Felietony Ludwika Stommy

Koźciusko

Przeczytałem właśnie monografię Kościuszki pióra Alexa Storozynskiego. Bardzo to pouczająca lektura. Zaczyna się tak jak opowieści Zoszczenki o Leninie: „Bawił się [Kościuszko, nie Lenin] z chłopskimi dziećmi i czasami zabierał je do swojego ulubionego miejsca, wielkiego głazu, skąd lubił, przykucnąwszy, oglądać otaczający go świat”.

Nie chodzi nawet o to, czy w owych czasach pozwolono by paniczowi bratać się z chłopskimi dziećmi, ale skąd miałyby one czas siedzieć na metafizycznych głazach, kiedy grządki niewypielone?

Polityka 25.2014 (2963) z dnia 15.06.2014; Felietony; s. 104