Autorski ranking najlepszych polskich muzeów

Najlepsze galerie
Po kolejnych dwóch latach pora na nowy, ósmy już ranking polskich galerii. Tym bardziej że ruch na liście duży – łącznie ze zmianą lidera.
Muzeum Sztuki Nowoczesnej z Warszawy na gdyńskim Open'erze
Dominik Sadowski/Agencja Gazeta

Muzeum Sztuki Nowoczesnej z Warszawy na gdyńskim Open'erze

Wystawa monograficzna Teresy Murak w Zachęcie
Zachęta

Wystawa monograficzna Teresy Murak w Zachęcie

Wystawa „Magia kwadratu” w Państwowej Galerii Sztuki w Sopocie
PGS/fotobank.pl

Wystawa „Magia kwadratu” w Państwowej Galerii Sztuki w Sopocie

Ogłoszono wstępne wyniki bardzo ciekawych badań nad artystami, ich środowiskiem, galeriami i odbiorcami sztuki w Polsce „Widzialne niewidzialne”. Z ogromu zebranego materiału można wysupłać taką m.in. informację, że regularne bywanie w galeriach i muzeach sztuki deklaruje 1 proc. rodaków. I nawet spośród ludzi z wykształceniem wyższym aż 23 proc. przyznaje, że nigdy nie było w żadnym z takich miejsc. Wypada więc docenić wszystkich, którzy w tych podłych warunkach próbują robić cokolwiek, co sprawi, że przeciętny Kowalski zainteresuje się osiągnięciami Bałki czy Rycharskiego albo Nowosielskiego czy Kantora.

Pomysłów na przyciąganie widzów jest sporo. Od cyklicznych imprez typu Noc Muzeów i Warsaw Gallery Weekend po rozszerzanie galeryjnej oferty wystawienniczej o design, ilustracje książkowe i komiksy. Sporo nadziei wiązać można z coraz lepszą i szerszą ofertą dla najmłodszych. Od wystaw adresowanych tylko do nich po program warsztatów, zajęć interaktywnych, specjalnych lekcji. Niestety, reforma oświaty budzi obawy, że i o uwagę uczniów dla sztuki będzie coraz trudniej.

„Dobra zmiana” na razie nie zaszkodziła nadmiernie sztuce współczesnej i nawet zablokowane początkowo dotacje na jej kolekcje przekazano w końcu zainteresowanym. Nikt przy niej nie gmera, bo może nikogo to specjalnie nie obchodzi? A może dlatego, że większość publicznych galerii to własność niezależnych i często opozycyjnych wobec PiS samorządów. Jednak nawet te galerie, które podlegają Ministerstwu Kultury (Zachęta, CSW Warszawa, częściowo MSN), na razie pracują spokojnie pod starym kierownictwem. Z organizacyjnych zawirowań należy natomiast zauważyć zamknięcie dwóch ważnych galerii. Pierwsza to warszawski aTAK, druga – poznański Art Stations. W obu przypadkach zadecydowali o tym ich właściciele, czyli Krzysztof Musiał i Grażyna Kulczyk. I oboje, zniechęceni polskim piekiełkiem, swoje kolekcje i aktywność wystawienniczą przenieśli za granicę; do Hiszpanii i Szwajcarii. Wielka szkoda.

W minionych dwóch latach nie byliśmy, niestety, świadkami wielkich i ważnych wystaw współczesnej sztuki. Upadły także nieśmiałe próby choćby personalnego powiązania nas z europejskim obiegiem sztuki. Dyrektor CSW w Warszawie, Włoch Fabio Cavallucci, odszedł skłócony z zespołem, pożegnano się też z Serbką Dobrilą Denegri w CSW Toruń. Można więc mieć poczucie, że oddalamy się od głównego międzynarodowego nurtu art worldu, rekompensując to sobie nieustannym przeglądaniem historii rodzimej awangardy.

Na liście spory ruch. Pojawiły się trzy nowe placówki, a najwyżej spośród nich uplasowane Muzeum Współczesne we Wrocławiu – od razu na dziesiątym miejscu. Niezależnie od tych wędrówek wydaje się, że galeryjny układ w Polsce jest dość silnie spetryfikowany, z dominującą rolą stolicy, konserwatywnym obrazem Krakowa i zaskakująco słabą (szczególnie w obszarze galerii prywatnych) pozycją Wrocławia, Poznania i Łodzi. Czy w najbliższych latach ktoś w tym układzie może namieszać? Nie wydaje się. Choć warto odnotować, że magazyn „Szum” opisał ostatnio 21 najciekawszych młodziutkich polskich galerii, z których z czasem może wyłonić się konkurencja dla dzisiejszych liderów – i to niekoniecznie ze stolicy.

Ranking budzi często nieporozumienia, więc słowo o tym, czym się kieruję. Nie jest to zestawienie placówek najlepiej radzących sobie z wyłapywaniem oraz promowaniem utalentowanych twórców. Nie jest to także lista tych, którzy najlepiej zarabiają lub mają w swych „stajniach” najbardziej znane nazwiska. To autorska i niepoparta żadnymi zestandaryzowanymi kryteriami klasyfikacja tych, którzy swymi wystawami najlepiej starają się przyciągnąć uwagę przeciętnego Kowalskiego, szanują widza, a relacja efektów do możliwości jest u nich najlepsza.

***

Legenda

+/- – awans/spadek na liście o podaną liczbę miejsc;

bz. – bez zmian pozycji;

n – nowość, wejście lub powrót na listę

***

1.

(+2) Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. Obrali kurs na wystawy „socjologizujące”, co okazało się wizerunkowym strzałem w dziesiątkę. Weszli na festiwal Open’er, zrobili imponujące monografie Andrzeja Wróblewskiego i Zofii Rydet. Do perfekcji opanowali wystawy poświęcone architekturze w ramach cyklicznego festiwalu Warszawa w Budowie. Każda nowa ekspozycja przyciąga tłumy i wywołuje dyskusje. Blok wystaw przygotowanych na pożegnanie z pawilonem Emilia chyba nikogo nie pozostawił obojętnym (choć nie wszystkich zachwycił). Trudno sobie wyobrazić ciekawiej prowadzony dyskurs z widzem.

2.

(-1) Narodowa Galeria Sztuki Zachęta. Ogromny potencjał, nieźle wykorzystany. Kilka dużych wystaw problemowych („Zaraz po wojnie”, „Kanibalizm? O zawłaszczeniach w sztuce” czy „Bogactwo”), porządne prezentacje monograficzne (Wojciech Zamecznik, Teresa Murak), kilka nieoczywistych, ciekawych konceptów („Podróżnicy”, „Ogrody”, „Folklor”). A jednak ciągle brakuje wystaw budzących emocje, dyskusje i gorące polemiki, które ściągnęłyby tłumy. A także większego wyczucia faktycznych problemów kraju i świata. „Narodowa” w nazwie może obligować do powagi, ale może też zachęcać do najwyższych wyzwań. Ja bym wolał to drugie.

3.

(+1) Państwowa Galeria Sztuki w Sopocie. Mozolna wspinaczka w górę listy. Krajowy lider w dwóch kategoriach. Pracowitości (blisko 60 wystaw w ciągu dwóch lat, a każda z porządnym katalogiem i plakatem) i wszechstronności (tu znajdzie coś dla siebie zarówno wyrafinowany miłośnik awangardy, jak i turysta Janusz biegnący na plażę z parawanem i rozliczną familią). Z jednej strony Kossakowie i Sichulski, z drugiej Kozyra, Fangor, Nieznalska, Leto, Klaman. No i dwie świetne wystawy problemowe: „Palindrom” oraz „Magia kwadratu”.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną