Film

Parnassus

Recenzja filmu: "Parnassus", reż. Terry Gilliam

Dziwne, nie do końca spójne widowisko o odwiecznym zmaganiu sił dobra ze złem o ludzką duszę.

W połowie zdjęć do „Parnassusa” zmarł nagle Heath Ledger, główny wykonawca, grający oszusta o niepewnej moralności. Następnie śmierć poniósł jeden z producentów, co w zasadzie przesądzało o zaprzestaniu pechowej realizacji. Reżyser Terry Gilliam jednak się nie ugiął. Zastąpił Ledgera trzema aktorskimi sławami (Johnny Depp, Jude Law, Colin Farrell), którzy wedle wymyślonej naprędce koncepcji wcielili się w odmienne aspekty osobowości bohatera.

Powstało dziwne, nie do końca spójne widowisko o odwiecznym zmaganiu sił dobra ze złem o ludzką duszę. Szamanem rzucającym wyzwanie demonowi jest tytułowy doktor Parnassus (Christopher Plummer) – liczący sobie tysiąc lat święty albo głupiec, założyciel wariackiej trupy teatralnej, który przegrał niegdyś zakład z szatanem (Tom Waits) i musi teraz oddać mu to, co kocha najbardziej, czyli 16-letnią córkę. Jak to w bajkach bywa, nie wszystko jednak stracone.

Eklektyczny film Gilliama aż roi się od rozmaitych popkulturowych symboli, kabalistycznych figur, buddyjsko-chrześcijańskich korzeni. Wymieszane w jednym kotle znaczą w sumie niewiele. Tylko tyle, że świat jest pełen magii dla tych, którzy potrafią to w ogóle dostrzec. Ponad połowa filmu to właśnie wędrówki po zaświatach wyobraźni kolejnych postaci. To moje „Fanny i Aleksander”, mój „Amarcord” – głosi odważnie reżyser, w co niekoniecznie należy wierzyć.

 

Polityka 2.2010 (2738) z dnia 09.01.2010; Kultura; s. 44
Oryginalny tytuł tekstu: "Parnassus"
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Jacek Pasik, brat skazanej za zabójstwo w butiku Ultimo, o pomyłce sądowej

16 grudnia 1997 r. w podziemiach butiku Ultimo przy Nowym Świecie w Warszawie zastrzelono mężczyznę i postrzelono kobietę, która cudem przeżyła. Postrzelona pracowała w tym butiku. Zastrzelony był jej mężem, nie miał nic wspólnego ze sklepem, ale tego dnia przyjechał po żonę do pracy i czekał, aż skończy liczyć utarg, żeby ją odwieźć do domu.

Martyna Bunda
23.01.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną