Exit poll: referendum w Krakowie ważne, prezydent Miszalski odwołany. Co teraz się stanie?
Według przeprowadzonego w dniu głosowania badania exit poll za odwołaniem prezydenta Krakowa zagłosowało 97,8 proc. uczestników referendum, a za odwołaniem rady miasta - 96 proc. Te wyniki nie zaskakują, ponieważ Miszalski wzywał swoich zwolenników, żeby nie brali udziału w głosowaniu. Liczył na to, że frekwencja będzie niska, a referendum nieważne. Żeby wynik głosowania był wiążący, udział w referendum musiało wziąć co najmniej 3/5 liczby głosujących w drugiej turze wyborów na prezydenta miasta z 2024 r., czyli do urn musiało się pofatygować co najmniej 158 tys. 555 mieszkańców, co z kolei oznacza minimalną konieczną frekwencję na poziomie 27 proc. By odwołać radę miasta, zagłosować musiało niespełna 31 proc. uprawnionych. Według sondażu OGB oba progi zostały przekroczone, ale – zwłaszcza w przypadku rady miasta – trzeba wziąć pod uwagę możliwy błąd pomiaru i poczekać na oficjalne wyniki.
Jeśli sondaż się potwierdzi, prezydent Aleksander Miszalski natychmiast przestanie pełnić funkcję, a jego rolę przejmie wyznaczony przez premiera komisarz. Nowe wybory powinny odbyć się w ciągu 90 dni, najprawdopodobniej stanie się to w sierpniu. Analogicznie sprawa wygląda w przypadku rady miasta.
Czytaj też: Jeśli Miszalski zostanie odwołany, zacznie się ogólnopolska polityczna gorączka
Nowe wybory w Krakowie. Kto wystartuje?
Nowe wybory w Krakowie będą uwerturą przed wyborami parlamentarnymi i nieoficjalnym początkiem kampanii wyborczej do Sejmu. Swój ewentualny start zapowiedział już lider skrajnie prawicowej Konfederacji Korony Polskiej Grzegorz Braun, który będzie liczył na to, że wyraźnie pokona kandydata partii Mentzena i Bosaka. Dwa lata temu konfederata Konrad Berkowicz zdobył zaledwie 5 proc.
Razem wystawi z całą pewnością pochodzącą z Krakowa współprzewodniczącą partii Aleksandrę Owcę, która będzie marzyć nawet o dwucyfrowym wyniku, bo w wyborach prezydenckich Adrian Zandberg zdobył tu bardzo dobry rezultat: 10,6 proc. Plany będzie jej próbowała pokrzyżować krakowska posłanka Nowej Lewicy (i była członkini Razem) Daria Gosek-Popiołek, która nieśmiało myśli nawet o zwycięstwie, ale bez poparcia KO będzie to niemożliwe.
KO nie ma jednak zbyt atrakcyjnych kandydatów: do startu po ewentualnym odwołaniu Miszalskiego typuje się Bogdana Klicha lub senator Monikę Piątkowską. Podobny problem ma PiS, a desperację w poszukiwaniu kandydata i kandydatki dobrze ilustrują nieprawdopodobne plotki o starcie... Andrzeja Dudy.
Jeśli odbędą się przyspieszone wybory, ich murowanym faworytem będzie niezależny Łukasz Gibała, który w 2024 r. w dogrywce nieznacznie przegrał z Miszalskim. Plany może mu pokrzyżować tylko niezwykła mobilizacja elektoratów partyjnych, bo starcie w Krakowie będzie toczyło się na skalę ogólnopolską, co może osłabiać kandydata koncentrującego się wyłącznie na sprawach lokalnych.