Zegar od Janka

W mojej sypialni wisi wielki drewniany zegar. Dostałem go od Jana Bijaka. Oczywiście mechanizm od dawna już nie działa. Niemniej każdy popsuty zegar dwa razy na dobę poprawnie wskazuje czas. Spędziliśmy więc co najmniej dwie godziny, dyskutując i spierając się, na którą go nastawić. Padło na za dziesięć druga, czyli trzynasta pięćdziesiąt. Dlaczego? Nie pamiętam. I już się nie dowiem. Jaś odszedł.

Ja z kolei, taka była towarzyska umowa, będąc przejazdem w Polsce, przywoziłem mu zawsze butelkę whisky z najwyższej półki (z innej by się nie dało – był bowiem wykwintnym tego trunku smakoszem).

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj