Kultura

Batman, Harry Potter i Godzilla mają polskie korzenie? Ambasady się mylą

Harry Potter Harry Potter Warner Bros/Courtesy Everett Collection / EAST NEWS
Bracia Warner, twórcy tych słynnych postaci, urodzili się w niewielkiej miejscowości Krasnosielec pod Ostrołęką.

Na Twitterze polskich ambasad pojawiła się zaskakująca dla wielu informacja – oto Batmana, Godzillę i Harrego Pottera miałyby łączyć polskie korzenie. Amerykański superbohater, japoński potwór czy angielski czarodziej pochodzą – rzekomo – z Polski, bo bracia Warner, założyciele wytwórni Warner Bros., urodzili się w niewielkiej miejscowości Krasnosielec pod Ostrołęką.

Bracia Warner uciekli z Polski przez antysemityzm

Pomińmy na chwilę, że wymienione filmy powstały już po tym, jak bracia Warner stracili kontrolę nad wytwórnią. Skoro uznaje się, że postacie mają polskie korzenie, bo wytwórnia zrobiła o nich film, to takie szczegóły są już mało interesujące. Idąc tym tropem, trzeba by stwierdzić, że każdy aktor, który kiedykolwiek związał się kontraktem z tą wytwórnią, to właściwie Polak, a największe osiągnięcia studia filmowego należałoby zapisać na poczet osiągnięć polskiej kinematografii.

Nieco bardziej wypadałoby się skupić na innej skomplikowanej kwestii: kto jest Polakiem, a kto nie? Bracia Warner należeli do dużej grupy Żydów zamieszkujących polskie tereny, znajdujące się pod rosyjskim zaborem. Wiemy, że pochodzili z wierzącej rodziny i nosili tradycyjne imiona. Nie wiemy, czy kiedykolwiek posługiwali się językiem polskim. Natomiast faktem jest, że do emigracji zmusiła ich trudna sytuacja ludności żydowskiej w tym rejonie – bieda, tumulty, antysemityzm, brak szans na edukację. Rodzice zabrali swoje kilkuletnie dzieci z kraju, w którym nie widzieli dla siebie szans, i wyemigrowali do Stanów, gdzie rysowała się lepsza przyszłość. A właściwie – jakakolwiek przyszłość.

Bracia Warner nie umieli wskazać Polski na mapie?

I tak się stało. Harry (Hirsz), Albert (Aaron), Sam (Szmul) i Jack (urodzony już w Kanadzie jako Itzhak) odnieśli suckes. Ich wytwórnia filmowa Warner Bros. (już po zanglicyzowaniu nazwiska Wonsal) wzmocniła legendę Hollywood. Produkowane przez Warner Bros. filmy cieszyły się popularnością i zdobywały nagrody. Choć we wspomnieniach pojawia się wątek, że najstarszy z braci, mający w pamięci przykre doświadczenia z dzieciństwa, zawsze dbał o to, by prócz wartości rozrywkowej filmy miały mocne przesłanie. Jak głosi miejska legenda, nie każdy z braci potrafił wskazać Polskę na mapie. Być może dlatego, że kiedy się rodzili, nie było jej jeszcze na mapach.

Podsumujmy. Mamy braci pochodzących z żydowskiej rodziny, zamieszkującej polskie, okupowane tereny. Ich rodzice opuścili kraj m.in. ze względu na uprzedzenia i ograniczone perspektywy dla ludności żydowskiej. Bracia Warner nigdy nie wypierali się żydowskiego pochodzenia, ale nie podkreślali związków z Polską. Ich wspomnienia z dzieciństwa (najstarszy z braci miał w chwili emigracji sześć lat) nie były zbyt pozytywne.

A mimo to nie tylko chwalimy się ich osiągnięciami, ale też – co ważniejsze – uznajemy, że z racji miejsca urodzenia z pewnością są Polakami. A to oznacza, że Polska może chwalić się ich osiągnięciami i mówić o „polskich korzeniach” bohaterów filmów wyprodukowanych w ramach Warner Bros.

Czytaj także: Polscy nobliści, o których Polska nie chce pamiętać

Czyste sumienie narodu

I tak dochodzimy do sedna sprawy. W narracji o historii Polski często stosuje się ten zabieg. Jeśli jakiś Żyd – urodzony na terenie Polski czy ziem polskich – osiągnął coś w życiu i jest znany międzynarodowo, jego pochodzenie i tożsamość są drugorzędne. Liczy się jako Polak. Nieważne, jakim mówił językiem, w co wierzył, jak traktowało go społeczeństwo – jeśli można się nim chwalić, geografia odpowiada za wszystko. I tak wielu Żydów, którym za życia często dawano sygnał, że nie są Polakami, i którzy niekoniecznie czuli się Polakami, nagle cudownie reprezentuje polski naród.

Oczywiście występuje też mechanizm odwrotny. Jeśli, nie daj Boże, jakikolwiek Polak pochodzenia żydowskiego, choćby był asymilowany, akulturowany i sam siebie uznawał za Polaka, postąpi w sposób niegodny, wtedy jest wyłącznie Żydem, a jego pochodzenie okazuje się najważniejsze. Dzięki temu Polacy mogą mieć czyste sumienie – wszak nic się złego nie stało, to nie był Polak, tylko Żyd. Sumienie narodu jest czyste.

I tak komuniści pochodzenia żydowskiego zawsze są Żydami, a aktorzy, producenci, nobliści i wynalazcy automatycznie stają się Polakami. Wprowadza się przy tym spore zamieszanie, bo czym innym jest miejsce urodzenia (w przypadku braci Warner – ziemie polskie pod zaborami), czym innym obywatelstwo (bracia Warner byli obywatelami rosyjskimi), a czym innym tożsamość (która, jak podpowiadają fakty, w przypadku braci Warner nie była tożsamością polską). Nie można budować pamięci o osiągnięciach narodu (w polskim znaczeniu tego pojęcia), biorąc pod uwagę tylko jeden z tych czynników. Między innymi dlatego pisanie o stosunkach polsko-żydowskich jest tak trudne, bo nie każdy, kto się urodził na ziemiach polskich, a nawet miał polskie obywatelstwo, był Polakiem. Analogicznie: wiele osób urodzonych w rodzinach żydowskich identyfikowało się z Polską.

Trudno się powstrzymać przed stwierdzeniem, że wedle nowych władz, kiedy w Polsce odbywała się antysemicka nagonka w 1968 roku, to Polski nie było – mimo że widniała na mapie. Ale kiedy bracia Warner się urodzili, a potem odnosili sukcesy, to Polska była, mimo że nie sposób jej wskazać na ówczesnych globusach.

Reklama

Czytaj także

Pomocnik Historyczny

Kobiety na froncie

Rozmowa ze Swiatłaną Aleksijewicz, autorką bestsellera „Wojna nie ma w sobie nic z kobiety”, o żołnierkach Armii Czerwonej

Paweł Sulik
15.06.2021
Reklama