Felietony Ludwika Stommy

W promieniach sławy

W 356 r. p.n.e. pewnemu szewcowi w Efezie sprzykrzyło się być szewcem. Któż bowiem już w następnym pokoleniu pamiętałby o jednym z efeskich szewców?
Syndrom Herostratosa to nie jest próżna figura retoryczna. Zawsze będą szewcy, którzy chcieliby podpalić świat.Mary Evans Picture Library/BEW Syndrom Herostratosa to nie jest próżna figura retoryczna. Zawsze będą szewcy, którzy chcieliby podpalić świat.

Miasto zaś było duże, więc i szewców odpowiednio wielu. Żeby zdobyć rozgłos i przejść do historii, podpalił więc słynną świątynię małoazjatyckiej bogini zwanej Artemidą efeską. Po zamachu nie uciekał, nie krył się, wręcz odwrotnie – ogłaszał wszem i wobec, że jest autorem tragedii. Sąd skazał Herostratosa (tak się szewc nazywał) na śmierć, a imię jego na wieczne zapomnienie. Z egzekucją nie było problemu. Któż jednak zapanuje nad ludzką pamięcią?

W pierwszej chwili zlekceważył sentencję mędrców tylko kronikarz Teopompos z Chios.

Polityka 49.2015 (3038) z dnia 01.12.2015; Felietony; s. 112