WYWIAD: Kulisy powstawania trudnych biografii

Powieść pod przysięgą
Rozmowa z Michaelem Scammellem, autorem biografii pisarza Arthura Koestlera, o tym, co powinno być ujawnione, a co przemilczane.
Okładka książki Michaela Scammella
mk/materiały prasowe

Okładka książki Michaela Scammella

Michael Scammell (ur. 1935) jest brytyjskim krytykiem, tłumaczem i wykładowcą literatury na Uniwersytecie Columbia. Tłumaczył m.in. Fiodora Dostojewskiego, Lwa Tołstoja i Władimira Nabokowa, a w 1984 r. wydał biografię Aleksandra Sołżenicyna. W 1972 r. założył w Wielkiej Brytanii „Indeks Cenzury”, kwartalnik drukujący autorów zakazanych za Żelazną Kurtyną, a z czasem wiodącą organizację, walczącą o wolność słowa. Scammell jest wiceprezesem Międzynarodowego PEN Clubu. Od 20 lat pracował nad biografią węgiersko-brytyjskiego intelektualisty i pisarza Arthura Koestlera, która ukazała się właśnie w USA i Wielkiej Brytanii pod tytułem „Koestler: The Literary and Political Odyssey of a Twentieth-Century Skeptic”.

Artur Koestler (1905-1983) – dziennikarz, eseista, gorliwy komunista, który potem stał się jednym z jego głównych krytyków. Z okresem rosyjskiego stalinizmu rozliczył się w swej najgłośniejszej książce – „Ciemność w południe” (w Polsce po 1945 r. była dostępna tylko w II obiegu). Wydał wiele prac krytycznych o systemach totalitarnych. W Polsce ukazały się m.in. „Lunatycy”, „Gladiatorzy” (w której opisując bunt rzymskich niewolników Spartakusa zadaje pytanie o sens rewolucji jako takiej), powieść atakująca zakłamane środowiska naukowe „Call Girls” oraz autobiograficzna powieść „Płomień i lód: Przygody mojego życia”. Znany z bujnego życia towarzyskiego i erotycznego oraz doświadczeń z narkotykami. Po zdiagnozowaniu u niego ciężkiego Alzheimera i białaczki popełnił razem z żoną samobójstwo.

Postanowiliśmy zrobić wywiad z Michaelem Scammellem, gdyż podobnie jak Artur Domosławski piszący biografię Ryszarda Kapuścińskiego, musiał on dokonywać trudnych wyborów co do ujawniania faktów z życia prywatnego swego bohatera. I podobnie jak „Kapuściński Non-fiction”, również książka o Koestlerze stała się głośna, budzi kontrowersje i nie pomija wielu intymnych szczegółów życiorysu sławnego pisarza. Jakie były więc kulisy jej powstania?

***

Dlaczego napisał pan biografię Arthura Koestlera?

Odpowiedź jest zaskakująco prosta. Po wydaniu mojej książki o Aleksandrze Sołżenicynie opiekun spadku literackiego Koestlera zwrócił się do mnie z pytaniem, czy nie napisałbym o nim książki. Wtedy znałem twórczość Koestlera pobieżnie, więc przeczytałem więcej jego książek i odpowiedziałem, że tak, chętnie napiszę jego biografię.

Sporo miejsca poświęca pan życiu intymnemu Koestlera, jego licznym romansom. Jaki był najtrudniejszy dylemat moralny podczas pisania tej książki?

Nie byłem jedynym, który miał dostęp do dzienników Koestlera, ale udostępniono mi ich więcej, czytałem także jego osobistą korespondencję. Mogłem podjąć decyzję, by nie ujawniać aż tylu szczegółów z jego – powiedzmy – burzliwego, niekiedy haniebnego życia prywatnego. Z drugiej strony czułem, że byłoby niemoralne ukrywać tę wiedzę z zamiarem naprawienia jego wizerunku. Podałem więcej szczegółów, niż ujawniono wcześniej, ale osobiście nie miałem z tym problemu – mój podziw dla Koestlera był związany o wiele bardziej z jego pisarstwem i poglądem na świat niż z jego życiem osobistym.

Życie intymne Koestlera było wcześniej opisywane?

W 1999 r. ukazała się biografia Davida Cesaraniego, napisana w oparciu o częściowe badania. Cesarani ujawnił w niej, że pewna wpływowa Brytyjka oskarżyła kiedyś Koestlera o gwałt. Ten wątek znalazł się w nagłówkach niemal wszystkich artykułów poświęconych tamtej biografii, pojawiło się wiele spekulacji, zwłaszcza ze strony wrogów Koestlera, tak osobistych, jak ideologicznych. Sam wolałbym poświęcić mniej miejsca jego życiu osobistemu, ale po książce Cesaraniego czułem się w obowiązku, by być bardziej skrupulatnym w opisie tego aspektu jego życia.

Czy po publikacji oskarżano pana, że ujawnił zbyt wiele?

Nie. Ludzie wyciągali różne konkluzje z podanych przeze mnie faktów. Jedna albo dwie recenzje wspomniały o tym, że detali mogło być mniej.

Ktoś z rodziny zareagował na książkę?

Koestler nie zostawił po sobie bliskiej rodziny, jego żona popełniła samobójstwo razem z nim. Spadek literacki i archiwa osobiste trafiły do zbiorów specjalnych biblioteki Uniwersytetu w Edynburgu. Jeszcze za życia Koestlera dysponentem jego dorobku był Harold Harris, ostatni redaktor pisarza. To on ustalił warunki dostępu do archiwów Koestlera.

Czy tajemnice znanych ludzi mówią o nich więcej niż to, co powszechnie wiadome?

Znani ludzie przyciągają naszą uwagę z powodu swoich osiągnięć – dotyczy to pisarzy, myślicieli, nie mówiąc już o mężach stanu. Z drugiej strony wiedza o ich życiu prywatnym komplikuje ich obraz, czyni go ciekawszym. Pierwotnym celem pisania biografii była pochwała bohaterów, do pewnego stopnia jest tak w dalszym ciągu, bo piszemy o ludziach, których podziwiamy. Jednocześnie jest trend bardziej nowoczesny, by odsłaniać więcej życia prywatnego.

Niekiedy biografowie robią to w złym zamiarze, jak Cesarani, aby oczernić, popsuć czyjąś reputację. Czasem dzieje się to przez przypadek – najsłynniejszy przykład z Ameryki to biografia poety Roberta Frosta. Miał reputację człowieka bardzo życzliwego, jego wiersze dzieci recytowały w szkołach. Jego biograf, gdy zaczął badać życie rodzinne Frosta, nabrał do niego takiego obrzydzenia, że go znienawidził. To zdarza się czasem biografom.

Czy dążenie do prawdy nie jest czasem pretekstem do podglądactwa, które pomaga później sprzedać książkę?

Całkowicie się z tym zgadzam, to się często zdarza.

Sam nie miał pan takie myśli, pisząc swoją biografię Koestlera?

Nie, w ogóle. Niektórzy recenzenci zarzucili mi, że nie dokonałem oceny życia prywatnego Koestlera, że nie wyciągam konkluzji z tego, co ujawniłem. Stało się tak po części dlatego, że nie zamierzałem oczerniać mojego bohatera, ale też z tego powodu, że sam nie jestem tak oburzony ujawnionymi przez siebie faktami. Pod tym względem bliżej mi do kolegów z Europy kontynentalnej niż do anglosaskich purytanów. Brytyjczycy są gorsi od Amerykanów – z jednej strony mają obsesję na punkcie seksu, z drugiej są w tej materii szalonymi hipokrytami.

Umieściłby pan w biografii szczegóły czyjegoś życia intymnego za życia jego najbliższej rodziny?

Najbliższą osobą z rodziny Koestlera, do jakiej dotarłem, była siostra bliźniacza jego drugiej żony. Żyła przez większość czasu, kiedy pisałem książkę, zostaliśmy bardzo dobrymi przyjaciółmi i to ona przekazała mi niektóre z bardziej intymnych szczegółów życia Koestlera, pokazując mi część korespondencji swojej siostry, której nikt inny nie widział. Była bardzo porządną angielską damą, ale ufała mi, wiedziała, że nie zrobię z tych informacji złego użytku.

Podczas pracy nad książką rozmawiałem także z kilkoma tuzinami kobiet, z którymi Koestler miał romanse. Niektóre bardzo nieszczęśliwe. Każdą z nich zapytałem, czy mogę cytować ich wypowiedzi pod nazwiskiem i od wszystkich poza jedną otrzymałem pozwolenie. Żyjących członków rodziny trzeba pytać o zgodę na podawanie informacji, które od nich pochodzą. Ale jeśli wiedza na temat życia prywatnego pochodzi od kogoś innego, decyzja należy do biografa.

Jaki jest pożytek z biografii poza przyjemnością z czytania literackiej narracji czyjegoś życia?

Niech pan nie lekceważy dobrej biografii jako opowieści o czyimś życiu. Przy pracy nad książką o Koestlerze pod wieloma względami miałem poczucie, że piszę powieść. Biograf używa wszystkich narzędzi powieściopisarza poza wymyślaniem faktów. Wirginia Woolf powiedziała kiedyś, że „biograf to powieściopisarz pod przysięgą”. Ta przysięga każe autorowi ograniczać się do faktów i prawdy, co czyni to zadanie bardzo trudnym. Dla mnie osobiście największą pochwałą, którą usłyszałem od wielu recenzentów, jest ta, że książka doskonale się czyta, ma suspens, a charakterystyka postaci jest żywa.

Drugi pożytek z biografii jest taki, że przyciągają uwagę do twórczości pisarza. Czytelnicy, którzy mogli przeoczyć ich prace, docierają do nich często poprzez biografie. W moim przypadku było to szczególnie istotne, bo Koestler nie jest już czytany, jego twórczość została w dużej mierze zapomniana, przynajmniej w świecie anglojęzycznym. Bardzo chciałem ożywić zainteresowanie jego książkami. To chyba najbardziej pożyteczna rzecz, jaką może osiągnąć biografia.

***

Wokół książki Artura Domosławskiego o Ryszardzie Kapuścińskim wybuchła ogromna debata. Wynika z niej również to, że pisanie biografii to dziś zajęcie bardzo odpowiedzialne, gdyż są one masowo czytane. W najnowszym numerze Tygodnika POLITYKA publikujemy raport o przemyśle biograficznym. O tym, jak powstają historie życia sławnych ludzi. Co zostaje napisane, a co przemilczane? Najnowsza POLITYKA w sprzedaży od środy 17 marca. E-wydanie dostępne od wtorku od godziny 20.00 (kup e-wydanie).

Okładka POLITYKI 12/2010
Polityka

Okładka POLITYKI 12/2010

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną