Kawiarnia literacka

Bareizm żyje
Stanisław Bareja, ostatni z wielkich polskich artystów docenionych dopiero po śmierci, sportretował w swoich filmach rzeczywistość tak nieszczelną, że mogło pojawić się w niej wszystko – złowrogie, spełniające się wróżby Cyganek, świnie biegające środkiem jezdni, samochody rozpadające się pod wpływem kichnięcia.

W tym świecie przypominającym trochę gabinet dziwactw, a trochę rupieciarnię, wydarzyć się mogło wszystko, bo nic nie trzymało się jakichkolwiek reguł, oczko bez przerwy odklejało się temu misiu i wisiało na kolorowej sprężynce, a wszystko – umowy społeczne, stosunki międzyludzkie, zasady moralne – stawało się swoją własną parodią. Tak wyglądały lata PRL, tak też wyglądały pierwsze lata III RP, których Bareja niestety już nie dożył, umierając na rok przed wprowadzeniem ustawy Wilczka, która pokolorowała barejowski burdel zachodnim celofanem i drobnicą prywatnej inicjatywy gospodarczej.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj