Kultura

Smarzowski: Wciąż wierzę, że „Wołyń” będzie mostem, a nie murem [WIDEO]

Łukasz Dejnarowicz / Forum
„Projekcję filmu powinien poprzedzać komunikat: przepraszam, że teraz” – uważa Jacek Żakowski.

„Wołyń” to straszny film – podsumował na swoim blogu Ziemowit Szczerek. To samo mówił o nim publicysta POLITYKI Jacek Żakowski podczas debaty Polacy, Ukraińcy, „Wołyń”, zorganizowanej w warszawskim barStudio we współpracy z Klubem Absolwentów Dziennikarstwa Collegium Civitas. Jak skrajne emocje budzi ten film, dowiodło z całą mocą właśnie to spotkanie. Część widzów – zarówno po polskiej, jak i po ukraińskiej stronie – dziękowała Wojciechowi Smarzowskiemu, że miał odwagę podjąć temat rzezi wołyńskiej. Inni zarzucali mu, że nie oddaje dziejom sprawiedliwości, nie wnika w psychologię bohaterów. Że jego film jest pełen nienawiści, za to pozbawiony nadziei.

W dyskusji wzięli udział Wojciech Smarzowski, Jacek Żakowski (kierownik katedry Nowych mediów i dziennikarstwa w Collegium Civitas), prof. Michał Komar (Collegium Civitas), dr Karolina Wigura, Łukasz Głombicki (prowadzenie) Alexander Perevertov (student Collegium Civitas) oraz licznie zgromadzeni goście.

W „Wołyniu” nie ma dat, nie oglądamy mapy dawnej Rzeczpospolitej, co z pewnością może utrudnić odbiór zagranicznym widzom, na których chyba jednak Smarzowski przesadnie nie liczy. Dla nas, ale też dla Ukraińców, wszystko jest jasne. Tyle że Ukraińcy na razie nie mają szans tego filmu w swoim kraju zobaczyć – odwołano jego pokaz w Kijowie, tamtejszy resort spraw zagranicznych obawiał się wybuchów społecznych niepokojów.

„Projekcję powinien poprzedzać komunikat: przepraszam, że teraz” – stwierdził Jacek Żakowski. Wielu widzów uważa, że film trafił w niewłaściwy moment. Tyle że ten właściwy najpewniej nigdy nie nastąpi.

Obejrzyjcie relację z debaty i posłuchajcie naszych rozmów z Wojciechem Smarzowskim, Jackiem Żakowskim, Natalią Panczenko (liderką Euromajdanu) i Alexanderem Perevertovem:

Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Jak rozpoznać depresję u dzieci?

Niedawno pisaliśmy o niewydolnym systemie pomocy dla najmłodszych, którzy coraz częściej zmagają się z problemami psychicznymi. Jak działać, gdy system nie działa? – pytamy Lucynę Kicińską z Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę, koordynatorkę telefonu zaufania dla dzieci i młodzieży 116 111.

Joanna Cieśla
09.04.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną