Kultura

Nauczyciel z dyscyplinarką za „Ucho prezesa”. Najwyraźniej serial zaczął władzy wadzić

Czy nauczyciel ma prawo do prywatności? Czy nauczyciel ma prawo do prywatności? Youtube
Jakim cudem „Ucho prezesa” doczekało się łatki treści pełnej agresji wobec Kościoła katolickiego i władz państwowych?

Politycy obozu rządzącego nieustannie dostarczają kabareciarzom materiałów do serialu satyrycznego „Ucho prezesa”. Ciekawe, czy Robert Górski nawiąże również do sprawy nauczyciela, który przed komisją dyscyplinarną tłumaczyć będzie się z udostępniania na Facebooku między innymi odcinków „Ucha…” właśnie.

Ponieważ żyjemy w czasach postprawdy, a w mediach społecznościowych nieustannie powielane są niesprawdzone newsy, pierwszą reakcją na doniesienie o dyscyplinarce dla wuefisty z Żagania można było potraktować z dystansem. Serio? Ktoś wszczyna dochodzenie, bo nauczyciel wrzucał na swój prywatny profil facebookowy linki do kolejnych odcinków „Ucha prezesa”, a do tego memy o WOŚP-ie i Jurku Owsiaku? Nie, niemożliwe, to musi być dziennikarska kaczka.

A jednak.

„Uchybił godności zawodu i obowiązkom nauczyciela”

W pierwszej kolejności można było dotrzeć do źródła, czyli portalu Żagań Dla Was, gdzie pierwotnie opisana została sprawa nauczyciela Bartłomieja Wosia.

W artykule czytamy, że rzeczony wuefista stawić się ma przed Komisją Dyscyplinarną, co on sam opisuje tak: „Otrzymałem już pismo z komisji. Moja sprawa ma się odbyć 20 kwietnia 2017 r. Wcześniej dyrektor poinformował mnie o zarzutach i powiedział, że musi zawiadomić Komisję Dyscyplinarną. Powodem miały być treści, które udostępniłem na Facebooku. Pokazał mi też pismo ze Starostwa Powiatowego i wydruki z mojego konta m.in. z serialem »Ucho prezesa« i rysunkami satyrycznymi broniącymi Jurka Owsiaka. Kiedy jednak zawnioskowałem o kopię pism i wydruków, dyrektor odmówił tłumacząc, że nie są zaadresowane do mnie”.

Sprawa na jaw wyszła w czasie sesji rady miasta, gdzie to radny Tomasz Kwarciński domagał się wyjaśnień w kwestii uzyskanych przez siebie informacji o wysłaniu takiego wezwania.

Całość potwierdza Sławomira Morawska, Starszy Wizytator w Kuratorium Oświaty, która portalowi Żagań Dla Was powiedziała: „Rzecznik Dyscyplinarny dla Nauczycieli przy Wojewodzie Lubuskim rozpoczął postępowanie wyjaśniające w związku z uchybieniem godności zawodu i obowiązkom nauczyciela przez prezentowanie w mediach społecznościowych wypowiedzi pełnych agresji wobec Kościoła katolickiego i władz państwowych”.

Wypowiedzi pełne agresji, czyli jakie? A to akurat łatwo sprawdzić. Wystarczy na Facebooku wyszukać Bartłomieja Wosia z Żagania, a następnie przejrzeć jego wpisy od początku roku, bo akurat jego prywatne konto pozwala na prezentowanie treści także nieznajomym (nie wiemy, czy takie ustawienie było i wcześniej, czy Woś zmienił je po tym, gdy jego sprawa nabrała rozgłosu).

Faktycznie, znaleźć tam można wspomniane „Ucho prezesa”, które nauczyciel udostępniał od pierwszego odcinka, najczęściej z komentarzem w postaci ledwie uśmieszku, bez słów. Dodatkowo trafić można na memy i rysunki dotyczące WOŚP-u, ot, choćby taki z deklaracją, że „zamiast na tacę, daję na WOŚP”, albo taki z dwoma postaciami: kwestującym na Orkiestrę i księdzem z tacą, gdzie nad pierwszym umieszczono napis „Siema!”, a nad drugim „Ściema!”.

Nie ma co, treści wywrotowe!

Dlaczego dyrektor postawił nauczyciela przed komisją?

W tej sprawie razi jednak przede wszystkim fakt, że choć mowa o nauczycielu, a więc osobie wykonującej szczególny zawód, w związku z czym faktycznie będącej na świeczniku, zwłaszcza w oczach uczniów, to poszło o treści udostępniane na PRYWATNYM koncie facebookowym. Pani Morawska z Kuratorium Oświaty mówiła o „prezentowaniu w mediach społecznościowych”, ale nie doprecyzowała jednak, że mowa nie o otwartej grupie czy ogólnodostępnym profilu, ale o tym osobistym, ze znajomymi.

Pytanie więc brzmi: czy nauczyciel ma prawo do prywatności? A jeżeli nie – to gdzie kończy się nadzór? Czy ktoś może trafić przed komisję dyscyplinarną, bo jakiś nieżyczliwy znajomy doniesie dyrektorowi, że podczas proszonej kolacji wuefista nazwał Kaczyńskiego dyktatorkiem? To istotne pytania.

Najważniejsze jednak brzmi: jakim cudem „Ucho prezesa” doczekało się łatki treści pełnej agresji wobec Kościoła katolickiego i władz państwowych? (Inna rzecz, że nie można nawoływać do przestępstwa, ale chyba same „agresywne” wypowiedzi, jak choćby „Precz z dyktatorkiem!”, prawa nie łamią, nie? Jeszcze nie było takiej ustawy,  prawda?). Bo przecież wedle doniesień samych posłów PiS władzę „Ucho…” bawi, władzy „Ucho…” nie wadzi.

Sprawa Wosia jest o tyle niejasna, że nie wiemy jeszcze, dlaczego dyrektor zdecydował się na postawienie nauczyciela przed komisją. Pierwsze tropy prowadziły do starosty i nacisków z tej strony, ten jest jednak z PSL, pojawiło się też ze strony tej partii dementi, w którym jako inicjatora pisma wskazano wojewodę – a więc już przedstawiciela obozu rządzącego.

Tak czy siak wygląda na to, że Robert Górski bardzo szybko przekona się, czy jego „Ucho prezesa” faktycznie się Kaczyńskiemu podoba – bo na chwilę obecną rzecznik PiS zasłania się faktem, że sprawy nie zna, nie komentuje jej więc. Ale co, gdy pozna? Uzna, że to coś absurdalnego i oszczędzi nauczycielowi tej farsy? Czy jednak stanie w obronie satyry i wolności poglądów, przede wszystkim zaś prawa do prywatności?

Sam Bartłomiej Woś obecnie jest w nastroju raczej bojowym, co widać po jego kolejnych postach na Facebooku:

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kultura

Polscy autorzy plagiatorzy

Dzisiejszy czytelnik potrafi szybko wytropić podobieństwa i oskarżyć o plagiat. Przekonali się o tym kolejni polscy autorzy.

Aleksandra Żelazińska
12.10.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną