Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Dowody na taśmie

Trudno o bardziej namacalny dowód na upolitycznienie służb w czasach Zjednoczonej Prawicy. Pozostaje mieć nadzieję, że minister Siemoniak prześwietli do spodu nadzorowany przez siebie resort.

Telewizja Republika wyemitowała hucznie zapowiadane „taśmy Tuska”. Strzał faktycznie był głośny, ale tylko dlatego, że naboje okazały się pustakami. Usłyszeliśmy np., że Roman Giertych zwraca się do swojego ojca „tatusiu”, a Donald Tusk ma lekką obsesję na tle poprawności językowej i z ironicznym dystansem podchodzi do zarzutu, że jest Niemcem. Dowiedzieliśmy się także, że jeden z najbogatszych polskich biznesmenów – a to ci zaskoczenie! – był przeciwnikiem podniesienia pensji minimalnej, bo to oznaczało dla niego większe koszty wynagrodzeń dla pracowników. Można by zatem skwitować „aferę taśmową” złośliwym uśmiechem i szybko zapomnieć o kompromitacji prawicowych mediów, gdyby nie jeden, fundamentalnie ważny szczegół.

Otóż Republika przypomniała nam, że w czasach rządów Zjednoczonej Prawicy służby wykorzystywały technikę operacyjną przewidzianą do podsłuchiwania terrorystów i najgroźniejszych przestępców do inwigilowania przeciwników politycznych. Większość materiałów udostępnionych przez telewizję Sakiewicza, poza tymi ściągniętymi z konta Giertycha na YouTube – z dorobionym dla niepoznaki szumem – okazała się bowiem nagraniami pozyskanymi za pośrednictwem izraelskiego systemu Pegasus. Jeden z najnowocześniejszych i najdroższych w użytkowaniu programów podsłuchowych wykorzystywano niezgodnie z założeniami, a prawdopodobnie także niezgodnie z prawem. Paradoksem wydaje się, że niezbitych dowodów na to dostarczyły właśnie media ślepo służące interesom prawicy.

Co więcej, po uzyskaniu pewności, że nagrania z Pegasusa nie dostarczają dowodów na popełnienie jakiegokolwiek przestępstwa, nie tylko ich nie skasowano, ale przeciwnie – ktoś z ówczesnych służb pozyskane materiały, łącznie z prywatnymi rozmowami, wyniósł na zewnątrz.

Polityka 26.2025 (3520) z dnia 24.06.2025; Komentarze; s. 7
Reklama