Kultura

Czas zezwierzęcenia

Mel Gibson o tym, jak ważna jest dla niego zawodowa niezależność

Andrew Garfield jako bohaterski Desmond Doss w filmie „Przełęcz ocalonych” Andrew Garfield jako bohaterski Desmond Doss w filmie „Przełęcz ocalonych” Lions Gate/Courtesy Everett Collection
Rozmowa z aktorem i reżyserem Melem Gibsonem o tym, czym jest dla niego kino wojenne i czy podjąłby się kręcenia go dla Polaków.
„Nie pozwoliłbym, by film z moim udziałem miał zaspokajać interes którejś partii politycznej. Kino propagandy mnie nie obchodzi, nie zamierzam przykładać do niego ręki”.Reuters/Forum „Nie pozwoliłbym, by film z moim udziałem miał zaspokajać interes którejś partii politycznej. Kino propagandy mnie nie obchodzi, nie zamierzam przykładać do niego ręki”.

Artur Zaborski: – „Przełęcz ocalonych”, która właśnie trafiła w Polsce na DVD i Blu-ray, to pierwszy od dekady wyreżyserowany przez pana film. Dlaczego tak długo pan milczał?
Mel Gibson: – Chyba po prostu chcę zapisać się w podręcznikach kina.

Milczeniem? Chyba łatwiej do nich trafić, kiedy tworzy się film raz na dziesięć miesięcy, jak Woody Allen.
Nie, chcę być jak mój idol i mentor Peter Weir, który tworzy raz na dekadę, a przecież nie ma wśród miłośników kina osoby, która by go nie znała.

Polityka 17/18.2017 (3108) z dnia 25.04.2017; Kultura; s. 128
Oryginalny tytuł tekstu: "Czas zezwierzęcenia"
Reklama

Czytaj także

Kraj

Tata Maty

W przewrotnym sensie jest beneficjentem rządów PiS, gdyż będąc ich konsekwentnym krytykiem, stał się znaczącą osobistością życia publicznego. Niektórzy określają go mianem „opozycyjnego celebryty”, na co Marcin Matczak nieco się zżyma. Ale w sumie nieźle oddaje ono jego status.

Rafał Kalukin
18.10.2021