Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej stwierdził, że nie ma podstawy, by uznawać za wadliwie powołania sędziów sądów powszechnych wyłącznie z powodu udziału w nich neo-KRS. Trzeba wykazać inne wadliwości i uchybienia w trakcie rozpatrywania przez upolitycznioną przez PiS Krajową Radę Sądownictwa konkretnej kandydatury. Taki był zresztą w 2020 r. wyrok trzech połączonych Izb SN: w przypadku sędziów sądów powszechnych trzeba badać prawidłowość procesu ich powoływania, w przypadku sędziów Sądu Najwyższego – jako orzekających w ostatniej instancji – wystarczy sam fakt powołania przez niekonstytucyjną neo-KRS.
Czytaj także: Sądzą i błądzą. Problem neosędziów uwiera jak kamień w bucie. Boli i nie chce wypaść
Jedna trzecia neosędziów
Dzisiejszy wyrok TSUE zapadł wprawdzie w odpowiedzi na pytanie prejudycjalne Sądu Rejonowego Poznań-Stare Miasto, ale stosowanie się do niego obowiązuje wszystkich sędziów. To znaczy, że mając do czynienia ze sprawą osądzoną przez neosędziego albo z wnioskiem o wyłączenie neosędziego z powodu powołania go przez neo-KRS, każdy sędzia obowiązany jest zbadać procedurę jego nominacji. W tym celu potrzebne będą dokumenty z Rady. I tu pytanie, czy neo-KRS nie będzie robić obstrukcji przy ich udostępnianiu.