Kraj

Fotoradary do kosza

Trybunał Konstytucyjny zakwestionował przepisy o radarach

Trybunał Konstytucyjny utrącił ustawę fotoradarową, która przewidywała drakońskie kary za zbyt szybką jazdę. Cieszyć się powinni nie tylko kierowcy, bo nowe prawo było – mówiąc delikatnie – bez sensu.

Kierowcy się cieszą: Trybunał Konstytucyjny zakwestionował nowelizację Kodeksu drogowego, zwaną „ustawą fotoradarową" . Miała być fundamentem na którym zostanie zbudowany ogólnopolski system automatycznego nadzoru nad ruchem drogowym. Sieć przydrożnych fotoradarów, połączona systemem teleinformatycznym, miała wyłapywać piratów drogowych, automatycznie ich identyfikować i wymierzać surowe kary. A kto spróbuje nie zapłacić, mógłby stracić na pewien czas prawo jazdy. A w ostateczności nawet zostać pozbawiony samochodu na zawsze.

W ten radykalny sposób Sejm postanowił zwalczyć najpoważniejszy - zdaniem ekspertów - problem polskich dróg: zbyt szybką jazdę. Podobne systemy działają w wielu krajach, a po ich wprowadzeniu liczba wypadków radykalnie spadła. Na polskich kierowców padł blady strach, bo już dziś wielu z nich poznało na własnej skórze (i kieszeni) co to jest fotoradar. Prezydent uznał jednak, że ustawa przewiduje zbyt drakońskie kary i nie gwarantuje obywatelowi konstytucyjnego prawa do obrony. Dlatego odmówił podpisu, a ustawę skierował do Trybunału. Sędziowie podzielili wątpliwości prezydenta. Ustawa trafi do kosza. I bardzo dobrze.

W Polsce panuje magiczna wiara w zbawienną moc prawa a jednocześnie całkowita dla tego prawa pogarda. Jakikolwiek mamy problem natychmiast pada hasło: to stwórzmy ustawę. Ustawa przewiduje, że z dniem uchwalenia, problem ma zniknąć. W tym celu zapisuje się surowe sankcje. I tak rozwiązujemy problemy jeden po drugim, a potem dziwimy się, że te jednak nie znikają. My zaś mamy tysiące głupich, niewykonalnych ustaw. Dlatego nie widzimy powodu by się do nich stosować, przecież są głupie.

Przykładem może być sprawa pijanych kierowców. To zmora naszych dróg, dlatego padło hasło: wprowadźmy drakońskie kary dla tych którzy jeżdżą na podwójnym gazie. I co? I nic. Pijanych kierowców przybywa. Sądy zaś, widząc jak niesłychanie surowe kary mają do dyspozycji, traktują podsądnych niesłychanie łagodnie. Bo problemu nie da się rozwiązać samym karaniem, nawet najsurowszym. Ani problemu pijanych kierowców ani tych nie respektujących limitów prędkości. Ani żadnego innego.

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Kultura

Zapomniana historia Mietka Kosza

Film Macieja Pieprzycy „Ikar. Legenda Mietka Kosza” z brawurową rolą Dawida Ogrodnika przypomina wielką postać tytułowego niewidomego pianisty. To powód, by raz jeszcze zastanowić się nad wciąż nośnym mitem artysty straceńca.

Mirosław Pęczak
19.10.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną