Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Felietony Ludwika Stommy

Zmierzch dyrdepów

Degradacja wizerunku polityków nie jest bynajmniej polską specyfiką. We Francji w rankingach popularności poszczególnych profesji plasują się oni nawet za policjantami. A o to rzeczywiście trzeba się już było postarać. Zapytany o opinię w tym względzie prezes mistrzowskiej drużyny rugby Tulon powiedział: „U nas jest tak, że jeden enark (enark to skrót od absolwenta ENA, hiperekskluzywnej Państwowej Szkoły Administracji, z której wywodzi się większość polityków francuskich bez względu na orientację ideową – L.S.) rodzi kolejnego enarka, który od niemowlęctwa otacza się wyłącznie innymi enarkami i zrodzi enarka kolejnego. Cóż mogą oni rozumieć z życia nieenarków?”.

Jest to właściwie plagiat piosenki Maurice’a Chevaliera: „Kiedy wicehrabia spotyka drugiego wicehrabiego, o czym gadają? O życiu wicehrabiów”. Jest w tym faktycznie coś niezdrowego, kiedy ludzie władzy i opozycji, jakkolwiek zmienia się sytuacja, pozostają kolegami z jednej uczelni, a często i z tego samego rocznika. Kumpel kumplowi krzywdy nie zrobi. Podobny model znajdziemy w Wielkiej Brytanii, a po części i w Stanach Zjednoczonych. Nie to jest jednak najważniejsze. Zostanie enarkiem nie jest takie proste. Szkoły przygotowujące do egzaminów, konsultacje, ekspertyzy – to wszystko kosztuje…

Mamy w tej chwili we Francji lewicowy, socjalistyczny rząd. Spomiędzy 30 ministrów i sekretarzy stanu 10 jest milionerami (w euro), pośród nich minister spraw zagranicznych Laurent Fabius z majątkiem o równowartości 23 mln zł*, minister finansów Michel Sapin – 8 mln, minister budżetu Christian Eckert – ponad 5 mln, zaś minister spraw społecznych Marisole Touraine (czyli opiekunka biedaków) – milionów 6.

Polityka 31.2014 (2969) z dnia 29.07.2014; Felietony; s. 88
Reklama