Legia Cudzoziemska i jej święto z krwawym wspomnieniem

Święto protezy
Masakra żołnierzy Legii Cudzoziemskiej pod Camerone w 1863 r., w centrum obrazu kapitan Jaen Danjou.
Topham Picturepoint/TopFoto/Forum

Masakra żołnierzy Legii Cudzoziemskiej pod Camerone w 1863 r., w centrum obrazu kapitan Jaen Danjou.

Drewniana proteza kapitana Danjou
Rikli/Roger-Viollet/EAST NEWS

Drewniana proteza kapitana Danjou

Lagia Cudzoziemska podczas walk w Maroku, prasowa ilustracja z 1907 r.
Leemage/Universal Images Group/Getty Images/FPM

Lagia Cudzoziemska podczas walk w Maroku, prasowa ilustracja z 1907 r.

Współczesne zdjęcie sapera 1 pułku Legii Cudzoziemskiej stacjonującego w Aubagne we Francji.
Jose Nicolas/Corbis

Współczesne zdjęcie sapera 1 pułku Legii Cudzoziemskiej stacjonującego w Aubagne we Francji.

Dzisiaj Legia Cudzoziemska liczy ok. 9 tys. żołnierzy reprezentujących, co podawane jest z dumą, 107 narodowości. Jeszcze w 1960 r. legionistów było 40 tys., a bezpośrednio po drugiej wojnie światowej nawet 60 tys. Obecna liczebność utrzymuje się bez większych zmian od lat 70. XX w., a jej zmniejszenie nie jest a l’ordre du jour.

Tajemniczy status legionistów – ludzi poza prawem, najemników, a jednocześnie chluby francuskich sił zbrojnych, poddawanych najostrzejszym rygorom, a jednocześnie wolnych od rodzinnych i materialnych trosk, budził zawsze fascynację. Szeroko znana jest sympatia, jaką okazują im francuskie kobiety lekkich obyczajów. Widzą w nich zapewne podobne do nich samych postaci z marginesu – potrzebne, ale wykonujące pogardzaną przez pięknoduchów pracę.

Jednym z pierwszych wielkich sukcesów Édith Piaf była piosenka (słowa Raymond Asso, muzyka Marguerite Monnot), w której śpiewała w 1936 r.:

„W wielkich oczach chabrowych
Błyski podobne do owych,
Gdy niebo grzmi burzami,
Pokryty tatuażami,
Których nie rozumiałam:
»Niepotrzebny« na piersi czytałam,
Na sercu – »Nieistniejący«,
Na barku – »jednak myślący«.
(…) Nic o nim nie wiedziałam,
Choć noc minęła cała
Miłości – mój legionisto…”.

Byli legioniści natchnieniem nie tylko piosenek (chociaż w nich pojawiali się bodaj najczęściej), ale także poetów, pisarzy… Cyganeria z Montparnasse, gardząca najogólniej rzecz biorąc mundurem, przepustkowiczów z Legii zapraszała do knajpianych stolików i poiła winem. Surrealista André Breton przechwalał się posiadaniem białego kepi, który dostał „od pana nikt mającego jednak wymiar głowy”. Serge Gainsbourg odśpiewał dla legionistów darmowy recital, co pacyfiści i antyimperialiści poczytali za prowokację. Były to z ich strony jednak reakcje odosobnione. To legioniści przecież zbierają zawsze najwięcej oklasków podczas defilad 14 lipca. Słusznie bowiem chyba zauważył historyk Fernand Braudel, że „ci wojownicy pozbawieni tożsamości stali się elementem tożsamości francuskiej”.

Nie będziemy mu psuli paradoksu niestosownym przypomnieniem, że francuska Legia Cudzoziemska znalazła naśladowców, jak np. hiszpański legion cudzoziemski Tercio powołany w 1920 r. przez generała Milana Astraya. To na czele Tercio pierwsze szczeble kariery pokonał niejaki Francisco Bahamonde Franco. Na sztandarach Legii wypisana jest sentencja: „Honor i Wierność”. Tak naprawdę pasowałoby bardziej: „Kiedy ginie »nikt«, to nikt nie ginie”. Czyż może być coś wygodniejszego dla polityków!?

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną