Kraj

Prezydent wskrzesił trupa

Niepoważny i zupełnie nieprzygotowany pomysł prezydenta Lecha Kaczyńskiego trafia w próżnię, choć już pojawiły się głosy, że to zapowiedź odrzucenia ustaw reformujących system przez Platformę Obywatelską.

Rozumiem, że prezydent Lech Kaczyński, który wystąpił wczoraj z pomysłem referendum w sprawie prywatyzacji szpitali, może nie rozumieć zawiłości reformy ochrony zdrowia. Różnicy między komercjalizacją a prywatyzacją placówek medycznych nie dostrzegają czasem nawet eksperci, którzy nigdy nie byli związani z lecznictwem i nawet nie muszą bywać w szpitalach, bo od lat leczą się prywatnie. Ale dlaczego prezydent, który w orędziu wygłasza górnolotną deklarację „zawsze byłem przeciwnikiem prywatyzacji ochrony zdrowia", ma tak kiepskich doradców w swojej kancelarii, że nie potrafią mu wytłumaczyć, przeciwko czemu występuje? Czy dr Tomasz Zdrojewski, główny doradca prezydenta ds. zdrowia, nie został poinformowany o treści orędzia i teraz bardzo się wstydzi, a może nawet planuje rezygnację ze swojego stanowiska? Czy może sam również jest przeciwnikiem prywatyzacji i nie wie, ile setek poradni lekarzy rodzinnych i przychodni specjalistycznych jest już w rękach prywatnych, ile szpitali już dawno zostało sprywatyzowanych, choć pracują w ramach kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia. Jeśli referendum miałoby dojść do skutku, a Polacy - być może starsza część społeczeństwa pod dyktando Radia Maryja - opowiedzieliby się w większości przeciwko „prywatyzacji", placówki te czekałaby nacjonalizacja?

Na szczęście oczywiście do tego nie dojdzie. Niepoważny i zupełnie nieprzygotowany pomysł prezydenta Lecha Kaczyńskiego trafia w próżnię, choć już pojawiły się głosy, że to zapowiedź odrzucenia ustaw reformujących system przez Platformę Obywatelską. Czy w tych projektach jest w ogóle mowa o prywatyzacji szpitali? Wprost nie, bo rząd dąży do komercjalizacji, co z prywatyzacją (przynajmniej w pierwszym etapie) niewiele ma wspólnego. Lokalny samorząd, a więc gospodarz i właściciel uzna, jaki będzie najlepszy pomysł na szpital w jego regionie i on będzie się tłumaczył przed mieszkańcami ze swoich decyzji.

Oczywiście diabeł tkwi w szczegółach, które resort zdrowia pod wodzą Ewy Kopacz na razie z trudem ogarnia, ale co do samej idei jestem pewien, że jest ona słuszna: skomercjalizowane szpitale lepiej sobie radzą niż placówki pozostające w dotychczasowej, przestarzałej formule samodzielnego publicznego zakładu opieki zdrowotnej (gdzie dyrektor nie odpowiada swoją głową za podejmowane decyzje).

Dziś mamy w Polsce kilkadziesiąt takich szpitali-spółek. Czy jeśli będzie ich kilkaset (bo komercjalizacja w projekcie PO to obowiązek), ich sytuacja finansowa ulegnie poprawie, a pacjentom będzie lżej - trudno przewidzieć. Pozostawienie status quo niczego jednak nie zmienia, a zdaje się, że od lat wszyscy czekamy na zmiany.

Po co więc Lechowi Kaczyńskiemu to referendum? Chciał przypodobać się słuchaczom radia Maryja, pokazać społeczeństwu, jak troszczy się o los chorych ludzi? Ile jeszcze razy politycy będą wyciągać z szafy tego prywatyzacyjnego trupa, by straszyć nim opinię publiczną i na jej fobiach zbijać polityczny kapitał?

Reklama

Czytaj także

Kraj

Tata Maty

W przewrotnym sensie jest beneficjentem rządów PiS, gdyż będąc ich konsekwentnym krytykiem, stał się znaczącą osobistością życia publicznego. Niektórzy określają go mianem „opozycyjnego celebryty”, na co Marcin Matczak nieco się zżyma. Ale w sumie nieźle oddaje ono jego status.

Rafał Kalukin
18.10.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną