Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Bardzo ważny wyrok TSUE w sprawie neosędziów. Jak wybawienie z czarnej dziury

Wyrok TSUE przychodzi jak wybawienie z czarnej dziury, w której w sprawie przywracania praworządności w sądownictwie tkwimy. Wyrok TSUE przychodzi jak wybawienie z czarnej dziury, w której w sprawie przywracania praworządności w sądownictwie tkwimy. Transparency International EU Office / Flickr CC by 2.0
Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej rozwiązał gordyjski węzeł neosędziów. Właśnie ogłosił wyrok, który robi to bez potrzeby uchwalania ustawy.

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej stwierdził, że nie ma podstawy, by uznawać za wadliwie powołania sędziów sądów powszechnych wyłącznie z powodu udziału w nich neo-KRS. Trzeba wykazać inne wadliwości i uchybienia w trakcie rozpatrywania przez upolitycznioną przez PiS Krajową Radę Sądownictwa konkretnej kandydatury. Taki był zresztą w 2020 r. wyrok trzech połączonych Izb SN: w przypadku sędziów sądów powszechnych trzeba badać prawidłowość procesu ich powoływania, w przypadku sędziów Sądu Najwyższego – jako orzekających w ostatniej instancji – wystarczy sam fakt powołania przez niekonstytucyjną neo-KRS.

Czytaj także: Sądzą i błądzą. Problem neosędziów uwiera jak kamień w bucie. Boli i nie chce wypaść

Jedna trzecia neosędziów

Dzisiejszy wyrok TSUE zapadł wprawdzie w odpowiedzi na pytanie prejudycjalne Sądu Rejonowego Poznań-Stare Miasto, ale stosowanie się do niego obowiązuje wszystkich sędziów. To znaczy, że mając do czynienia ze sprawą osądzoną przez neosędziego albo z wnioskiem o wyłączenie neosędziego z powodu powołania go przez neo-KRS, każdy sędzia obowiązany jest zbadać procedurę jego nominacji. W tym celu potrzebne będą dokumenty z Rady. I tu pytanie, czy neo-KRS nie będzie robić obstrukcji przy ich udostępnianiu.

Reklama