Wiele twarzy Davida Bowieego

Bardzo długie pożegnanie
David Bowie jest bohaterem koncertów, wystaw, usłyszeliśmy jego niewydaną wcześniej płytę i czytamy teorie na temat tego, kim był. W „Gwiezdnych wojnach” powiedzieliby o takiej śmierci: połączył się z mocą.
Kobieta z tatuażem Ziggy'ego Stardusta przy muralu Dawida Bowiego w Brixton w południowym Londynie, 11 stycznia 2016 r.
Stefan Wermuth/Reuters/Forum

Kobieta z tatuażem Ziggy'ego Stardusta przy muralu Dawida Bowiego w Brixton w południowym Londynie, 11 stycznia 2016 r.

Śmierć Bowiego nie przypominała żadnego innego żałobnego zjawiska współczesnej popkultury, kiedy gwiazda znanej osoby – choćby i zapomnianej – przez chwilę świeci mocniej dzięki mediom i wspomnieniom fanów. David Bowie zmarł 10 stycznia, dwa dni po swoich 69. urodzinach, na które zdążył wydać nową, najlepszą od lat płytę „Blackstar” (zapisywane jako „H”). Wiedział, że wkrótce umrze. Ale pożegnalnego charakteru tekstów piosenek ani symboliki tej czarnej gwiazdy w pierwszych reakcjach nie zauważono.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj