Martha Argerich w kolekcji POLITYKI „Wielcy wirtuozi muzyki poważnej”

Martha Wielka
Świat elektryzuje od dawna, Polaków – od zwycięstwa w Konkursie Chopinowskim w 1965 r. W naszej serii Martha Argerich w innym niż chopinowski repertuarze.
Ulf Andersen/BEW

Polityka

W Roku Chopinowskim wielka pianistka poświęciła naszemu krajowi więcej czasu niż kiedykolwiek w życiu. Nic dziwnego, bo Chopin wciąż jest dla niej ważny (choć twierdzi, że boi się go grać w Polsce). Odmówiła, co prawda, udziału w oficjałce w Operze Narodowej w dzień urodzin Chopina (1 marca); uczyniła słusznie, zważywszy na warunki akustyczne tej sali i fakt, że koncert był przeznaczony raczej dla oka kamery niż ucha słuchacza. W zamian podarowała nam w sierpniu trzy występy: z Sinfonią Varsovią pod batutą Jacka Kaspszyka, z Mischą Maiskym oraz – niespodziewanie – z Orkiestrą XVIII Wieku i drugą wybitną pianistką Marią Joăo Pires, kiedy to po raz pierwszy, namówiona przez Stanisława Leszczyńskiego, dyrektora artystycznego festiwalu Chopin i Jego Europa, zagrała na fortepianie historycznym. Powróciła po miesiącu, by na rozpoczęcie XVI Konkursu Chopinowskiego wystąpić w duecie fortepianowym z Nelsonem
Freire, po czym zasiąść z nim i dziesięcioma kolegami w konkursowym jury.

Argentyńskie dzieciństwo

Akurat na konkurs został w ekspresowym tempie wydany polski przekład monografii autorstwa francuskiego dziennikarza Oliviera Bellamy „Martha Argerich. Dziecko i czary” (Wyd. Literackie, Kraków 2010), która w oryginale ukazała się we Francji kilka miesięcy wcześniej. Za tempo brawo, za przekład – nie. Jest w tej książce masa żenujących błędów, zawinionych przez tłumacza, ale i kilka popełnionych przez autora; książka ma ton raczej plotkarski, a jej bohaterka, chociaż udzieliła zgody na wydanie, dziś deklaruje, że jej nie lubi. Mimo to jest w niej wiele ciekawych informacji o kształtowaniu się artystki, o jej argentyńskim dzieciństwie.

Urodzona w Buenos Aires, gdzie niemal każdy ma emigranckie korzenie, sama również jest takim przypadkiem: ojciec wywodził się może z Chorwacji, a może z Katalonii (istnieje chorwacka wioska Argeric, a w Barcelonie można spotkać ludzi o tym nazwisku), a matka z rodziny rosyjskich Żydów, która uciekła do Argentyny przed pogromami. Trzyletnia Martha wykazała niezwykły talent – sprowokowana przez kolegę w przedszkolu powtórzyła ze słuchu na pianinie piosenkę grywaną im przez wychowawczynię. Rodzice, choć nie byli muzykami, postanowili kształcić dziewczynkę w tym kierunku. Bellamy poświęca w książce wiele miejsca pierwszemu ważnemu pedagogowi Marthy, którym był Włoch Vincenzo Scaramuzza: wielki oryginał, ze znakomitymi przemyśleniami na temat techniki gry na fortepianie i jej powiązania z ludzką anatomią, dał młodziutkiej pianistce podstawy techniczne, które nie zawiodły jej przez całe życie.

Muzyczne wsparcie otrzymała natomiast od wybitnego pianisty austriackiego Friedricha Guldy, którego sama sobie wybrała na pedagoga, a i on, olśniony jej talentem, choć zwykle nie zajmował się nauczaniem, chętnie się w tę przygodę zaangażował. By u niego studiować, czternastolatka z rodzicami przyjechała do Wiednia. Pomógł im w tym sam Juan Peron, do którego zwróciła się matka Marthy; również ujęty talentem dziewczynki, dał jej rodzicom posady w dyplomacji.

Nauka u Guldy trwała dwa lata, a potem nastąpił ten niesamowity wyczyn z 1957 r., kiedy to szesnastoletnia Martha wygrała w odstępie 10 (!) dni dwa poważne konkursy: w Bolzano i Genewie. Mimo iż pierwszy koncert w życiu dała jako dziewięciolatka w Buenos Aires, to naprawdę dopiero wtedy po raz pierwszy pokazała się światu. Zaczęła koncertować, głównie w Niemczech i we Włoszech, ale – niepewna siebie – wciąż szukała dalszych dróg. Po studiach u Madeleine Lipatti i Nikity Magaloffa wybrała się do innego wielkiego pianisty, Artura Benedettiego Michelangelego, z którym przez rok miała tylko cztery lekcje, a potem do Nowego Jorku, by spotkać się z Vladimirem Horowitzem (co się nie udało).

W końcu, wróciwszy do Europy, przez rok przygotowywała się do konkursu chopinowskiego pod okiem polskiego pianisty Stefana Askenazego – i błyskotliwie ten konkurs wygrała. Odtąd nieprzerwanie fascynuje wszystkich i wszędzie. Wybacza się jej, że odwołuje koncerty, że od pewnego czasu nie występuje solo, lecz jedynie kameralnie lub z orkiestrą (nie lubi być sama na scenie). Kiedy jednak pojawia się na scenie, skupiamy uwagę tylko na niej. Taka jest Martha.

Wielka pianistka

Na naszej płycie wykonuje trzy bardzo różne utwory. Koncert a-moll Schumanna przez całe życie należał do jej ulubionych. Muzyka romantyczna jest bliska jej porywczej i uczuciowej naturze. Równie bliska jej jest muzyka pierwszej połowy XX w. – energiczny, barwny I Koncert fortepianowy Prokofiewa oraz łagodny i wdzięczny III Koncert fortepianowy Bartóka. Dzięki temu możemy podziwiać wiele walorów gry największej pianistki naszych czasów.

Martha Argerich, Koncerty Schumanna, Prokofiewa i Bartóka, Srebrna Kolekcja POLITYKI „Wirtuozi muzyki poważnej”

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną