Kultura

Na ekranie. Kino Polskie

Podsumowanie 2008

Rok 2008 w oczach krytyków: ranking filmów

1. Ex aequo. 33 sceny z życia, reż. Małgorzata Szumowska. Szumowska odważyła się pokazać śmierć bez patosu, chwilami na granicy obrazoburstwa. Nie jest tajemnicą, że to w dużej mierze jej osobista opowieść o utracie rodziców. Ale równie ważni są w tym filmie ci, którzy żyją i są całkowicie bezradni wobec spraw ostatecznych, ponieważ odwieczne rytuały towarzyszące umieraniu tracą sens. Rysa, reż. Michał Rosa. Czy można zrobić film o lustracji uciekając całkowicie od polityki? Rosa udowodnił, iż nie tylko jest to możliwe, ale że taki punkt widzenia może być najbardziej interesujący. Ciążąca przeszłość jest dla bohaterów ich osobistym, wręcz intymnym przeżyciem, z którym muszą się zmierzyć, ale też żyć dalej. W głównych rolach świetni Jadwiga Jankowska-Cieślak i Krzysztof Stroiński.

2. Cztery noce z Anną, reż. Jerzy Skolimowski. W kinie powroty bywają trudne. Skolimowski stanął za kamerą po 14 latach reżyserskiej bezczynności i nakręcił jeden ze swych najlepszych filmów. Opowiedział o niemożliwej miłości palacza szpitalnego do pielęgniarki z sąsiedztwa prosto, subtelnie i przejmująco. Historia dzieje się w Polsce, czyli wszędzie.

3. Mała Moskwa, reż. Waldemar Krzystek. Główna nagroda na ostatnim festiwalu w Gdyni, oprotestowana przez część zawistnych kolegów z branży. Bo to melodramat, gatunek, którym w Polsce się gardzi. Niesłusznie, ponieważ zrobić dobry melodramat jest naprawdę trudno. Krzystkowi się udało. Mamy tu opowieść o miłości Polaka i Rosjanki, starannie odtworzone realia radzieckiego garnizonu w Legnicy plus przypomnienie inwazji na Czechosłowację 1968 r. Gdyby przyznawano nagrodę za casting, też należałaby się „Małej Moskwie”.

4. Po-lin. Okruchy pamięci, reż. Jolanta Dylewska. Świetny dokument zmontowany z amatorskich filmików odnalezionych w archiwach. Na ekranie odżywają na moment nasze przedwojenne miasteczka, w których od wieków mieszkali Żydzi. Niektórzy widząc, że są filmowani, patrzą w kamerę, czyli nam siedzącym w kinie prosto w oczy. Szkoda, że film nie miał szerokiej dystrybucji, na jaką zasługiwał.

 

Reklama

Czytaj także

Kultura

Kto i dlaczego boi się „Strachów” Daniela Rycharskiego

W swoich pracach chcę pokazać, że może istotą chrześcijaństwa jest świeckość. Instytucja sztuki staje się dziś tym, czym powinien być Kościół – opowiada Daniel Rycharski.

Aleksander Świeszewski
22.04.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną