Moc małych wydawców płyt

Ludzie z niezalu
Małe wytwórnie płytowe w Polsce nigdy nie były tak mocne. W tym środowisku dystans między punk rockiem a muzyką eksperymentalną znika, podobnie jak kłótnie i podziały.
UL/KR - duet z Gorzowa Wlkp.
materiały prasowe

UL/KR - duet z Gorzowa Wlkp.

Debiutancką płytę UL/KR wydała wytwórnia Thin Man.
materiały prasowe

Debiutancką płytę UL/KR wydała wytwórnia Thin Man.

Anna Zaradny.
Szymon Rogiński/materiały prasowe

Anna Zaradny.

Płyta Anny Zaradny z Austriakiem Burkhardem Stanglem wyszła nakładem Bociek Rekords.
materiały prasowe

Płyta Anny Zaradny z Austriakiem Burkhardem Stanglem wyszła nakładem Bociek Rekords.

Płytę HATI wydało Zoharum.
materiały prasowe

Płytę HATI wydało Zoharum.

Są kreatywnym zapleczem rynku płytowego. Wydają od kilku do kilkunastu tytułów rocznie, w nakładach rzadko przekraczających 1,5 tys. egzemplarzy. Produkują kasety i winyle, często na wyjątkowym poziomie edytorskim. Liga najmniejszych wytwórni płytowych w Polsce rozkwitła w ostatnich latach, i to mimo kryzysu fonografii.

Duże koncerny się konsolidują, w obronie przed trudną sytuacją ekonomiczną. W latach 80. mówiło się jeszcze o „wielkiej szóstce”, wkrótce, po sprzedaży bardzo aktywnego w Polsce giganta EMI, główne siły napędowe rynku muzycznego mogą się stać wielką trójką. Nieźle idzie w Polsce wytwórniom średniej wielkości – niezależnym pod względem repertuaru, ale bardzo wrażliwym na zmiany koniunktury i pojedyncze przeboje. To one opublikowały sporą część najlepiej przyjmowanych płyt 2012 r. Mystic Production – płyty Marii Peszek i Artura Andrusa. Kayax – wciąż świetnie sprzedający się album Zakopower. Urban Records – „Równonoc” hiphopowego producenta Donatana. Na świecie ich odpowiednik – niezależna firma XL Recordings – ma na koncie największy hit komercyjny ostatnich dwóch lat, sprzedaną w ponad 25 mln egzemplarzy płytę „21” Adele.

W trzecim sektorze

Najciekawsze rzeczy dzieją się jednak w trzecim sektorze – dużej grupie oficyn kierujących się już tylko pobudkami artystycznymi, zwykle w ogóle niewykazujących zysku, prowadzonych przez pasjonatów. W większości poświęcają na to pieniądze zarobione gdzie indziej. „Całe moje życie to kombinowanie, jak z pensji podołać obowiązkom rodzinnym, podatkowym i muzyce” – pisze jeden z nich w odpowiedzi na ankietę rozesłaną przez POLITYKĘ do 13 wybranych wytwórni. Pytaliśmy w niej o wyniki, sukcesy i problemy tego sektora branży muzycznej.

Trzeci sektor pokazał się w minionym roku kilka razy. Na katowickim Off Festivalu po raz kolejny wydawcy rozstawili stoiska obok siebie, pomagając jedni drugim. Na warszawskich targach muzycznych Co Jest Grane? po raz pierwszy zaistnieli jako oddzielna strefa niezależnych. W coraz modniejszym skrócie: niezal. Stąd również nazwa akcji, w ramach której dwie oficyny – Wytwórnia Krajowa i Thin Man Records – próbowały w ubiegłym roku sprzedawać swoje wydawnictwa: „Wspieraj niezal”. – Ma się ona przekształcić w szerszą platformę współpracy takich wytwórni jak my – dodaje Mariusz Maurycy z Wytwórni Krajowej.

Na koniec roku część drobnych wydawców wystawiała się z kolei w ramach Salonu Zimowego – świątecznych targów artystycznych w stolicy. Nieprzypadkowo spotkali się tu z najciekawszymi galeriami i wydawcami książek o sztuce. Większość z nich kładzie szczególny akcent na stronę edytorską. Po czterech latach powróciła do intensywnych działań zasłużona firma Mik Musik, publikująca płyty mające zarazem charakter wyjątkowych obiektów wypuszczanych w minimalnych nakładach. – Nie celujemy w ilość – komentuje Wojciech Kucharczyk, jej szef. – Zajmujemy się raczej rozsiewaniem idei. Wciąż działa też, założony w latach 90., Obuh Records, który w 2012 r. wydał płytę nominowanych do Paszportu POLITYKI Małych Instrumentów.

Barwnym i ważnym przykładem jest Seria Archiwalna wytwórni Requiem, prezentująca stare nagrania polskiej sceny elektronicznej i industrialnej, głównie z lat 80. Płyta formacji 997 opakowana jest w materiał przypominający dawne worki na ziemniaki, a album grupy Düsseldorf zawiera w komplecie wkręty i gwoździe.

Rośnie rola kaset (o tej tendencji wspominaliśmy już w POLITYCE 46/12). – Powoli przestaje się postrzegać kasetę jako „hipsterski gadżet” – zauważa Michał Turowski (Oficyna Biedota). Błyskawicznie sprzedawały się całe wydawane nakłady na tym nośniku – niewielkie, ale zarazem tanie w produkcji. Sangoplasmo Records z Wrocławia na kasetach opiera całą działalność i jest już rozpoznawalna na światowej arenie.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną