Strzelanie do rzutków
Po Günterze Grassie pod medialnym pręgierzem znalazł się Milan Kundera. Wcześniej byli Sartre i Brecht. Czy to dociekanie prawdy, czy raczej zazdrość „pokolenia bez biografii” o dorobek i poplątane życiorysy ojców i dziadków?

Wybitni pisarze XX w. są dziś pod pręgierzem za to, że w epoce totalnej konfrontacji różnych systemów politycznych byli zapatrzeni w Stalina lub – jak Grass – w Hitlera. Że karierę i sławę zawdzięczali swym wszechmocnym promotorom, że mają krew na rękach i to nie tylko przenośnie – jako propagandyści zbrodniczych reżimów, ale i dosłownie – bo jako agenci tajnej policji swymi publicznymi lub tajnymi donosami ściągali na konkretne osoby szykany i prześladowania aż po karę śmierci.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną