym zarzutem: „Sędzia T.S. okazał się rosyjskim agentem”; ale wtedy panowie wspólnie prowadzili tę samą wredną kampanię. Nawiasem mówiąc, sprawa Szmydta potwierdza, że do tego zawodu, wymagającego najwyższych kwalifikacji moralnych, rzeczywiście trafiali także marni, a czasem i brutalni karierowicze; na szczęście ich twarze i nazwiska w większości znamy, bo sami się ujawnili w ostatnich 8 latach.

„Zdrada sędziego” dała Tuskowi pretekst, aby zapowiedzieć reaktywację powołanej kiedyś przez PiS – znanej jako lex Tusk – komisji specjalnej do badania rosyjskich wpływów w aparacie władzy. Pomysł jest ściśle związany z kampanią do eurowyborów, bo sama komisja – jeśli brać na serio zapowiedzi, że ma być „niepolityczna i ekspercka” – niczego szybko nie ustali.

Polityka 21.2024 (3464) z dnia 14.05.2024; Przypisy; s. 6
Oryginalny tytuł tekstu: "Wschód, Zachód"
Reklama