Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kultura

„Ukorzeniony pień”

Wojciech Wencel z tytułem „Zasłużony dla polszczyzny”. Niezasłużenie

Wojciech Wencel odbiera nagrodę z rąk prezydenta Andrzeja Dudy Wojciech Wencel odbiera nagrodę z rąk prezydenta Andrzeja Dudy Krzysztof Sitkowski / Kancelaria Prezydenta RP
Każdy ma prawo do takiej wizji polskiej kultury, jaką chce mieć i jaką chcą mieć jego czytelnicy. Ale pogarda i wykluczenie nie mieszczą się w tych ramach.

Wojciech Wencel – poeta i publicysta między innymi „wSieci” – otrzymał z rąk prezydenta Andrzeja Dudy nagrodę „Zasłużony dla polszczyzny”. Rada Języka Polskiego ogłosiła votum separatum.

Za decyzją przyznania nagrody Wojciechowi Wenclowi kryje się jasno określona wizja polszczyzny i polskiej kultury. Członkowie Rady Języka Polskiego – Jerzy Bralczyk, Katarzyna Kłosińska, Andrzej Markowski – opublikowali oświadczenie: „Wojciecha Wencla nie można uznać za osobę, która przyczynia się do podnoszenia świadomości językowej Polaków. Nie udało nam się znaleźć wypowiedzi kandydata, które dotyczyłyby języka, które popularyzowałyby wiedzę o polszczyźnie, które wskazywałyby na rolę języka w życiu społeczeństwa. Znaleźliśmy za to bardzo zaangażowane politycznie teksty publicystyczne, które zaprzeczają idei etyki słowa: użyty w nich język zamiast łączyć, dzieli, jest nacechowany pogardą wobec osób myślących inaczej niż autor”.

Wśród poprzednich laureatów, profesorów językoznawstwa, propagatorów dobrej i etycznej polszczyzny, byli: Walery Pisarek, Jan Miodek, Jadwiga Puzynina i Jerzy Bartmiński, a także znakomicie władająca słowem i wypowiadająca się o roli słowa w komunikacji międzyludzkiej aktorka Anna Dymna.

W twórczości Wencla Polska jest jak dąb

Polszczyzna laureata tej nagrody powinna więc łączyć, a nie pogłębiać podziały i wyrażać pogardę. Wojciech Wencel postępuje odwrotnie. Kilka lat temu dzielił się na łamach portalu niezależna.pl swoją wizją ograniczania wolności twórców i zastanawiał się, jak państwo powinno „chronić przed genderową rewolucją” i „wyprowadzić się z postmodernistycznego łagru”.

Według Wencla niecne siły niszczą dobrą, rdzenną polska kulturę. Jak mówił w wywiadzie: „Polska stała się gnojowiskiem. Odświętne glancowanie butów to rozwiązanie krótkowzroczne. Trzeba zacząć wywozić gnój: postmodernizm, gender, propagandę homoseksualną, pogardę wobec własnej historii...”.

Alternatywą byłaby kultura zwrócona ku patosowi. W najnowszym tomie „Epigonia” Wencel pisze: „Moja muza jest siostrą nicości/mieszka w wieży z kości poległych”. Pojawiają się tu Słowacki, Mickiewicz, a także morze trupów powstańczych i smoleńskich. W innej wizji rozwijał obraz Polski jako dębu, którego nie zniszczyli nawet komuniści i przetrwał też rządy PO. „W kraju zarządzanym przez komunistów pozostał ukorzeniony pień”.

Każdy ma prawo do takiej wizji polskiej kultury, jaką chce mieć i jaką chcą mieć jego czytelnicy. Ważne, żeby każda z tych wizji miała w naszej wspólnocie swoje miejsce. Pogarda i wykluczenie nie mieszczą się w tych ramach. Tymczasem zostały właśnie uhonorowane nagrodą państwową.

Reklama

Czytaj także

Rynek

Mieszkania: ani kupić, ani wynająć. Prawdziwy dramat, fałszywe recepty władzy

Załamanie na rynku nieruchomości to społeczny dramat. Idealny temat na kampanię wyborczą. Po klęsce Mieszkania Plus rząd obiecuje tańsze kredyty, zapowiada walkę z patodeweloperami i zagranicznymi funduszami, które wykupują całe bloki. I diagnozy są tu fałszywe, i recepty.

Cezary Kowanda
04.02.2023
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną