Dokładnie o 21:37 rzecznik prezydenta Karola Nawrockiego poinformował o interwencji służb. „Dziś doszło do kolejnego fałszywego zgłoszenia przez numer 112. Tym razem dotyczyło to rodzinnego domu Prezydenta RP w Gdańsku. Służby pod nieobecność domowników wyważyły drzwi i weszły do mieszkania” – poinformował na X. Na tle podobnych zgłoszeń z ostatnich dni, rząd zareagował ekspresowo. O 22:15 odbyło się spotkanie służb podległych MSWiA, nadzorowane przez szefa resortu Marcina Kierwińskiego. Na nogi stanęło kierownictwo ministerstwa, policja, straż pożarna i SOP.
Przedstawiciele rządu poinformowali, że trzymają rękę na pulsie i są w kontakcie z przedstawicielami prezydenta. Po porannej odprawie premier Donald Tusk przekazał: „Jeszcze wczoraj w nocy byłem w bezpośrednim kontakcie z prezydentem, minister Kierwiński z przedstawicielami Kancelarii Prezydenta. Zgodziliśmy się, aby wyłączyć tę sprawę poza polityczny nawias, ponieważ tu chodzi o ochronę ludzi i dobre imię służb”. Niedzielna odprawa odbyła się o godz. 8. W międzyczasie rzeczniczka MSWiA zdementowała, że mieszkanie należy bezpośrednio do prezydenta Karola Nawrockiego (w takim wypadku powinno podlegać obserwacji Służby Ochrony Państwa), a do członka rodziny. Co w politycznym odbiorze niewiele zmienia i raczej nie posłuży wspomnianemu przez premiera „wyłączeniu sprawy poza polityczny nawias”.
Coś nie działa
Rząd zareagował niezwłocznie. Słusznie, bo nie chodzi tylko o bezpieczeństwo Prezydenta RP, sprawa ma polityczny ciężar, który wymyka się władzy spod kontroli. Wciąż nie wiemy, kto stoi za falą fałszywych zgłoszeń, która od kilkunastu dni dotyka pracowników prawicowych mediów, polityków opozycji i związanych z nią postaci publicznych.
Objawy zerwania zapowiedzianego przez premiera paktu o nieagresji w tej sprawie widzimy na samym szczycie Kancelarii Prezydenta. Minister Zbigniew Bogucki skomentował doniesienia: „Służby pod rządami premiera Donalda Tuska i ministra Marcina Kierwińskiego wyłamały drzwi w prywatnym domu Prezydenta RP po fałszywym alarmie. To najbardziej czytelny dowód totalnej kompromitacji rządzących po serii fałszywych zgłoszeń”. Równie zaciekle zaatakował doradca prezydenta Błażej Poboży, który zarzucił rzeczniczce MSWiA Karolinie Gałeckiej „brak poczucia elementarnej odpowiedzialności”.
Z licznych komunikatów MSWiA i wypowiedzi przedstawicieli resortu wynika, że procedury zadziałały. Skrytykowany przez Pobożego wpis rekonstruuje chronologię zajścia. Centrum Powiadamiania Ratunkowego otrzymało zgłoszenie o wystąpieniu pożaru we wspomnianym mieszkaniu i potencjalnym zagrożeniu życia osób znajdujących się wewnątrz. „Wymienione służby ratunkowe pojawiły się niezwłocznie. Na miejscu zdarzenia kierujący akcją strażak, po rozpoznaniu sytuacji, podjął decyzję o siłowym wejściu do mieszkania, należącego do rodziny Prezydenta RP” – przekazała rzeczniczka MSWiA.
Państwowa Straż Pożarna ujawniła, że zgłoszenie wpłynęło o 19:33. Pierwsze dotyczyło pożaru, drugie nagłego zatrzymania krążenia: „Z uwagi na powagę przekazanych informacji oraz fakt, że próby skontaktowania się z osobami zgłaszającymi nie przyniosły rezultatu, na miejsce niezwłocznie zadysponowano siły i środki PSP”. Rozpoznanie sytuacji nie potwierdziło obaw, w związku z czym policja prowadzi postępowania celem ustalenia sprawców.
Procedury do zmiany
Odkładając na bok polityczne wzburzenie, trzeba podkreślić, że służby zadziałały prawidłowo. Wątpliwości mogą budzić procedury, które w obliczu fali fałszywych zgłoszeń ujawniły luki. Choć eksperci bronią systemu reagowania, który nie może rozgraniczać obywateli na osoby publiczne i „zwykłych ludzi”, sytuacja zdaje się wymykać organom spod kontroli. Co w konsekwencji dolewa oliwy do ognia w politycznej walce. W tym kontekście istotny jest głos – wyraził go m.in. płk Krzysztof Przepiórka w TOK FM – że należy pamiętać o nieustannie trwającej wojnie hybrydowej na linii Unia Europejska–Rosja.
Państwowa Straż Pożarna podsumowała, że „każde zgłoszenie dotyczące zagrożenia życia lub zdrowia traktowane jest przez służby ratownicze z najwyższą powagą i wymaga natychmiastowej reakcji”. Tego od służb oczekujemy i to zadanie wykonują. Pora na poważną rozmowę, co można zrobić, aby w obecnej sytuacji system udoskonalić i uodpornić na szkodliwe prowokacje i ryzyko paraliżu. Warto wziąć dwa głębokie wdechy, zanim zaczniemy się wzajemnie obarczać winą. Koniec końców sprawcom o to właśnie chodzi.