John Lurie pokaże w Zachęcie swoje obrazy

Największe dzieła wiszą na lodówkach
Rozmowa z Johnem Luriem, muzykiem jazzowym z przekonania, aktorem z przypadku i malarzem z konieczności, który w warszawskiej Zachęcie pokaże swoje obrazy.
„Bison”, 2005
John Lurie

„Bison”, 2005

Rzutki, energiczny, pewny siebie – John Lurie miał wszelkie dane ku temu, by rzucić świat na kolana. Wszystko przychodziło mu z niebywałą łatwością: gra na saksofonie, malowanie ekspresjonistycznych okładek, rzucanie bon motów, a nawet narkotykowych uzależnień.

Ta brawura sprawiała, że elektryzował także na ekranie. We wczesnych filmach Jima Jarmuscha stworzył niezapomniane kreacje. Do tego stopnia, że grający z nim w „Poza prawem” Roberto Benigni nazywał go „wielkim muzykiem i aktorem, kimś pomiędzy Rayem Charlesem a Brigitte Bardot”.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj