Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Kultura

Człowiek z metalu

Rozmowa z Romanem Kostrzewskim, ojcem chrzestnym polskiego metalu

Roman Kostrzewski Roman Kostrzewski Michał Łuczak
Jeśli nazywacie mnie satanistą, to dobra, niech będę satanistą – mówi Roman Kostrzewski, wieloletni lider grupy Kat.
Zespół Kat w Jarocinie, 1985 r. Od lewej:  Roman Kostrzewski, Tomasz Jaguś.Witold Kuliński/Forum Zespół Kat w Jarocinie, 1985 r. Od lewej: Roman Kostrzewski, Tomasz Jaguś.

BARTOSZ CZARTORYSKI: – Czy po niemal 40 latach obecności na scenie czuje się pan ojcem chrzestnym polskiego metalu?
ROMAN KOSTRZEWSKI: – Raczej nie i nie przypisuję sobie jakiejś szczególnej roli sprawczej związanej z rozwojem tej muzyki u nas. Myślę, że moja działalność jest tylko jednym z czynników, które miały na to wpływ. A było ich mnóstwo, poczynając od jednostkowej ambicji wszystkich tych, którzy decydowali się wejść na scenę po, oczywiście, okoliczności, które zastawali w kraju – zwykle niesprzyjające.

Polityka 11.2019 (3202) z dnia 12.03.2019; Kultura; s. 84
Oryginalny tytuł tekstu: "Człowiek z metalu"
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Subskrybuję

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >