Kultura leży na sercu nowej władzy. Ale tylko wybrana kultura
Nie Olgę Tokarczuk mamy promować na świecie, ale „Dzienniczki siostry Faustyny”. A „Idzie” najlepiej odbierzmy Oscara. Tak przynajmniej chciałoby PiS.
Mirosław Gryń/Polityka

Rok temu w czasie rozdania Paszportów POLITYKI Zygmunt Miłoszewski ostro zaatakował urzędników państwowych, którzy nie interesują się kulturą, a uczestniczą w kulturalnych imprezach. Nie minęło wiele czasu, a już mamy rządzących, którym kultura leży na sercu szczególnie.

Pani premier, koneserka kina, najchętniej odebrałaby „Idzie” Oscara. Senator PiS odebrałby honorowe obywatelstwo Nowej Rudy Oldze Tokarczuk. O tym, żeby odebrać Klacie Teatr Stary, już nie wspominam.

Ale nowa władza patrzy też w przyszłość – nieważne, że „Księgi Jakubowe” Olgi Tokarczuk stały się właśnie wydarzeniem w Szwecji – mamy innych gigantów literatury polskiej. „Być może właśnie przez wspaniałych świętych Polska na świecie jest dziś najbardziej znana, przez św. Jana Pawła II, przez św. Siostrę Faustynę czy przez św. Maksymiliana Kolbe. A najbardziej poczytną polską pisarką nie jest Wisława Szymborska czy Olga Tokarczuk, ale właśnie św. Faustyna ze swoim Dzienniczkiem” – mówił w piątek prof. Andrzej Nowak w Krakowie. Nadchodzą dobre czasy dla poezji patriotycznej i romantycznej – cieszył się Wojciech Wencel na łamach „W sieci”. To wszystko zresztą znamy:

„Kiedyś zdarzyło mi się uczestniczyć w jednym z tych zebrań poświęconych wzajemnemu polskiemu krzepieniu się i dodawaniu ducha… gdzie, odśpiewawszy »Rotę« i odtańczywszy krakowiaka, przystąpiono do wysłuchiwania mówcy, który wysławiał naród albowiem »wydaliśmy Szopena«, albowiem »mamy Curie-Skłodowską« i Wawel, oraz Słowackiego i Mickiewicza i poza tym byliśmy przedmurzem chrześcijaństwa (…)” – pisze Gombrowicz w „Dzienniku”. „Ale ja odczuwałem ten obrządek jak z piekła rodem, ta msza narodowa stawała się czymś szatańsko szyderczym i złośliwie groteskowym. Gdyż oni wywyższając Mickiewicza, poniżali siebie – i takim wychwalaniem Szopena wykazywali to właśnie, że nie dorośli do Szopena, a lubując się własną kulturą, obnażali swój prymitywizm. Geniusze! Do cholery z tymi geniuszami!”.

W razie czego będziemy czytać Gombrowicza z drugiego obiegu. Mamy wprawę.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną