Recenzja filmu: „Jeszcze jest czas”, reż. Viggo Mortensen
Opowieść nie tyle o porozumieniu, ile o jego wiecznej niemożliwości.
Opowieść nie tyle o porozumieniu, ile o jego wiecznej niemożliwości.
Policyjny kryminał, który szybko zamienia się w dramat psychologiczny o trójce paryskich policjantów stających przed dylematem, czy wypuścić na wolność imigranta z Tadżykistanu z nakazem ekstradycji.
Perfekcyjny, przemyślany i cudownie magiczny film.
Notorious B.I.G. był utalentowanym artystą i jedną z najważniejszych postaci w historii rapu.
Opowieść o emocjach, intymności i potrzebie wolności.
W polskim dubbingu niemało ciekawych niespodzianek, także ze sceny muzycznej i radia.
Ten film trzeba zobaczyć, a przede wszystkim usłyszeć, w kinie.
Film wyróżnia się bezczelną, bezkompromisową formą.
Nie tylko Werner Herzog potrafi wywoływać w nas takie dreszcze.
Seans „Palm Springs” może dostarczyć sporo radości, wywołując zarazem poczucie déjà vu.
Intrygujący punkt wyjścia tonie w absurdalnych scenariuszowych rozwiązaniach.
Niezależne, wymykające się łatwym klasyfikacjom kino.
Film miał swoją premierę w Wenecji, był greckim kandydatem do Oscara.
Refleksja na temat wspólnych doświadczeń milionów ludzi zmienia się w drugorzędny kryminał z gwiazdorską obsadą.
Wykopaliska są nie tylko spotkaniem z przeszłością, lecz także pretekstem do refleksji na temat życia, śmierci i przemijania.
Z kosmicznej perspektywy życie na Ziemi wygląda dość monotonnie.
Kolejny raz western, gatunek wysłużony i skompromitowany, mimo rażąco stereotypowej dramaturgii wzrusza, a nawet olśniewa niebanalną refleksją o krwawej, poplątanej amerykańskiej historii.
Pandemiczne zamrożenie kin sprawiło, że czwarta część popularnej serii „Listy do M.” nie trafiła na wielkie ekrany. Za to teraz można ją oglądać w serwisie vod Player. Tylko czy warto?
Batalia, w którą przed laty zaangażowała się Gloria Steinem, wciąż jest daleka od zakończenia.
Potraktowany z zaskakującą ironią kontekst rasowy odgrywa w „Malcolmie i Marie” nie mniej ważną rolę niż seks i psychoanaliza.
Fantastycznie poprowadzony portret czterech mężczyzn na życiowych rozdrożach.
Wszystko to łączy się w spójny wizualnie koncept.
Na rzeczywistość „Atlantydy” trudno patrzeć, a zarazem nie sposób odwrócić wzroku.
Pierwszy anglojęzyczny film Kornéla Mundruczó („Biały Bóg”, „Księżyc Jowisza”) mierzy się z żałobą po utracie nowo narodzonego dziecka i tematem rozpadu rodziny.
Opowieść o kobiecej solidarności, która okazuje się jedyną bronią w zderzeniu z rzeczywistością.