Rabaty na prenumeratę cyfrową Polityki

40% lub 50%

Subskrybuj
Kultura

Wojciech Smarzowski o „Wołyniu” (cz. 1): Opowiedziałem tę historię uczciwie

Kadr z filmu „Wołyń” Kadr z filmu „Wołyń” Krzysztof Wiktor / mat. pr.
„To był mój najtrudniejszy film. Bardzo ostrożnie podchodziłem do tego tematu. Jak na siebie – bardzo ostrożnie” – opowiada POLITYCE Wojciech Smarzowski.

Film, który nakręcił Wojciech Smarzowski, wdarł się z impetem w polsko-ukraińskie stosunki. I narobił w nich zamieszania. 

Zaczyna się sielankowo, niemal jak film folklorystyczny. Polska Helena wychodzi za mąż za Ukraińca Wasyla, cała wieś bawi się na weselu. Ale to wesele nie jest takie wesołe, jak mogłoby się w pierwszej chwili wydawać. Młodzi się kochają, lecz oblubienica z żalem będzie opuszczać dom rodzinny, by przenieść się w strony męża (pojawi się ponownie dopiero w zakończeniu filmu). Jej młodsza siostra Zosia dowie się, że nie wyjdzie za ukochanego sąsiada, ukraińskiego chłopca, lecz za bogatego polskiego wdowca, miejscowego Borynę, też zresztą Macieja, tylko że Skibę. Który ustala właśnie szczegóły majątkowych transakcji z przyszłym teściem. Morgi ważniejsze niż miłość. To Zosia (świetna rola studentki warszawskiej Akademii Teatralnej Michaliny Łabacz) zostanie główną bohaterką filmu, lecz na razie jeszcze o tym nie wie.

„Wołyń” na DVD od 29 marca do kupienia z POLITYKĄ. Reżyser Wojciech Smarzowski opowiada nam, jaki przyświecał mu cel, kiedy zajął się tą historią, jakie miał problemy na planie i jak się czuje jako twórca kinematografii narodowej (o ile rzeczywiście nim jest):

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ludzie i style

Polityka przy stole. Symulator kampanii wyborczej i inne planszówki

Kogo znane na co dzień z ekranów i gazet polityczne spory nadal bardziej ekscytują, niż męczą, może sprawdzić swoich sił w ich wersji pudełkowej. Uwaga – wciągają jak prawdziwe.

Michał Klimko
25.11.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną