Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Felietony Ludwika Stommy

Niekochani sąsiedzi

W studenckich latach współpracowałem z niemiecką organizacją „Znaki pokuty” (tępioną w byłej NRD, a i w RFN nie nazbyt dobrze widzianą). Polegało to na tym, że grupy młodzieży niemieckiej przyjeżdżały do obozu w Oświęcimiu, gdzie razem wykonywaliśmy prace porządkowe: sprzątanie po niechlujnych turystach, odchwaszczanie terenu etc. W wolnych chwilach zwiedzaliśmy najstraszliwsze miejsca pamięci. Magazyny z walizkami, okularami, intymnymi pozostałościami po ofiarach. Potem wieczorami trwały dyskusje, bolesne nieraz, ale zawsze mające jako punkt dojścia polsko-niemieckie pojednanie (kwestia żydowska była wtedy w innym registrze). Ciekawe: nikt nie ma do mnie pretensji za tę działalność. Mało tego: mój tata, a także Mieczysław Pszon, Tadeusz Mazowiecki, Władysław Bartoszewski etc.

Polityka 28.2012 (2866) z dnia 11.07.2012; Felietony; s. 88
Reklama