Film

Tylko trzy filmy

Recenzja DVD: "Edward Żebrowski"

materiały prasowe
Inteligentne kino, którego dzisiaj bardzo nam brakuje.

W rankingu najbardziej niedocenionych reżyserów polskich Edward Żebrowski zająłby z pewnością jedno z czołowych miejsc. Ale też chyba nigdy nie zależało mu na sławie i popularności. Zaczynał jako scenarzysta (m.in. współpracował z Krzysztofem Zanussim), był cenionym wykładowcą. Zrealizował zaledwie trzy filmy fabularne, które właśnie ukazują się w prestiżowej kolekcji „Arcydzieła Polskiego Kina”. Dzieją się w różnych czasach i miejscach, jest jednak coś, co je łączy: w każdym widzimy bohaterów w sytuacjach granicznych, zmuszonych do podjęcia decyzji, które zmienią i przewartościują ich dotychczasowe życie.

W „Ocaleniu” (1972 r.) oglądamy biologa (Zbigniew Zapasiewicz), który trafia do szpitala, gdzie czeka na przeszczep nerki. Jest przekonany, że jako uczony będzie pierwszy w kolejce, tymczasem musi poczekać, mierząc się z cierpieniem nie tylko swoim, ale i innych, których wcześniej nie dostrzegał. W „Szpitalu Przemienienia” (1978 r.) głównym bohaterem jest młody lekarz (Piotr Dejmek) rozpoczynający w 1939 r. pracę w szpitalu psychiatrycznym. W obliczu zagłady, jaką hitlerowcy szykują chorym, ujawniają się różne postawy personelu. Wreszcie „W biały dzień” (1981 r.) z Michałem Bajorem w roli bojownika, który na początku XX w. wykonuje wyroki w imieniu organizacji konspiracyjnej. Dostaje rozkaz likwidacji pisarza podejrzanego o kolaborację (co przypomina sprawę Stanisława Brzozowskiego), lecz jednocześnie zaczyna podejrzewać, że sam stał się ofiarą policyjnej prowokacji.

Inteligentne kino, którego dzisiaj bardzo nam brakuje.

Edward Żebrowski, Arcydzieła Polskiego Kina, Wydawnictwo Telewizja Kino Polska

Polityka 36.2011 (2823) z dnia 31.08.2011; Afisz. Premiery; s. 60
Oryginalny tytuł tekstu: "Tylko trzy filmy"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Mama transpłciowego dziecka: Mój syn czuje, że w Polsce jest nikim

Nie czarujmy się, że Polki i Polacy na pstryknięcie palcami zrozumieją, co to znaczy transpłciowość. Ale Pawłowicz i Kaczyński paradoksalnie przyczyniają się do edukacji społeczeństwa – mówi Ewelina Słowińska, mama Saszy, aktywistka fundacji Trans-Fuzja.

Mateusz Witczak
12.04.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną