Kultura

Wstyd za cenzurę

Sporna amerykańska cenzura

Za oceanem „Wstyd” Steve’a McQueena został dopuszczony do dystrybucji z kategorią wiekową NC-17, która oznacza, że żaden widz poniżej 17 roku życia nie zostanie wpuszczony na seans. Za oceanem „Wstyd” Steve’a McQueena został dopuszczony do dystrybucji z kategorią wiekową NC-17, która oznacza, że żaden widz poniżej 17 roku życia nie zostanie wpuszczony na seans. Gutek Film / materiały prasowe
Premiera „Wstydu” wywołała w USA ostrą dyskusję o cenzurze, a także o różnicach między europejskim a amerykańskim podejściem do tego, co w kinie można pokazywać, a co jest niedopuszczalne.
Obraz „Dziewczyna z tatuażem”, ze sceną gwałtu analnego i pośladkami Daniela Craiga (na zdj., w ubraniu), może w USA obejrzeć każdy, kto przyjdzie do kina w obecności dorosłego opiekuna.Sony Pictures/materiały prasowe Obraz „Dziewczyna z tatuażem”, ze sceną gwałtu analnego i pośladkami Daniela Craiga (na zdj., w ubraniu), może w USA obejrzeć każdy, kto przyjdzie do kina w obecności dorosłego opiekuna.

Kiedy mówimy o cenzurze w dzisiejszym świecie, na myśl przychodzą nam zgoła inne regiony świata niż Stany Zjednoczone. Tymczasem kraj mieniący się kolebką wolności ma jak najbardziej realny urząd cenzorski, bardzo skutecznie egzekwujący przestrzeganie narzuconych przez niego opinii. Co więcej, urząd ten – jako jedyna w USA instytucja, poza tajnymi służbami – nie ujawnia nazwisk swoich pracowników.

Za oceanem film Steve’a McQueena został dopuszczony do dystrybucji z kategorią wiekową NC-17, która oznacza, że żaden widz poniżej 17 roku życia nie zostanie wpuszczony na seans. „Wstyd” nie jest filmem dla młodzieży i w takiej decyzji nie ma nic szokującego. Dyskusję wzbudził natomiast sam sposób działania systemu kategorii wiekowych w Stanach Zjednoczonych, który zdaniem wielu komentatorów nie różni się niczym od cenzury. W dodatku cenzury stronniczej.

Ameryka jest jedynym krajem zachodniego kręgu kulturowego, w którym bynajmniej nie wizualna przemoc jest najważniejszym powodem, dla którego młodzież nie powinna oglądać filmu. Czterokrotnie częściej filmy kwalifikuje się tu „dla dorosłych” z powodu nagości lub scen erotycznych. Ameryka jest również jedynym krajem, w którym kategorie wiekowe są nie tylko wskazówką dla rodziców i właścicieli kin, ale mają bardzo szerokie konsekwencje prawne i finansowe.

Film zakwalifikowany jako NC-17 nie może wejść do szerokiej dystrybucji – jest automatycznie odrzucany przez dużych dystrybutorów związanych z wielkimi wytwórniami. Nie może również liczyć na drugie życie na DVD – największe sieci sklepów i wypożyczalni na terenie Stanów nie przyjmują do dystrybucji obrazów z tą kategorią. Co więcej, przed premierą nie można prowadzić jego kampanii reklamowej w telewizji.

Wszystko to rzecz jasna ogranicza wpływy, nawet o kilkadziesiąt milionów dolarów.

Najbardziej szokujące jest jednak to, że tej piętnującej rynkowo kategorii nigdy nie przyznaje się filmom produkowanym przez duże wytwórnie. Otrzymują ją jedynie produkcje niezależne i filmy zagraniczne, które trafiają na amerykański rynek bez wsparcia dużego dystrybutora. Tak więc wybitny amerykański obraz Davida Finchera „Dziewczyna z tatuażem”, ze sceną gwałtu analnego, przemocą każdego typu i pośladkami Daniela Craiga, trafia w Stanach do kin z kategorią R. Oznacza to, że obraz jest grany na terenie całego USA i może go obejrzeć każdy, kto przyjdzie do kina w obecności dorosłego opiekuna. Tymczasem równie dobry brytyjski „Wstyd”, z kilkoma scenami erotycznymi, zbliżeniem podciętych żył i sekundowym mignięciem penisa Michaela Fassbendera, można zobaczyć tylko w kinach o profilu arthousowym, w kilku największych miastach USA.

A wszystko to za sprawą najbardziej niedemokratycznej i stojącej w opozycji do amerykańskiej konstytucji instytucji – Motion Picture Association of America (MPAA), która od 35 lat dyktuje, co wypada pokazywać i komu wolno pokazywać więcej, a komu mniej.

Komisja bez twarzy

Cenzura filmów została oficjalnie zniesiona w Stanach 1 listopada 1968 r. Jack Valenti, ówczesny szef MPAA, które powstało jeszcze w latach 20., by bronić interesów wielkich wytwórni, uznał, że społeczeństwu amerykańskiemu potrzebny jest rodzaj przewodnika prowadzącego przez niebezpieczny świat filmu. Na miejsce zajmowane kiedyś przez cenzora wprowadził komisję doradców, którzy mieli pomóc rodzicom wybierać obrazy odpowiednie dla ich dzieci. Komisja składająca się z ośmiu członków jest jedyną niejawną instytucją wydającą publiczne opinie w Stanach Zjednoczonych. Wiadomo tylko, że teoretycznie powinny w niej zasiadać osoby niezwiązane zawodowo ze światem filmu i będące rodzicami dzieci w wieku 5–17 lat.

Oficjalnie komisja reprezentuje „przeciętnych amerykańskich rodziców”. Jej członkowie są zatrudniani etatowo (dekadę temu ich pensje wynosiły ok. 30 tys. dol. rocznie). Oczywiście podpisują klauzulę tajności swojej pracy – przez 35 lat istnienia MPAA tylko dwie osoby zdecydowały się rozmawiać z prasą po tym, jak przestały pracować dla tej instytucji.

Każdy filmowiec, który chce dystrybuować swój film w USA, musi go zgłosić do MPAA – jeśli tego nie zrobi lub nie przyjmie kategorii wiekowej przyznanej mu przez komisję, jest traktowany tak samo jak film z NC-17, czyli nie może liczyć na szeroką dystrybucję ani na reklamę. Istnieje możliwość złożenia odwołania od decyzji MPAA lub przemontowania filmu i oddania go do ponownego rozpatrzenia. Nigdy jednak nie można stanąć twarzą w twarz z członkami komisji i przedyskutować swoich poglądów. Z autorem filmu kontaktuje się przewodnicząca komisji Joan Graves (jej jedyny jawny członek) lub prawnik MPAA.

 

 

Ceniony reżyser Atom Egoyan opowiada o perypetiach swojego filmu „Gdzie leży prawda” na rynku amerykańskim: – Rozmawiałem przez telefon z kobietą z MPAA, która zaczęła mówić tak, jakby już przemontowała fragment mojego filmu. W pewnym momencie sama poczuła, że się zapędziła, i powiedziała: ale to w końcu pan jest artystą. Byłem tak zaskoczony i rozbawiony jej dywagacjami, że powiedziałem: nie, proszę kontynuować, jest pani prawdziwą wizjonerką, może zechce pani zmontować mój kolejny film? MPAA nie zmieniło kategorii wiekowej „Gdzie leży prawda”.

Były członek komisji Stephen Farber – jeden z dwóch, którzy zdecydowali się złamać nakaz milczenia – wspomina: – Filmy wracały do nas po przemontowaniu i cała komisja zachwycała się, jak dobrze doradziła filmowcowi i o ile lepszy artystycznie jest teraz jego film. Czułem, że to oburzające. Niemniej MPAA udało się zmusić do przemontowania filmu takie legendy kina, jak Michelangelo Antonioni, Stanley Kubrick, Louis Malle, Bernardo Bertolucci, Martin Scorsese, David Cronenberg, Olivier Stone, Jane Campion czy Sam Peckinpah.

Seks groźniejszy niż przemoc

Dużo szczęścia mają ci reżyserzy, którym uda się dowiedzieć, co konkretnie nie podobało się komisji. Podczas gdy wielkie amerykańskie wytwórnie dostają jasne wytyczne w rodzaju: „proszę wyciąć trzy sekundy ujęcia”, niezależni i obcokrajowcy dostają notatkę: „proszę zmienić ton filmu”. Właśnie taką uwagę dostali twórcy „American Psycho”. Jego reżyserka Mary Harron, która po długiej wymianie listów i telefonów z komisją dowiedziała się, że w jej filmie najbardziej niepokojąca była scena menage à trois, a dopiero potem sekwencje morderstw przy użyciu piły łańcuchowej i siekiery, komentuje: – W Stanach zawsze obawiano się, że seks demoralizuje społeczeństwo dużo bardziej niż przemoc.

Członkowie komisji nie są ani filmowcami, ani krytykami sztuki, ani psychologami dziecięcymi. Skupiają się wyłącznie na przyzwoitości konkretnych scen, pomijając ich kontekst w filmie. Nie jest więc istotne, czy scena erotyczna bądź nagość aktora ma uzasadnienie w treści obrazu, czy też jest niesmacznym pornograficznym dodatkiem do niego. Nie jest też ważne, czy seksowi towarzyszy miłość i czułość. – MPAA liczy liczbę ruchów frykcyjnych w scenie – mówi Mary Harron. Jej opinię potwierdziło prywatne śledztwo prowadzone kilka lat temu przez dokumentalistów pracujących nad świetnym filmem o MPAA „This Film Is Yet Not Rated”. Grzebiąc w śmieciach instytucji, znaleźli raporty, w których były policzone ruchy frykcyjne w scenie erotycznej i przekleństwa padające w filmie.

Co więcej, seksu nie tylko nie wolno pokazywać, ale również o nim rozmawiać – Kevin Smith borykał się z MPAA z powodu sceny w „Dziewczynie z Jersey”, gdzie bohaterowie rozmawiają „o tym” przy kawiarnianym stoliku. – „Sin City”, epatujące jedną brutalną sceną za drugą i bardzo wulgarnym językiem, dostało R, a „Marzyciele” Bertolucciego NC-17 – mówi z irytacją Stephen Farber.

Wolna amerykanka

Reżyser Darren Aronofsky zwraca uwagę na bardziej istotny problem: – Dla MPAA seksualność człowieka jest niedopuszczalna właściwie w każdym swoim przejawie. Jednocześnie możesz nakręcić scenę usianą trupami i dostać PG-13 [red. – film od 13 lat]. Wystarczy, że nie będziesz pokazywać krwi. Jaki komunikat wysyłamy naszym dzieciom? Nie pokazujemy im, co się dzieje, kiedy zaczniesz strzelać do ludzi. Ta umowność jest dla nich bardziej niebezpieczna niż dosłowność. Dzieci muszą wiedzieć, że pociągnięcie za spust to śmierć, krew, ból.

Cynicznie można powiedzieć, że „Wstyd” znalazł się w świetnym towarzystwie: obok klasycznych filmów, jak „Mechaniczna pomarańcza”, „Nocny kowboj” czy „Ostatnie tango w Paryżu”, które MPAA zakwalifikowała do tej samej kategorii (w tamtych czasach nazywała się X).

Jednak sytuacja, w której strzał w głowę jest traktowany jako obraz bardziej odpowiedni dla młodego widza niż zbliżenie na twarz kobiety w czasie orgazmu, jest chora i niebezpieczna. Kreuje sztuczne światy z umowną, odrealnioną i nieprzynoszącą żadnych konsekwencji przemocą. Zdaniem organizacji kobiecych, w Stanach przemoc wobec kobiet jest jednym z najbardziej nadużywanych obrazów w dzisiejszym kinie. Za to kobiecej przyjemności praktycznie się nie pokazuje, gdyż ta obraża wrażliwe oczy cenzorów z MPAA.

Czy nam się to podoba, czy nie, cały świat kopiuje ten amerykański wzorzec. Standardy panujące w Stanach wyznaczają sposób, w jaki patrzymy na popkulturę. To tutaj w pierwszej kolejności filmy trafiają na ekrany i stąd wychodzą w świat pierwsze recenzje i opinie. Amerykański Internet jest nieporównanie bardziej popularny niż jakikolwiek inny. Tutejsza kultura wpływa znacząco na globalną dyskusję publiczną, wrażliwość i na to, co przyjmujemy za normę, a co nie.

PS: W Polsce film „Wstyd” dozwolony jest od lat 15.

Polityka 10.2012 (2849) z dnia 07.03.2012; Kultura; s. 78
Oryginalny tytuł tekstu: "Wstyd za cenzurę"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Niezbędnik

Skąd się biorą pioruny? Odpowiedź może zaskoczyć

Piorun pojawia się nagle, znika błyskawicznie i nie pozwala się łatwo zbadać. Skąd to budzące zachwyt i grozę zjawisko bierze energię oraz jak ją uwalnia? Odpowiedź może zaskoczyć.

Andrzej Hołdys
07.07.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną