Partia nie-partia
Start portalu Polska XXI, sygnowanego przez dawnych polityków PiS i Jana Rokitę, dał sygnał do spekulacji, czy nie pojawia się nowe prawicowe ugrupowanie mające odebrać sympatyków PiS, ale i PO. Być może dopiero teraz powstaje PO-PiS.

Działacze Platformy już zarzucają Rokicie, że pozostając wciąż w strukturach PO, zaangażował się w działalność bezpośredniej konkurencji, bo to inicjatywa rodem z PiS, mająca już polityczne zaplecze. © Stefan Maszewski / REPORTER  

Od stycznia byli czołowi politycy PiS, którzy w grudniu 2007 r. rozstali się z partią, założyli pięć stowarzyszeń ze wspólną w nazwie rzymską końcówką „dwudziesty pierwszy wiek”. W kolejności powstały: Dolny Śląsk XXI – z Michałem Kazimierzem Ujazdowskim jako liderem; Mazowsze XXI – z Pawłem Zalewskim; Ziemia Łódzka XXI – z Piotrem Krzywickim, Śląsk XXI – z Jerzym Polaczkiem oraz Pomorze XXI z Jarosławem Sellinem. Następna może pokazać się Małopolska XXI. Należy spodziewać się, że do wakacji podobne stowarzyszenia będą działać w każdym województwie.

Na starcie zaznaczają autonomiczność bytów i regionalne misje na swoich samorządowych szczeblach. Podkreślają brak zainteresowania tworzeniem scentralizowanych struktur, a już, nie daj Boże, przekształceniem ich w partię. Ale bez złudzeń: za tą kurtyną rodzi się nowa formacja polityczna. Dla kogo groźna? – Przedsięwzięcie, które ma charakter ogólnopolski, a przynajmniej obejmuje już w tej chwili kilka województw, jest wyraźnie nastawione na tworzenie politycznej konkurencji wobec PiS – mówił jasno Jarosław Kaczyński działaczom swojej partii z Dolnego Śląska na lutowym spotkaniu w Świdnicy. Dolny Śląsk to matecznik buntowników, a z samej Świdnicy przystąpił do nich m.in. Ryszard Wawryniewicz, wicestarosta, były poseł PiS.

Na razie wystartował portal Polska XXI.pl. Pomysłodawcami byli Ujazdowski, Rafał Dutkiewicz – prezydent Wrocławia i Rafał Matyja – politolog, uważany za twórcę pisowskiej koncepcji IV RP. Dołączył do nich Jan Rokita. Na początek zaproponowali debatę ustrojową – wnioski z zamieszczonej na internetowej witrynie Ankiety Konstytucyjnej mają przedstawić jesienią w raporcie. – Wierzymy, iż szyta jest formacja na miarę XXL, największa, która powstanie na gruzach obecnej koncepcji PiS – mówi z patosem wrocławski działacz partii Kaczyńskich, który nie zdecydował się jeszcze na rzucenie legitymacji.

Dwudziesty pierwszy wiek musiał zacząć się na Dolnym Śląsku. Już kilka dni po wyjściu Ujazdowskiego z PiS chęć opuszczenia partii deklarowało tutaj ok. 200 z blisko 1200 członków. Jednym z pierwszych był Piotr Roman, prezydent 40-tysięcznego Bolesławca, który publicznie oświadczył: – Nie widzę się w partii bez Ujazdowskiego! Za nim poszli inni. Problem był tylko jeden: kiedy i w jakim kierunku Ujazdowski skieruje niezadowolonych? Pod koniec stycznia br. zawiązało się stowarzyszenie Dolny Śląsk XXI. – Świadomie wybieramy wolną od jałowości i egoizmu partyjnego formę działania. Nie tworzymy partii politycznej i nie chcemy jej stworzyć – tłumaczy dość ogólnie Ujazdowski.

Z jedenastu przedstawicieli PiS w Radzie Miasta Wrocławia sześciu pożegnało się z partią i przeszło do Klubu Rafała Dutkiewicza, prezydenta miasta, który w ostatnich wyborach dostał ponad 84 proc. głosów. Sam prezydent od początku sympatyzował z Dolnym Śląskiem XXI – w połowie marca formalnie wstąpił do stowarzyszenia. Został szefem rady programowej. Do stowarzyszenia przyłączyli się m.in. prof. Tadeusz Luty, rektor Politechniki Wrocławskiej (jest przewodniczącym Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich), który wcześniej nie był związany z żadną partią, oraz Adolf Juzwenko, dyrektor Zakładu Narodowego im. Ossolińskich. Paweł Wróblewski, radny sejmiku wojewódzkiego, prezes stowarzyszenia (PiS opuścił wraz z Ujazdowskim), powiedział, że na Dolnym Śląsku z partią Kaczyńskich pożegnało się prawie całe dotychczasowe zaplecze intelektualne PiS.

Z PiS odszedł Marek Mutor, jeden z założycieli stowarzyszenia, wiceprzewodniczący RM Wrocławia. – Oczywiście odejście Ujazdowskiego było ważną przyczyną mojej rezygnacji, ale były też inne – mówi. – Zarządy partyjne zaczęły instruować kluby radnych. Jak za PZPR. Radni przestali być przedstawicielami wyborców, tylko reprezentantami, często zakładnikami swojej partii. Co więc w zamian chce zaoferować Dolny Śląsk XXI? – Jesteśmy na początku drogi i sam jestem ciekaw, co wyjdzie z tego entuzjazmu – mówi Mutor. Pracują nad programem, który – jeszcze przed wyborami w 2010 r. – ma przyciągnąć do nich lokalnych liderów.

Na podobną nutę zagrało na początku lutego Mazowsze XXI. Paweł Zalewski, jeden z założycieli, mówił na starcie, że stowarzyszenie to alternatywa dla środowisk centroprawicowych, które nie mają ochoty wiązać się z partiami politycznymi. – Dziś PO i PiS nie spełniają swojej roli. Zamiast zająć się realnymi sprawami kraju, rozwiązują problemy, które same tworzą – mówi Zalewski.

Z deklaracji założycielskiej Mazowsza XXI: „Ostry konflikt między ugrupowaniami postsolidarnościowymi przyczynił się do wzrostu rozczarowania działalnością polityczną. Przyniósł także wycofanie się z działalności publicznej szeregu osób niewidzących się jako uczestników jałowego sporu międzypartyjnego”. – Stowarzyszenie założyły osoby, które opuściły PiS, ale inicjatywę kierujemy do tych, którzy do tej pory nie byli w partiach politycznych – mówi Michał Góras, radny powiatu miejskiego w Mińsku Mazowieckim. W 25-osobowej radzie Mińska klub PiS miał przed odejściem Górasa 10 członków. – Co z tego, kiedy agresywny model uprawiania polityki na szczeblu lokalnym spowodował, że straciliśmy zdolności koalicyjne – tłumaczy Góras. – Spory i utarczki z centrum przeniosły się do nas, a to jest zabójcze dla samorządów.

U nas, pomijając samą stolicę, jest najmniejsze w kraju wykorzystanie środków unijnych – zauważa Góras. Młodzieży z małych miasteczek i wsi należy wyrównać szanse edukacyjne. Sama stolica potrzebuje ustawy o metropolii warszawskiej. – Tych spraw nie potrafią podjąć partie polityczne zakleszczone w permanentnym konflikcie – uważa Góras. – Dlatego powinno nimi zająć się stowarzyszenie obywatelskie. W Katowicach przypomniano, że: „Śląsk jest regionem, gdzie tradycja samorządności jest szczególnie silna. (...) musimy zmierzyć się z projektem metropolii śląskiej i podjąć wspólne działania, by wzmocnić region”.

Śląskiem XXI kieruje Krzysztof Mikuła, były poseł PiS. Wśród założycieli jest Tomasz Pietrzykowski, b. wojewoda śląski. Obaj pracowali nad ustawą metropolitalną, która miała powołać Aglomerację Śląską. – Projekt był już prawie gotowy – przypomina Mikuła. Dzisiaj chcą się włączyć w dalsze prace: – Nasza wiedza powinna się przydać, ale stowarzyszenie może też być surowym, choć obiektywnym, wolnym od partyjnego zacietrzewienia recenzentem obecnych pomysłów.

Szefem rady programowej Śląska XXI został Jerzy Polaczek, b. minister infrastruktury, dziś jeden z ośmiu posłów niezależnych. – Partie nie zajmują się sprawami ważnymi dla regionów, tylko jakimiś trzeciorzędnymi rozgrywkami – mówi Polaczek. – Dlatego pożegnałem się z partią – powtarza jak inni liderzy XXI.

Pytanie: na jak długo? Antypartyjność wpisywaną na samorządowe sztandary powstających stowarzyszeń XXI głoszą działacze, którzy w wielu partiach zęby zjedli. Dla Michała Górasa z Mazowsza XXI PiS było pierwszą partią w życiu. – I na razie ostatnią! – deklaruje. Ale dla wielu innych partyjne drogi są dzisiaj najważniejsze – zaraz po tym, co nazywają wrażliwością konserwatywną – są politycznymi spoiwami stowarzyszeń. Liderami stowarzyszeń, choć niekoniecznie ich formalnymi szefami, są działacze, którzy byli w Stronnictwie Konserwatywno-Ludowym, potem w Porozumieniu Prawicy, z którego weszli do PiS (m.in. Ujazdowski, Polaczek, Zalewski) i razem z tej partii wyszli. To ci, którzy w PiS prowadzili najostrzejsze polityczne spory z tzw. grupą starozakonną, wywodzącą się z działaczy Porozumienia Centrum.

Niewykluczone, że oprócz partyjnego szlaku stowarzyszenia XXI mają jeszcze inne spoiwo. Duchowe. Po utworzeniu rządu Kazimierza Marcinkiewicza media podały, że w jego otoczeniu znalazło się kilku członków lub współpracowników Opus Dei. Padły wtedy nazwiska m.in. Polaczka, Ujazdowskiego i Sellina. – Nie chcę zajmować się prostowaniem takich rewelacji, a raczej fantazji – ucina Polaczek. – Z ludźmi, z którymi tworzę Śląsk XXI, bo tylko o nim mogę mówić, łączy mnie przekonanie, że praca ma wymiar duchowy.

Podwaliny stowarzyszeń XXI tworzyli do tej pory byli członkowie PiS, w tym popularni na swoich terenach działacze samorządowi tej partii. Może to się zmienić po dołączeniu do Dolnego Śląska XXI prezydenta Rafała Dutkiewicza, bezpartyjnego, ale bardzo popularnego w dolnośląskich strukturach PO. Jego miażdżące zwycięstwo w wyborach prezydenckich we Wrocławiu możliwe było dlatego, że PO i PiS nie wystawiły przeciwko Dutkiewiczowi swoich kandydatów. Dutkiewicz już przyciągnął do Dolnego Śląska XXI znaczące postaci nauki i kultury. Czy będzie również magnesem dla PO?

Kropki nad „i” jeszcze nie postawiono, ale raczej pewne jest, że stowarzyszenia XXI pojawią się na politycznej scenie w najbliższych wyborach samorządowych (2010 r.), a do tego czasu będą wzmacniać swoje pozycje w dotychczasowych samorządach. – Nie chcemy wejść na scenę polityczną, tylko publiczną – subtelnie prostuje Mikuła, szef Śląska XXI. Takie zapewnienia będą się powtarzać, dopóki stowarzyszenia XXI nie zbudują struktur w całym kraju i nie umocnią się organizacyjnie w swoich regionach.

Przełomowy powinien być wynik w wyborach samorządowych.Do tego czasu stworzymy taką siłę, przynajmniej na Dolnym Śląsku, która na pewno będzie się liczyć w tych wyborach – zapewnia Mutor.

I co dalej? Do tej pory większość partii istniejących i tych, które są już historią, powstawała od budowy czapy na górze, a później szukała swojego miejsca i członków na dole. Tu mamy sytuację odwrotną: najpierw struktury terenowe, „apolityczność”, konkretne problemy, Internet i konserwatywna elegancja, pod hasłem: jak to my się różnimy od przeideologizowanego PiS i od bezideowej Platformy. Mnóstwo przy tym pustosłowia, ogólnie słusznych deklaracji, którym nikt nie zaprzeczy, ale też mało kto nimi się przejmie. Powstała partia-niepartia, trochę sonda badająca, ile da się ugrać, jakie jest branie, ale na razie bez konieczności mierzenia się w lidze największych graczy. Czy to ma być raczej grzeczniejsza wersja PiS, bardziej estetyczna twarz IV RP, czy też klon Platformy, który też ma być powszechnie kochany?

Pytanie istotne, zwłaszcza że ludzie są wciąż ci sami, a zaczęli raptem przemawiać, jakby dopiero się urodzili i nigdy nie rządzili. Dla Ujazdowskiego to już bodaj szósta formacja w karierze, dla Rokity – czwarta. Do ilu razy sztuka?
 

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj