Oscary się zmienią. Dlaczego plany Akademii Filmowej budzą kontrowersje?
Amerykańska Akademia Filmowa wprowadzi dwie istotne zmiany. Co nie powinno dziwić, biorąc pod uwagę, że oglądalność ceremonii rozdania Oscarów systematycznie spada.
Gala rozdania Oscarów
The Academy/Facebook

Gala rozdania Oscarów

Amerykańska Akademia Filmowa ogłosiła, że począwszy od 91. ceremonii rozdania Oscarów wprowadzi dwie istotne zmiany. Po pierwsze, transmisja telewizyjna nie pokaże wręczenia wszystkich nagród. Te mniej prestiżowe zostaną przyznane w czasie przerwy reklamowej, a widzowie zobaczą – już pod koniec transmisji – skróty tych momentów. Po drugie, Akademia ma zamiar przyznać nową nagrodę: w kategorii „niezwykłe osiągnięcia w kinematografii popularnej”.

Oscary coraz mniej popularne

Oba posunięcia nie powinny dziwić, bo i dane dotyczące oglądalności Oscarów w ostatnich latach nie pozostawiają złudzeń. Nagrody cieszą się wśród amerykańskiej (i światowej) publiki coraz mniejszą popularnością. Gale oglądają głównie starsi widzowie, zainteresowanie młodzieży jest nikłe. Znów: trudno się dziwić. Ostatnio nagradzane filmy należały w dużej mierze do kina niezależnego, były pokazywane sporadycznie w Los Angeles (tak by zapewnić sobie kwalifikację do Oscarów) i nie budziły szczególnych emocji.

Tymczasem dane pokazują, że Oscary osiągały najlepsze wyniki, gdy widzowie znali produkcje walczące o statuetki. Oglądalność rośnie, ilekroć faworytem jest film wysokobudżetowy. Ostatni taki przypadek to „Powrót króla” Petera Jacksona z 2003 r.

Filmy, których nie da się zobaczyć

Wprowadzenie nowej kategorii uwzględniającej produkcje popularne to kolejny krok na drodze, którą Akademia kroczy od kilku lat, gdy zdecydowano się rozszerzyć do dziesięciu liczbę nominacji za najlepszy film. Dzięki temu o statuetki mogły zawalczyć „Mad Max: Na drodze gniewu”, „Marsjanin” czy „Toy Story 3”, cieszące się uznaniem krytyków i szerokiej widowni.

Ale samo poszerzenie kategorii nie przyniosło istotnych zmian. Nagrodzony dwa lata temu „Moonlight” – poruszający dramat o dorastaniu czarnoskórego homoseksualisty w Miami – był najwężej dystrybuowanym i najgorzej zarabiającym nagrodzonym filmem w całej historii Oscarów. Zeszłoroczny zwycięzca, „Kształt wody”, też zarobił niewiele i miał – jak na hollywoodzkie produkcje – niewielki budżet. Choć nikt nie kwestionuje wartości artystycznej nagrodzonych i nominowanych, Akademia stanęła przed poważnym wyzwaniem: jak zachęcić ludzi do spędzenia kilku godzin w oczekiwaniu, aż nagrodę zdobędzie film, którego nie widzieli. Czasem nie dlatego, że nie byli nim zainteresowani, lecz dlatego, że nie grało go żadne lokalne kino.

Kółko wzajemnej adoracji

Poza tym młodzi widzowie coraz częściej czują, że Akademia ich nie reprezentuje. Kilka lat temu wyszło na jaw, że jej członkami są głównie bali mężczyźni po sześćdziesiątce. Powagę nagrody obniżają też kontrowersje – jak np. akcja #Oscarssowhite, gdy okazało się, że stautetki trafiają przeważnie do białych mężczyzn. Z tym także w ostatnich latach próbuje się walczyć, m.in. poszerzając grono Akademii o rekordową liczbę nowych członków, zdecydowanych młodszych i bardziej zróżnicowanych niż dotychczas. Wszystko po to, by przekonać szeroką publiczność, że Oscary to rzeczywiście nagroda dla wszystkich, a nie kółko wzajemnej adoracji.

Kino niezależne i kino nieoglądane

A zarazem wzrasta na Oscarach znaczenie kina niezależnego – to zjawisko obserwujemy od lat 90. Młodzi nie czują, że nagradzane filmy odpowiadają ich doświadczeniom związanym z kinematografią. Chris Rock, prowadzący przed laty oscarową galę, pokazywał, jak wychodzący z multipleksów widzowie – pytani o najlepszy film roku – wymieniali produkcje szeroko dystrybuowane, niekoniecznie pretendujące do nagrody. Jeśli Akademia czegoś nie zmieni, czeka ją więc zapomnienie. Zwłaszcza że nie zawsze była tak daleko od kina popularnego. Przez lata produkcje ze statuetkami za najlepszy film odnosiły też sukces w box office.

Ceremonia za długa

Decyzja o przycięciu transmisji to też kontynuacja pewnego trendu. Nie można zapominać, że jeszcze kilkanaście lat temu nagrodę za całokształt twórczości czy laury dodatkowe – jak np. specjalne wyróżnienie dla producentów – twórcy odbierali na oficjalnej ceremonii. Od paru lat nagrody specjalne za całokształt twórczości czy pracę humanitarną przyznaje się wcześniej na osobnej gali. Wszystko dlatego, że rozdanie statuetek w 24 kategoriach zajmuje coraz więcej czasu. Dziś gala trwa od trzech do czterech godzin. I sporo jest kategorii, które nie przyciągają szerokiej widowni – krótki film animowany czy dokumentalny nie budzą takiego entuzjazmu – głównie dlatego, że dla większości są to produkcje zupełnie anonimowe.

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj