Kultura

Terrence Malick - Tree of Life

Cannes 2011: Złota Palma dla Malicka

64. Festiwal Filmowy w Cannes 64. Festiwal Filmowy w Cannes Polityka
Zwycięzcą 64. Festiwalu Filmowego w Cannes został Terrence Malick za dramat metafizyczny „The Tree of Life” - niezwykły poemat filmowy, zapraszający do medytacyjnej podróży do granic wyobraźni.
Kręcone w wielkiej tajemnicy przez trzy lata dzieło Malicka to zuchwały eksperyment, nie mający odpowiednika w amerykańskim, ani światowym kinie. Na zdj. Brad Pitt.Cannes 2011/materiały prasowe Kręcone w wielkiej tajemnicy przez trzy lata dzieło Malicka to zuchwały eksperyment, nie mający odpowiednika w amerykańskim, ani światowym kinie. Na zdj. Brad Pitt.
Plakat promujący 'Tree of Life'materiały prasowe Plakat promujący "Tree of Life"
Plakat promujący 'The Artist'materiały prasowe Plakat promujący "The Artist"
Zyskali na modzie na Turcję: plakat 'Once Upon the Time in Anatolia'.Materiały promocyjne Zyskali na modzie na Turcję: plakat "Once Upon the Time in Anatolia".

Jury pod przewodnictwem Roberta De Niro miało niezwykle trudny wybór. - Współczuję mu, bo nie ma łatwego zadania - w jednej ze swych relacji z Cannes pisał dwa dni temu nasz wysłannik, Janusz Wróblewski.

Ostatecznie wybór padł na "Tree of Life" Terrence'a Malicka (znanego m.in. z wielkiego filmu wojennego "Cienka czerwona linia") i to w jego ręce powędrowała Złota Palma. Janusz Wróblewski pisał po pokazie tego filmu: - Moim skromnym zdaniem wygrana należy się Terrence'owi Malickowi za dramat metafizyczny „The Tree of Life” - niezwykły poemat filmowy, zapraszający do medytacyjnej podróży do granic wyobraźni. Opus magnum tego reżysera. Dojrzałe, odważne spojrzenie na ludzką egzystencję z perspektywy człowieka prowadzącego intymny dialog z bogiem, kosmosem, naturą, poszukującego odpowiedzi totalnej. Bezpretensjonalne, mądre, głębokie. Tutaj recenzja "Tree of life" naszego wysłannika z Cannes. W filmie Malicka główne role zagrali Brad Pitt i Sean Penn.

Nagrodę dla najlepszej aktorki zdobyła Kirsten Dunst za rolę dotkniętej depresją kobiety w głośnym filmie Larsa Von Triera "Melancholia". Najlepszym aktorem festiwalu został Jean Dujardin za rolę George'a w komedio-dramacie Michela Hazanaviciusa "The Artist".

Laur dla najlepszego reżysera zebrał Nicolas Winding Refn za "Drive": kameralny - choć zrobiony w Hollywood - dramat o losach kierowcy-kaskadera (z Ryanem Goslingiem i Carey Mulligan).

Grand Prix jury wyróżniło ex aequo dwa tytuły. Pierwszy to francusko-belgijski "Chłopiec z rowerem" ("Le gamin au vélo") nakręcony przez braci Dardenne, niestrudzonych tropicieli losów jednostek wykluczonych i nie radzących sobie w bogatym społeczeństwie Zachodniej Europy, weteranów na tym Festiwalu (dostali już m.in. Złotą Palmę w 2005 roku za dramat "Dziecko"). Tym razem dostaliśmy opowieść o 11-letnim Cyrilu poszukującym zaginionego ojca. Drugie Grand Prix powędrowało na ręce tureckiego reżysera Nuri Bilge Ceylan za "Once upon a time in Anatolia" (oryg. "Bir zamanlar Anadolu'da").

Najlepszy scenariusz według canneńskich jurorów napisał Joseph Cedar do izraelskiego dramatu "Hearat Shulayim", na Nagroda Jury powędrowała na ręce twórców francuskiego dramatu "Polisse".

Wraz z przyznaniem Złotej Palmy 64. Festiwal w Cannes dobiegł końca. Miejmy nadzieję, że nie zapamiętamy go jedynie z powodu fatalnego przejęzyczenia Larsa von Triera, który nawiązując do Hitlera wywołał skandal, i pomimo przeprosin został wyproszony z imprezy. Przypomnijmy że honorową Złotą Palmę otrzymał Włoch Bernardo Bertolucci. Obchodzono 40. rocznicy nakręcenia „Mechanicznej pomarańczy” Stanleya Kubricka (z tej okazji przygotowano odnowioną cyfrowo kopię filmu, a gościem festiwalu był odtwórca głównej roli, Malcolm McDowell). Specjalną nagrodę za całokształt twórczości dostał też francuski gwiazdor Jean Paul Belmondo. Mamy też za sobą przegląd kina egipskiego i tunezyjskiego (to z okazji arabskiej wiosny ludów) oraz najlepszych osiągnięć Bollywoodu.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ludzie i style

Dlaczego Donald Trump nie zatańczy na TikToku?

Gdy jedni prezydenci pokazują się na TikToku, inni próbują go zbanować. Popularna wśród młodzieży – i nie tylko – aplikacja już została usunięta z Indii. Następne będą USA?

Michał R. Wiśniewski
12.07.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną