Żelazne reguły pisarskie: czego się trzymać?

Nocą pisze się zbyt łatwo
Piszesz? Nie pij, nie jedz, unikaj seksu, trzymaj w ręku przedmiot miły w dotyku. Specjalnie dla Czytelników Polityki.pl pisarze opowiadają o swych rytuałach i natręctwach.
Kiedy Zadie Smith wracała po latach do swoich książek, zamiast zadowolenia czuła lekkie zażenowanie
Sergio Dionisio / Fotolink/AP

Kiedy Zadie Smith wracała po latach do swoich książek, zamiast zadowolenia czuła lekkie zażenowanie

Orhan Pamuk musi wyjść z domu do pracy, nie potrafi pisać w sypialni czy w salonie
Erick Bonnier / Polaris/EAST NEWS

Orhan Pamuk musi wyjść z domu do pracy, nie potrafi pisać w sypialni czy w salonie

„Staraj się nie mówić, bo im więcej i lepiej opowiesz, tym mniej i gorzej napiszesz” – zaleca Olga Tokarczuk
Piotr Skórnicki/Agencja Gazeta

„Staraj się nie mówić, bo im więcej i lepiej opowiesz, tym mniej i gorzej napiszesz” – zaleca Olga Tokarczuk

Pan Kleks, przyjaciel wszystkich literatów
BEW

Pan Kleks, przyjaciel wszystkich literatów

Bohater powieści „Misery” Stephena Kinga miał zwyczaj wypalać papierosa Lucky Strike i wypijać butelkę szampana Dom Perignon po ukończeniu książki. Te czynności gwarantowały sukces dzieła. O przyzwyczajeniach znanych pisarzy krąży mnóstwo anegdot. Flaubert ponoć nazywał swój gabinet wrzeszczalnią, bo wykrzykiwał to, co napisał, żeby sprawdzić, jak brzmi. Balzak podczas pisania potrafił długo nie jeść, pił za to morze kawy. Hemingway czy Tołstoj lubili pisać na stojąco, Tołstoj przepisywał ponoć „Wojnę i pokój” aż siedem razy. Hrabal z kolei nie lubił poprawiać. Truman Capote wymyślał wszystko leżąc na kanapie z papierosem i szklanką alkoholu w dłoni. Robert Frost zapisywał w pociągu wiersze wewnątrz butów.

Współcześnie pisarze też chętnie opowiadają o swoich przyzwyczajeniach. Niektóre obrastają legendą, choćby liczba słów, które dziennie powinien napisać autor. Hemingway pisał podobno 500 słów, Stephen King ma swój limit 10 stron dziennie. Takie liczby działają na wyobraźnię młodych autorów. Zadie Smith jako 19-latka spotkała na przyjęciu Iana McEwana, którego uwielbiała czytać. Kiedy patrzyła, jak tańczy ze swoją żoną, ktoś znajomy szepnął jej, że McEwan pisze tylko 15 słów dziennie. Na przyszłej pisarce zrobiło to piorunujące wrażenie, wiadomość o 15 słowach dziennie zaczęła ją prześladować, uważała, że nigdy nie będzie dobrą pisarką, skoro nie potrafi się tak ograniczyć. Udało jej się jednak, mimo swojej wielomówności, napisać trzy bardzo dobrze przyjęte powieści i zbiór esejów. W jednym z nich sama opowiada o swoim warsztacie i doradza młodym autorom.

Pisarzy dzieli na „makroplanistów”, którzy mają całą przyszłą książkę rozpisaną ze szczegółami – można ich rozpoznać po rozwieszonych karteczkach z uwagami i notesie Moleskine. Drugą grupą są „mikromenedżerowie”, do których sama należy. Ci nie wiedzą, dokąd ich powieść doprowadzi, nie mają planu. Przez pierwszych 20 stron próbują odpowiedzieć sobie na pytanie, jaką powieść piszą. „Kiedy odkryję ton, mam całą resztę. To samo mówią malarze pokojowi o odcieniu farby” – pisze Zadie Smith.

Uważaj z używkami

Pisarz opowiadający o swoim warsztacie, o obsesjach i natręctwach również w ten sposób kreuje własny wizerunek. Są tacy pisarze jak Thomas Pynchon czy J.D. Salinger, którzy odmawiali udziału w tej grze. Ukrywali się i nie odpowiadali na pytania: O czym pan pisze? Przy biurku czy na łóżku? I ile linijek dziennie? Wielu jednak opowiada o swoich rytuałach. Orhan Pamuk na przykład musi wyjść z domu do pracy, nie potrafi pisać w sypialni czy w salonie. I dlatego, kiedy mieszkał ze swoją eksżoną w Nowym Jorku, w małym mieszkanku przy uniwersytecie, wychodził rano z mieszkania, krążył po uliczkach, a potem wracał do domu tak jakby właśnie przyszedł do biura. Przyznał się też, że pracuje jak szalony 10 godz. dziennie. „Ludzie mówią, że jestem potwornie ambitny, to prawda. Poza tym ja po prostu uwielbiam siedzieć przy biurku, czuję się jak chłopiec, który bawi się zabawkami”.

Z kolei Haruki Murakami wstaje o czwartej i po pięciu godzinach pisania przebiega 10 km lub pływa 1500 m. Albo robi jedno i drugie. Za to Kingsley Amis opowiadał, że nie lubi wcześnie wstawać, siada do pisania koło 11.00, jeszcze w piżamie, potem wielokrotnie przerywa pracę na papierosa, na herbatę czy kieliszek alkoholu. Są pisarze, którzy bez pomocy używek nie mogli pracować. Poeta W.H. Auden przez 20 lat brał rano amfetaminę, żeby pracować, a wieczorem neutralizował ją barbituranami i szklaneczką wódki przed snem.

Obraz pisarza poszerzającego swoją percepcję rozmaitymi środkami jest bardzo popularny. Jednak sami pisarze ostrzegają przez łączeniem alkoholu i używek z pisaniem. „Hulatyka nie jest siostrą natchnienia. Jedyną rzeczą potrzebną młodemu pisarzowi jest bardzo treściwe i regularne odżywianie” – pisał w swoich poradach dla młodych literatów Charles Baudelaire, który wiedział, co to kłopoty finansowe i niedojadanie.

Pracuję zawsze od 5 rano przez 5 godzin z bardzo krótką przerwą na, jak to mawiano w polskim Lwowie, półśniadanie (kawa i mała kanapka). Śniadanie właściwe jem po pracy, ok. 11.00 – zwierza się Marek Krajewski. – W czasie pracy unikam wszystkiego, co może mnie rozpraszać, nie słucham muzyki, nie otwieram Internetu, nie czytam gazet, nie odbieram telefonów, nie piję alkoholu; przy pisaniu nie paliłem nigdy papierosów w czasach, gdy ulegałem jeszcze temu nałogowi. Janusz Rudnicki ma jedną zasadę: – Nigdy po alkoholu. (Dlatego w kraju piszę tak mało). Próbowałem, oczywiście, ale na drugi dzień czytałem toto z takim uczuciem żenady, że nie było innego wyjścia, musiałem zatopić je, to uczucie, alkoholem. Człowiek sobie myśli, że władcą kosmosu jest, co dopiero jakichś tam much, że potencję twórczą ma taką, że przeleciałby nawet dziurę ozonową. A tu albo jakieś porozrzucane chaotycznie, poskręcane, drewniane wióry, albo jakiś gulasz, gotowany na zupełnie niestrawnej, bezbrzeżnej arogancji. Piłeś? Nie pisz!

Bądź dobry dla siebie

W brytyjskim „Guardianie” jakiś czas temu pisarze w punktach wyliczali swoje zasady pisania w formie porad dla młodych adeptów pióra. Jedni autorzy z powagą opisywali swój plan dnia, inni odpowiadali żartem. „Żadnych dzieci!” – ostrzegał jeden. „Nie czytaj recenzji” – radził inny. „Nie przeklinaj kolegów po piórze – dodawał kolejny. – I nie kłóć się nocami z żoną”. Irlandczyk Roddy Doyle, autor „Gwiazdy zwanej Henry”, radzi, żeby przypadkiem nie stawiać na swoim biurku zdjęcia ulubionego pisarza – samobójcy. Za to warto być dobrym dla siebie, czyli pisać dużą czcionką i robić duże odstępy – wtedy strony szybko się zapełnią. A każda strona to przecież mały triumf. „Śmiej się ze swoich własnych żartów” – wtóruje mu Neil Gaiman. „Nie szukaj w Amazonie książek, których nie napisałeś – dodaje Doyle – to może frustrować. Za to możesz spędzić kilka minut dziennie na rozrywce, jaką jest układanie swojej noty biograficznej: »Dzielił czas pomiędzy Kabul a Tierra del Fuego…«”.

Bohaterka jednego z opowiadań Julii Fiedorczuk sprawdza w Wikipedii, czego już dokonały inne kobiety w jej wieku. I które już popełniły samobójstwo. Jednak lepiej się nie rozpraszać. – Odłącz komputer od Internetu! – radzi Michał Witkowski. Telewizja? W sobotę. Możesz pozwolić sobie na film Bergmana. Wyjazdy? Raczej niedozwolone. Badania źródłowe? Posprzątaj w kuchni i wywieś pranie. A jeśli praca nam nie idzie? „Wyobraź sobie, że cierpisz na śmiertelną chorobę. Czy mając 10 tygodni życia nie skończyłbyś tej książki?” – pyta irlandzka pisarka Anna Enright, laureatka Bookera za powieść „Tajemnica rodu Hegartych”.

Niektórzy pisarze otaczają się użytecznymi maksymami. Stefan Chwin ma ich wiele przed oczami w trakcie pisania: „Każdy pisarz ma w życiu swoje pięć minut. Należy wierzyć, że mamy je jeszcze przed sobą”. Joyce Carol Oates patrzy zawsze na zdanie Oscara Wilde’a: „Trochę szczerości jest rzeczą niebezpieczną, a wiele – czymś wręcz fatalnym”. Co robić, kiedy nic nie pomaga i utknęliśmy na dobre? Wtedy pomóc może modlitwa – radzi Margaret Atwood.

 

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną