Instytut Książki za rządów PiS zmienia się, i to na gorsze. Teraz blokuje tłumaczy
Skutek będzie taki, że powstanie po prostu o wiele mniej przekładów.
Abhi Sharma/Flickr CC by 2.0

Jednym z ważniejszych (i sprawnie działających do tej pory) programów Instytutu Książki jest program „Copyright Poland”, wspierający przekłady polskich książek za granicą. Dziś wygląda to tak: „W programie translatorskim »Copyright Poland« obsługiwanym przez IK odmawia się wsparcia finansowego tłumaczom książek pisarzy, którzy wypowiadają się krytycznie o nowej władzy czy sytuacji w kraju (odmówiono już wsparcia litewskiemu tłumaczowi Vyturysowi Jarutisowi na tłumaczenie »Biegunów« Olgi Tokarczuk). Jaworski zaaprobował natomiast do promowania tłumaczeń książki Bronisława Wildsteina”.

Warto przypomnieć, że kolejne książki Rymkiewicza były przedstawiane w kolejnych edycjach katalogu „Books from Poland” dla zagranicznych wydawców, nie doczekały się jednak zainteresowania.

To nie jest tak, że świat czeka na polską literaturę. Tylko osobom zupełnie nieznającym zagranicznych rynków może się wydawać, że możemy tu w Polsce zaplanować sukces wybranych polskich autorów. Przekłady powstają tylko dzięki zaangażowaniu zagranicznych tłumaczy, którzy podejmują pracę dzięki wsparciu naszego państwa, podobnie wygląda to w innych krajach. Niezwykle krótkowzroczne jest myślenie, że teraz świat rzuci się czytać Wildsteina, a nie Tokarczuk. Skutek będzie taki, że powstanie po prostu o wiele mniej przekładów. Takie myślenie skazuje naszą literaturę na jeszcze większą marginalizację.

I to będzie realna szkoda dla polskiej kultury. Dodajmy, że na stronie Instytutu nie ma ciągle wyników naboru w programie „Copyright Poland” w 2016 roku, a mamy już koniec lipca. Czyli faktycznie jakakolwiek praca przekładowa jest zablokowana.

Z Instytutu Książki odszedł Tomasz Pindel, znakomity iberysta z wielkim doświadczeniem. To kolejna strata. Zespół jest niewielki i bardzo fachowy, i trudno sobie bez każdej z tych osób wyobrazić sprawne działanie tej instytucji. A plany są zakrojone szeroko – w przyszłym roku na Targach Książki w Londynie będziemy przekonywać świat, że Joseph Conrad był Polakiem. Gombrowicz już to opisał: „Licytacja z innymi narodami na geniuszów i bohaterów, na zasługi i zdobycze kulturalne, jest właśnie wysoce niezręczna pod względem taktyki propagandowej – gdyż z naszym półfrancuskim Szopenem i niezupełnie rdzennym Kopernikiem nie możemy wytrzymać konkurencji włoskiej, francuskiej, niemieckiej, angielskiej, rosyjskiej; więc ten punkt widzenia skazuje nas właśnie na podrzędność”.

Na podrzędność i uśmiech zażenowania.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną